W nocy z piątku na sobotę 15 sierpnia 2025 roku Donald Trump ma spotkać się z Władimirem Putinem na Alasce. To historyczne wydarzenie, które musimy bacznie obserwować ponieważ stawka o jaką toczy się gra zadecyduje o najbliższej przyszłości nas wszystkich. III Wojna Światowa i horror jaki może się wydarzyć dał już o sobie znać w starciu między Izraelem, a Iranem. Wojna między Rosją, a USA to byłaby istna katastrofa. Przeanalizujmy wspólnie możliwe scenariusze tego co może wydarzyć i jakie to niesie za sobą konsekwencje.
Wybór miejsca jest co najmniej dziwny, zaskakujący. Pierw mówiło się o spotkaniu na Węgrzech, we Włoszech albo w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdy nagle Trump z kapelusza wyciągnął królika z napisem Alaska. Nie jest to przypadkowy wybór raczej ostrożność ponieważ mają spotkać się dwaj przywódcy, którzy mogą wysadzić tą planetę swoimi arsenałami atomowymi. A także ze względów bezpieczeństwa. Wybór miejsca spotkania na Alasce świadczy o tym, że obie strony obawiają się zamachu. Alaska jest idealnym miejsce, bo jest blisko Rosji, a z drugiej strony na tyle odległa, że jakakolwiek próba ingerencji z zewnątrz w spotkanie jest niezwykle trudna wręcz niemożliwa tym bardziej jeśli zdamy sobie sprawę jak bardzo amerykanie pilnują Alaski. To strategiczne miejsce idealne do takiego spotkania i swobodnej (prawdopodobnie) rozmowy między Putinem i Trumpem, a także ludźmi ze służb, którzy będą ze sobą rozmawiać w niewidocznym miejscu.
Więc co się właściwie dzieje? Czy to szansa na pokój? Myślę, że jeżeli spojrzymy na to głębiej na zasadzie takiej jak już pisałem, że na szczycie piramidy są dwie frakcje, które między sobą biją się o władzę może tam doszło trochę rozumu i nie chcą globalnej wojny, bo wiedzą jak to się skończy. A może to wszystko jedna wielka ustawka, a wcześniej przyjęta agenda i tak się będzie realizować. Jest milion możliwych scenariuszy tego co może się wydarzyć o ile dojdzie do tego spotkania. W te kilka dni może wydarzyć się wszystko. Czy zostanie podpisany jakiś papier? Jeśli tak to jaki? Czy pokażą nam „deklarację pokoju”? Byśmy uwierzyli, a potem wszystko jasny szlag trafi gdy Putin wróci do Moskwy. Jest to możliwe tak sam jak to co obiecał Trump, że zakończy wojnę na Ukrainie w 24 godziny.
Putin może jednym telefonem wstrzymać wojnę na Ukrainie, ale czy Trump jednym telefon albo spotkaniem może zatrzymać Zelenskiego? Czy może zmusić goblina z Kijowa do zaprzestania działań wojennych, a co najważniejsze do uznania nowych granic, które niekoniecznie będą mu się podobały? Trump powiedział, że Zelensky będzie musiał coś podpisać i mu się to nie spodoba więc dzielenie tortu to będzie na pewno trudny orzech do zgryzienia raz dla Putina, dwa dla Trump i całej agendy, która za tym stoi. Nie można zapominać kto prze naprzód, Rosja nigdy by nie zaatakowała Ukrainy gdyby nie ingerencja Stanów Zjednoczonych w te państwo, a także zbliżenie się sojuszu NATO do granic Rosji, która jest coraz bardziej otoczona.
Ostatnia umowa pokojowa podpisana przez przedstawicieli Azerbejdżanu i Armenii w obecności Trumpa tak naprawdę oddaję w kontrolę Kaukaz amerykanom. Prosta droga do Rosji, a także odcięcie Rosji od Iranu. Jest to podzielenie sojuszników, którzy nie mają wielu opcji na stole.
Zatem co chce osiągnąć Putin? Czy się przestraszył? Czy sankcje na ropę i gaz spowodują załamanie gospodarcze w Rosji i dlatego chce rozmawiać? Myślę, że to mądry facet, który zdaje sobie sprawę jak to wszystko zaszło za daleko i zostało mu na stole niewiele kart szczególnie ta jedna. Kiedy zawiedzie wszystko idziemy na wojnę i nie chodzi tu już o Ukrainę, ale cały zachodni establishment, który jest żądny krwi. Wie on, że taka wojna to będzie prawdziwa anihilacja więc może nie chce tego, może myśli żeby dać jeszcze jedną szansę przeciwnej stronie do dogadania się.
Bo Putin tam nie jedzie po to by pić wodę z lodowca z Trumpem tylko po gwarancje bezpieczeństwa, które były wielokrotnie łamane. Trump z kolei realizuje swoją agendę dominacji i wie ile mu to da jeśli uda mu się rozbić grupę BRICS i sojusz Chin z Rosją. Wtedy Chiny będą tak naprawdę same. Tak jak już wielokrotnie pisałem cały ten scenariusz z wojną na Ukrainie był po coś, zmusić Rosję do przyłączenia się do Anglosasów przeciwko Chinom. A jak widać sposobów w jaki próbują do tego dojść jest wiele. Jeden z nich właśnie realizuje się na naszych oczach.
To tylko polityczne możliwości, scenariusze jak podzielić ten tort Ukraiński. Tylko czy przypadkiem nie będzie tak, że jeśli Trump rzeczywiście dogada się z Putinem to czy Ukraińcy, Zelensky i cały zachodni establishment będzie chciał tego samego? Może Ukraina skończy jak Afganistan w najlepszym wypadku, a może będzie gorzej, może dojdzie tam do powstania? Albo użycia czegoś, czego jeszcze nie widzieliśmy. Goblin z Kijowa jest tak samo zdolny do podtrzymywania wojny jak Netanjahu. Co łączy Zelenskiego z Netajnahu? Ten pierwszy już dawno powinien przestać być prezydentem, ten drugi już dawno powinien przestać być premierem, a jednak oboje dalej są u władzy. We wrześniu Netanjahu stanie przed sądem, nawet żydzi w jego kraju mają go dość. Człowiek ten jest odpowiedzialny za śmierć i zniszczenie Strefy Gazy.
Trump dał mu wojnę z Iranem i chwilowo nad nim panuje, ale czy tak samo będzie z Zelenskim? Coś mi się wydaje, że to się tak nie skończy. Obym się mylił.
Musicie być bardzo czujni w najbliższym czasie, bo jedna błędna decyzja, jedna groźna sytuacja może doprowadzić do rozpętania się prawdziwego piekła. Jeśli Putin i Trump się dogadają i będziemy mieli jeszcze trochę czasu to powinniśmy go jak najlepiej wykorzystać dla siebie. NWO się nie zatrzyma i każdego kolejnego dnia do 2030 roku będziemy tracić wolność w ten czy inny sposób. Iluzja, że ktoś chce dla nas dobrze i ślepa wiara w to niczego dobrego nie przyniesie.
A jeśli myślicie, że to co piszę to totalne bzdury to sobie przypomnijcie historię co zrobiono z naszym krajem Polską podczas II Wojny Światowej rzucono nas na pożarcie Związkowi Radzieckiemu i chyba wszyscy wiemy jak to wtedy wyglądało. Współczesna Rosja to już nie jest Związek Radziecki, ale kompletnie inne państwo, a żeby to państwo mogło istnieć to oligarchowie rosyjscy muszą zarabiać, muszą handlować inaczej sytuacja wewnątrz Rosji może doprowadzić do jej rozpadu, a tego na pewno Putin nie chce. Bogactwo tego kraju jest niepoliczalne, ilość surowców jakimi dysponuje Rosja przekracza nasze wyobrażenia i nie jeden chciałby kawałek tego tortu, więc jeżeli chcesz by kraj przetrwał to robisz wszystko od prowadzenia wojny do możliwości rozmawiania w cztery oczy z wrogiem. Lepsze to niż wystrzelenie Oreszników na Waszyngton, albo bombardowanie Moskwy przez Amerykanów.
A co z Ukrainą? Tam potrzeba twardej ręki, ale nie Zelenskiego tylko człowieka, który weźmie za mordę ten kraj trzeciego świata i wypleni z niego korupcję oraz banderyzm. Ta rzesza Ukraińców, która zalała nasz kraj sprawa niesamowite problemy, a kosztuje nas to miliardy złotych i zagrożenie w postaci wojny z Rosją, która w 5 minut możecie obrócić nasze państwo w gruzy. Niestety obawiam się, że mając u steru Sikorskiego z Grupy Bilderberg nie możemy czuć się bezpieczni. Nie bójmy się Rosji czy USA, ale raczej tych kretów, których mamy w naszym pięknym kraju, którzy każdego kolejnego dnia udowadniają jak bardzo nas nienawidzą z Tuskiem na czele. Teatr POPISu jaki nam jest fundowany od lat podzielił nasz naród jak nigdy wcześniej nie zrobił tego żaden wróg. Zatem jaki z tego płynie wniosek? Jaka to lekcja i jak bardzo musi być źle żeby Polacy się obudzili? Czy już takiej granicy nie ma i po prostu oddajemy wszystko i jeszcze przy tym klaszczemy, uśmiechamy się, ściągamy spodnie, gacie i dajemy się chłostać jak najbardziej upodlony niewolnik?
Podzielimy los Ukrainy jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli i dojdzie do starcia o jakim marzy pewna grupa ludzi. Zagrożenie jest realne i w najbliższym czasie dowiemy się co dalej. Dlatego trzeba być czujnym mieć plan działania w przypadku kryzysu i nie udawać, że się nie interesuje politykom, bo ona akurat bardzo interesuje się twoim życiem. Dla nich na szczycie piramidy jesteś zasobem i będą decydować jak potoczy się twoja przyszłość, nawet jeśli tego nie jesteś świadom. Myślisz, że się mylę? To zajrzyj do portfela i zastanów się ile z tego co ciężko wypracujesz trafia właśnie do góry.
Niezależność to wolność, a tego oni nie chcą. Jesteśmy częścią eurokołchozu, który zmienia nam rzeczywistość w ramach globalnej agendy. Te wszystkie programy Unii Europejskiej są dawno temu ukute w ramach Agendy 2030. Jeśli słyszę z ust Karola Nawrockiego naszego nowego prezydenta, że będzie realizować „plan 21” oraz „zrównoważony rozwój” to widzę tylko przed oczami to:

Pozdrawiam
Mora
