Eugenika konsumencka w Dolinie Krzemowej

eugenika

Orchidea była niegdyś drogim, wysoko cenionym symbolem elegancji; obecnie tańsze odmiany można znaleźć niemal w każdym sklepie. Być może dlatego jest ona odpowiednim symbolem dla nowej firmy zajmującej się płodnością, Orchid Health, która zachęca rodziców do rodzenia lepszych dzieci.

Orchid Health to jedna z kilku firm z Doliny Krzemowej, które chcą zrewolucjonizować badania genetyczne i branżę leczenia niepłodności. „Miej zdrowe dzieci” – głosi hasło na stronie internetowej firmy. W menu rozwijanym pod słowem „Produkty” znajduje się pozycja „Embryo” – idealnie oddająca pogląd firmy na życie ludzkie.

Orchid i inne podobne start-upy pobierają embriony powstałe w wyniku zapłodnienia in vitro i poddają je badaniom poligenicznym. Proces ten pozwala uzyskać „ocenę ryzyka” – oszacowanie prawdopodobieństwa, że dana osoba po urodzeniu będzie cierpieć na takie schorzenia, jak otyłość lub depresja, które mogą być spowodowane przez warianty wielu genów. W rzeczywistości interakcje między tymi genami w wielu przypadkach, takich jak otyłość i depresja, nie są dobrze poznane. Z tego powodu, między innymi, Amerykańskie Kolegium Genetyki Medycznej i Genomiki nie zatwierdziło badań poligenicznych do użytku klinicznego.

Materiały marketingowe tych firm to arcydzieła nieszczerości. Są pełne sentymentalizmu i niejasnych odniesień do „zdrowia”. Założycielka Orchid Health, Noor Siddiqui, opublikowała długi wątek na X, w którym opisała inspirację dla swojej życiowej pracy: robi to wszystko ze względu na swoją matkę. „Kiedy byłam w podstawówce, moja mama zaczęła tracić wzrok. Retinitis pigmentosa. Nie było tego w rodzinie. Nie było leczenia. Nie było lekarstwa” – napisała. „Ja miałam szczęście. Ona nie. To skłoniło mnie do stworzenia OrchidInc, aby moje dziecko – i wszystkie inne dzieci – wygrały genetyczną loterię, uniknęły ślepoty i setek poważnych chorób genetycznych”.

Brzmi wzruszająco, ale rzeczywistość jest zupełnie inna, gdy uświadomimy sobie, że Siddiqui nie tworzy firmy, która może wyleczyć barwnikowe zwyrodnienie siatkówki lub inne choroby genetyczne, ale firmę zajmującą się eliminowaniem embrionów, które są nosicielami genów związanych z tymi chorobami. Jej dziecko nie będzie miało barwnikowego zwyrodnienia siatkówki, ponieważ nie będzie mogło zaistnieć. W świecie, który chce stworzyć Siddiqui, jej matka nigdy by się nie urodziła.

Pomimo starań Siddiqui, aby przedstawić się jako współczesna Jonas Salk, jej usługa nie jest dostępna dla „wszystkich” dzieci, ponieważ same badania kosztują tysiące dolarów, nie licząc ceny zapłodnienia in vitro, i tym samym są poza zasięgiem większości Amerykanów.

Dlatego właśnie, sprzedając Orchid i inne podobne firmy, jasnym celem prezentacji jest przekonanie rodziców, że badania przesiewowe nie są wyborem, ale obowiązkiem. Pod zdjęciami uroczych dzieci wyprodukowanych przez Orchid, Siddiqui pyta: „Gdybyś mógł zapobiec utracie wzroku przez swoje dziecko – zrobiłbyś to? Zapobiec zachorowaniu na raka w wieku 5 lat? Wadom serca? Schizofrenii w wieku 22 lat? Radykalnej zmianie życia spowodowanej czystym genetycznym pechem?”.

Tylko potwór odmówiłby którejkolwiek z tych propozycji, o czym Siddiqui doskonale wie. Ale jakiego słowa użyłbyś, aby opisać osobę, która skłania rodziców do odmowy życia dziecku, ponieważ może ono mieć wady serca, które można wyleczyć dziesięć lat po urodzeniu?

Siddiqui i jej zwolennicy proponują przyszłość, w której seks zostanie skutecznie oddzielony od prokreacji w imię zdrowia i bezpieczeństwa. „Seks jest dla przyjemności. Badania embrionów są dla dzieci” – mówi Siddiqui. „Zawsze staraliśmy się chronić nasze dzieci – badania embrionów po prostu przenoszą tę ochronę na wcześniejszy etap. Prawdziwe pytanie moralne nie dotyczy tego, czy powinniśmy korzystać z tej technologii, ale czy możemy uzasadnić jej niekorzystanie, skoro może ona zapobiec niepotrzebnemu cierpieniu”. Dodaje: „Za 10 lat niepoddawanie embrionów badaniom będzie postrzegane tak samo jak nie zapinanie pasów bezpieczeństwa”.

Najwięcej, co Orchid Health może powiedzieć na temat „moralnej kwestii” badania embrionów pod kątem wad, to zestaw informacji zatytułowany „Jak odpowiedzieć sceptycznym członkom rodziny”. Zawiera on porady mężczyzny o nazwisku Jonathan Anomaly, który napisał obronę tego, co nazywa „liberalną” eugeniką, czyli eugeniką wolną od interwencji państwa. Anomaly nie jest bezstronnym etykiem – jest pracownikiem innego start-upu zajmującego się testami genetycznymi, Heliospect Genomics. Według Guardiana, Heliospect obiecuje potencjalnym parom, że może klasyfikować embriony na podstawie tego, co jeden z pracowników opisał jako „IQ i inne niegrzeczne cechy, których wszyscy pragną”, w tym „płeć, wzrost, ryzyko otyłości i ryzyko chorób psychicznych”.

Sama Siddiqui bagatelizuje znaczenie swojej pracy. „Niech debaty trwają”, mówi. „My będziemy dalej budować”.

Jednak Orchid i inne firmy z tej branży nie „budują” niczego. Zamiast tego proponują zniszczenie poczętego życia ludzkiego, które nie spełnia „akceptowalnych” kryteriów zdrowotnych wymienionych w arkuszach kalkulacyjnych. A wszystko to, mrugając okiem do tego, co naprawdę sprzedają: tworzenie dzieci na zamówienie.

Z entuzjazmem niszczą również konsensus etyczny, który od pewnego czasu utrzymywał się w tym kraju: przekonanie, że igranie z ludzkim genomem jest niebezpieczne i może mieć poważne niezamierzone konsekwencje. Okłamują swoich klientów, obiecując im zdolności przewidywania przyszłości, których jeszcze nie posiadają.

Opinia publiczna ma poważne obawy. Badanie przeprowadzone w 2024 r. przez Harvard Medical School wykazało, że chociaż „prawie trzy czwarte dorosłych Amerykanów popiera wykorzystanie nowych technologii do badania embrionów podczas zapłodnienia in vitro pod kątem prawdopodobieństwa wystąpienia określonych schorzeń lub cech wynikających z więcej niż jednego genu”, tylko jedna trzecia „wyraziła zgodę na wykorzystanie tej technologii do przewidywania cech niezwiązanych z chorobami”. W przeciwieństwie do Orchid Health i jej konkurentów, „prawie wszyscy wyrazili obawy dotyczące potencjalnych negatywnych skutków dla jednostek lub społeczeństwa”.

Reprodukcja jako kontrola jakości ma długą i mroczną historię, ale entuzjazm wokół nowych firm zajmujących się technologiami reprodukcyjnymi sugeruje, że młodsze pokolenia nigdy się o tym nie dowiedziały. Młodsi Amerykanie spędzili życie w świecie nasyconym technologią, który obiecuje pozornie nieograniczone możliwości na żądanie. Być może przyzwyczaiło ich to do oczekiwania tego samego od doświadczenia rodzicielstwa. Jak powiedziała jedna z par, które podzieliły się swoją opinią na temat Orchid Health: „Głęboko wierzymy w wykorzystanie technologii do poprawy naszego życia”. Ostatnie badanie przeprowadzone przez think tank Theos w Wielkiej Brytanii wykazało, że ludzie z pokolenia Z są bardziej przychylni technologiom takim jak sztuczne macice niż starsze pokolenia; 42% osób w wieku od 18 do 24 lat opowiedziało się za nimi.

Dla nich technologia reprodukcyjna wydaje się bardziej modna niż dystopijna. Jak powiedziała matka pierwszego dziecka z programu Orchid w wywiadzie dla New York Timesa: „Kiedy byłam młodsza, nie myślałam zbytnio o macierzyństwie. Bardzo skupiałam się na karierze i ostatecznie wyszłam za mąż dość późno… Zamroziłam już kilka komórek jajowych, ponieważ uznałam, że to fajny proces. Zdecydowaliśmy się więc na in vitro, aby móc przeprowadzić dodatkowe badania genetyczne… Szczerze mówiąc, po prostu uważam, że ta technologia jest bardzo fajna”.

Potężni ludzie z Doliny Krzemowej również uważają to za bardzo fajne. Inwestorzy tacy jak Peter Thiel sfinansowali start-upy zajmujące się testami genomowymi, a założyciel OpenAI, Sam Altman, jest inwestorem w Genomic Prediction. Colossal, firma zajmująca się rozwojem zaawansowanych technologii reprodukcyjnych, takich jak sztuczne macice, również otrzymała wsparcie od inwestorów z Doliny Krzemowej. Dolina Krzemowa jest również domem dla kwitnącej subkultury technologicznych pronatalistów, których obawy dotyczące spadku liczby urodzeń często przeradzają się w dyskusje na temat wątpliwych teorii rasowych i eugenicznych. Jednak w nieuregulowanym świecie technologii reprodukcyjnych wszystko jest dozwolone.

Orchid Health i podobne organizacje kwitną w tym środowisku. Warto jednak zauważyć, że orchidee są dobrze znane wśród roślin jako mistrzowie oszustwa, które wykorzystują wyrafinowane ewolucyjne sztuczki, aby przyciągnąć zapylacze. Oszustwo propagowane przez nowych eugeników polega na tym, że rzekomo dbają oni wyłącznie o zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich dzieci, podczas gdy w rzeczywistości próbują stworzyć „lepsze dzieci” dla tych, którzy mogą sobie na to pozwolić. A tych, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, oraz tych, którzy reagują odpowiednio i instynktownie z obrzydzeniem i przerażeniem na nowy świat, który jest całkowitym przeciwieństwem odwagi, uznają za nieodpowiedzialnych.

Źródło