W środę prezydent Trump zasugerował, że wkrótce mogą nastąpić amerykańskie ataki na rzekome transporty narkotyków „na lądzie” w ramach amerykańskiej kampanii bombardowań statków w Ameryce Łacińskiej.
Trump wypowiadał się już wcześniej w podobnym tonie, a według wielu doniesień medialnych Stany Zjednoczone przygotowują się do zbombardowania Wenezueli w celu obalenia prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, wykorzystując jako pretekst walkę z handlem narkotykami.
Prezydent oświadczył dziennikarzom w Białym Domu, że ma „uprawnienia prawne” do przeprowadzenia ataków, ale Kongres nie zatwierdził kampanii bombardowań, co zgodnie z konstytucją jest wymagane do rozpoczęcia wojny. Trump powiedział, że może powiadomić Kongres o planach przeprowadzenia ataków na cele lądowe, ale nie powiedział, że będzie ubiegał się o zgodę.
„Uderzymy w nich bardzo mocno, gdy wkroczą na ląd. Nie doświadczyli tego jeszcze, ale teraz jesteśmy do tego całkowicie przygotowani. Prawdopodobnie wrócimy do Kongresu i wyjaśnimy dokładnie, co robimy, gdy [oni] wkroczą na ląd” – powiedział prezydent.
Prezydent powiedział wcześniej Kongresowi, że uważa, iż Stany Zjednoczone znajdują się obecnie w stanie „konfliktu zbrojnego” z kartelami narkotykowymi. Trump przedstawił naloty jako akt samoobrony, wskazując na dużą liczbę przedawkowań narkotyków w Stanach Zjednoczonych, ale są one spowodowane głównie przez fentanyl i inne syntetyczne opioidy, które nie pochodzą z Wenezueli, na co zwrócił uwagę senator Rand Paul (R-KY), który bardzo krytycznie odnosi się do tej kampanii.
„W Wenezueli nie produkuje się fentanylu. Nie tylko w niewielkich ilościach, ale w ogóle. Są to łodzie z silnikiem zaburtowym, które aby dotrzeć do Miami, musiałyby zatrzymać się i zatankować 20 razy” – powiedział Paul brytyjskiemu dziennikarzowi Piersowi Morganowi w tym tygodniu.
„Prawdopodobnie wszystko trafia do Trynidadu i Tobago. Jest wiele powodów, aby się tym martwić. Pierwszym z nich jest ogólna zasada, kiedy można zabijać ludzi bezkrytycznie w czasie wojny. Dlatego też wypowiedzenie wojny powinno leżeć w gestii Kongresu. Nie powinno się tego robić bez zastanowienia. W czasie wojny zabija się tylko ludzi w strefie działań wojennych, obowiązują zasady walki” – dodał Paul.
Od 2 września Stany Zjednoczone zbombardowały co najmniej siedem łodzi na Karaibach i jedną na wschodnim Pacyfiku w pobliżu Kolumbii, dokonując pozasądowej egzekucji 34 osób na morzu, zgodnie z danymi opublikowanymi przez administrację Trumpa, bez przedstawienia dowodów na poparcie swoich twierdzeń dotyczących celów. Źródła poinformowały The Washington Post w środę, że wszelkie naloty amerykańskie w Wenezueli będą prawdopodobnie najpierw wymierzone w obozy domniemanych przemytników lub tajne lądowiska, ale ostatecznym celem pozostaje zmiana reżimu.
„Naprawdę nie ma odwrotu, chyba że Maduro zasadniczo nie będzie sprawował władzy” – powiedział „Post” osoba zaznajomiona z rozważaniami administracji.
Stany Zjednoczone zgromadziły znaczne siły zbrojne na Karaibach i wysłały ciężkie bombowce oraz helikoptery sił specjalnych w pobliże Wenezueli, co według urzędników jest częścią kampanii psychologicznej przeciwko Maduro. Wycieki informacji o przygotowaniach USA do przeprowadzenia nalotów w Wenezueli oraz zatwierdzenie przez Trumpa tajnych operacji CIA w tym kraju są również częścią operacji psychologicznych wymierzonych w Maduro i społeczeństwo wenezuelskie.
Stany Zjednoczone mają nadzieję, że podnosząc nagrodę za głowę Maduro do 50 milionów dolarów i zwiększając presję militarną, ktoś z jego najbliższego otoczenia zwróci się przeciwko niemu lub sam dobrowolnie ustąpi. Jest to jednak mało prawdopodobne, a Stany Zjednoczone nadal zmierzają w kierunku pełnej wojny z Wenezuelą.
