Każdy ma swoją rebelię

Każdy ma swoją rebelię… Nawet nie pamiętam gdzie to usłyszałem czy przeczytałem, ale ten krótki zwrot dał mi do myślenia. Raz, że przypomniał mi to jak ważne jest to co robimy samodzielnie czy w grupie, dwa o co walczymy. Każdy z nas jest elementem większej świadomości nie jesteśmy tu tylko po to żeby konsumować i służyć systemowi. W 2020 roku gdy zaczęła się plandemia elity uruchomiły całą machinę kontroli i PsyOp przeciwko ludziom nie dlatego, że nie mają władzy, ale właśnie po to aby tą władze utrzymać. Rządzący realizując swoje chore cele obawiali się buntu, rebelii dlatego skierowali całe swoje siły na kontrolę narracji. Nie obchodziło ich twoje zdrowie, priorytetem była kontrola stąd te wszystkie absurdalne ograniczenia. Każdy świadomy, który to czyta nie jest to dla niego nic nowego, ale chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów i przypomnieć coś z naszej najnowszej historii. Gdy przyszedł ten moment, że „wszyscy umrzemy i będziemy potykać się o zwłoki na ulicy” co zrobili rządzący? Aktywując machinę propagandy rzucili nie tylko „weryfikatorów faktów” i mass media na świadomych, wątpiących, którzy nie akceptowali narzuconego porządku, ale zrobili coś co jest największą podłością jaką można zrobić. Podzielili nas, rzucili na nas miliardy nieświadomych ludzi. Oni doskonale wiedzą, że nie mogą z nami wygrać, bo jest nas więcej, ale gdy sprawisz, że nas się podzieli i mało tego sprawisz, że dokładnie tacy sami ludzie jak my (tyle, że nieświadomi) będą walczyć z nami (świadomymi) to osiągniesz cel. Socjotechnika, która miała przygotować masy do czegoś większego.

Zawsze pojawia się pytanie, ale to zawsze jak przeklęta mantra zniewolonych ludzi – a kto jest liderem? Kto nas poprowadzi? A czy ten czy tamten to się nadaje?

Ta przeklęta mantra to najgorsze możliwe pytanie, bo jest to powrót do podstaw. Jeśli potrzebujesz wodza, który będzie Tobą przewodził ponieważ sam nie potrafisz się zorganizować to oznacza, że dalej jesteś niewolnikiem, dalej nie przerobiłeś pewnych schematów jakie zostały wtłoczone ci do głowy na przestrzeni życia. Autorytet nie powinien być dla Ciebie prawdą ostateczną, ewentualnie przewodnikiem może inspiracją do działania, ale nigdy nie powinieneś oddawać woli decydowania o sobie komuś innemu. Tak jest skonstruowany ten świat, że nie potrafimy sobie wyobrazić innej drogi, że żyjemy w tym systemie akceptując nawet najgorszego przywódcę byle by był, bo ściąga z nas to odpowiedzialność za nasze życie, za życie całych społeczności, narodów i szansa, że pojawi się ktoś taki którego władza nie zepsuje, nie zdeprawuje jest praktycznie zerowa.

Dlatego należy odrzucić ten schemat i wyjść po za to poszukać nowej drogi, nowego spojrzenia i rozwiązań. To cholernie trudne tym bardziej jeśli tkwimy w systemie po uszy. Każdy z nas w nim tkwi i nie ma ucieczki, ale pozostaje wybór jak będzie się żyło w tymże systemie. Czy będziesz za każdym razem się podporządkowywał głupim zasadom ponieważ Twój pan tego wymaga? Czy może jednak zrobisz coś z tym i poprowadzisz swoją własną indywidualną rebelię gdzie Ty będziesz panem dla siebie i weźmiesz odpowiedzialność za własne życie.

Tylko skąd człowiek wie czy postępuje dobrze? I znowu trzeba wrócić do podstaw i zastanowić się czy rzeczywistość jaka Cię otacza powinna tak wyglądać? Czy chcesz żyć w takim świecie? Czy akceptujesz go tylko po to by mieć święty spokój? W trudach życia ciężko odnaleźć chwilę na refleksję, ale gwarantuje ci, że każda chwila, którą na to poświęcisz zmieni je. Zmiana myślenia uzdrowi twój umysł i duszę. Zadawanie niewygodnych pytań samemu sobie, ale nie po to aby drwić, ale by dociekać, być pełnym wątpliwości, drążyć, mieć chwile zwątpienia, ale mimo to działać.

Gdy o tym myślę i przypomnę sobie ile we mnie jest wątpliwości, chwil zwątpienia i łez bezradności tym bardziej szanuję ten stan ponieważ definiuje to kim tak naprawdę jestem. Znam siebie i uprawiam swoją rebelię na swój sposób. Każdy może to robić. Znasz się na ziołach? Potrafisz coś skonstruować? Masz świetny głos? Wykorzystaj swoją przewagę dla sprawy o którą wszyscy walczymy. Nawet jeśli na początku wyda się to bezcelowe, nieskuteczne to chociaż spróbowałeś. Sprawdzisz siebie i czy potrafisz się w tym odnaleźć. Wszyscy jesteśmy elementem większej świadomości i zasiane raz ziarno będzie kiełkować. Choćby nie wiem jaką siłą dysponowali ci, którzy chcą odebrać nam człowieczeństwo nie mogą tego procesu zatrzymać.

Zbudowali kokony wokół naszych głów i nie dopuszczają innych możliwości niż te, które zostały narzucone przez system. A świat działa inaczej obserwując naturę widzimy symbiozę, coś co powoduje, że życie na tej planecie kwitnie jest go tyle, że jest niepoliczalne. Jednak jakaś obca siła nie chce tego, życie i trwanie w symbiozie z życiem na tej planecie jest dla niej problemem. Nasz gatunek jest problemem. Ile zniszczeń poczyniliśmy w imię władzy tylko w czyich rękach jest ta władza? Owszem są ludzie zepsuci do szpiku kości, ale czy to był początek tych wszystkich zmagań? Natura zła, geneza zła gdy się w nią wgłębisz przyjdą odpowiedzi jednak to nie jest dla każdego, większość jest tak zaprogramowana, że nawet najlepsze fakty nie przekonają takiej osoby po prostu umysł tych ludzi to z automatu odrzuci by nie wyrządzić im szkody. Decepcja spowoduje u nich zawód. Nie dopuszczą oni do myśli realnej często brutalnej rzeczywistości.

I w tym młynie doświadczeń człowiek musi się odnaleźć. Szukając drogi nie zapominaj, że po drodze spotkasz wielu ludzi, którzy będą chcieli Cię wykorzystać, obiecają ci złote góry byle tylko byś na nich zagłosował, kupił coś czy co tam innego sobie będą żądali. Duchowości nie kupisz za mamonę, znajdziesz ją wyłącznie w sobie.

Ale wracając do naszej małej rebelii absolutnie nikogo do niczego nie namawiam, to Twój wybór co zrobisz z tym co napisałem. Rzuciłem ziarenko, a trochę tych ziarenek już rozsypałem wierząc i mając nadzieję, że może trafi to do kogoś. Gdy przyjdzie właściwy moment poczujesz, że miałem rację odnośnie tego co nas czeka. Możemy w tych swoich małych światach się temu przeciwstawiać, prowadzić swoją własną osobistą rebelię, ale nie chodzi tu o walkę z wiatrakami. Gdy przyjdzie mądrość przyjdą odpowiedzi co należy robić. Nikt ci nie powie co masz robić, to się czuje. W sytuacji gdy zło napiera, potrafisz sobie wyobrazić ciemność, która cię ogarnia? Co pierwsze zrobisz? Oczywistym jest, że zapalisz latarkę, tak to właśnie działa. A im bardziej będzie napierać tym większe musi być twoje światło ponieważ nie żyjemy tylko dla siebie, ale także dla innych nawet jeśli nas nienawidzą i już dawno temu porzucili to dobro jakie wytworzysz będzie po tysiąckroć silniejsze od ciemności, która chce nas pochłonąć.

Pozdrawiam
Mora