Miliony ludzi wzięły udział w testach broni biologicznej

Większa część Wielkiej Brytanii została narażona na działanie bakterii rozpylanych podczas tajnych eksperymentów.

Ministerstwo Obrony przekształciło znaczne obszary kraju w gigantyczne laboratorium, aby przeprowadzić serię tajnych testów broni biologicznej na ludności cywilnej.

W opublikowanym właśnie raporcie rządowym po raz pierwszy przedstawiono kompleksową oficjalną historię brytyjskich testów broni biologicznej w latach 1940–1979.

Wiele z tych testów polegało na uwalnianiu potencjalnie niebezpiecznych substancji chemicznych i mikroorganizmów nad rozległymi obszarami zamieszkałymi przez ludność, bez informowania o tym społeczeństwa.

Chociaż w ostatnich latach ujawniono szczegóły niektórych tajnych testów, 60-stronicowy raport ujawnia nowe informacje na temat ponad 100 tajnych eksperymentów.

Raport ujawnia, że personel wojskowy został poinstruowany, aby informować wszystkich „dociekliwych pytających”, że testy były częścią projektów badawczych dotyczących pogody i zanieczyszczenia powietrza.

Testy, przeprowadzone przez rządowych naukowców w Porton Down, miały pomóc Ministerstwu Obrony w ocenie podatności Wielkiej Brytanii na atak Rosjan, którzy mogliby wypuścić nad krajem chmury śmiercionośnych zarazków.

W większości przypadków w testach nie wykorzystywano broni biologicznej, ale substancje alternatywne, które według naukowców miały naśladować działanie broni biologicznej, a które według Ministerstwa Obrony były nieszkodliwe. Jednak rodziny z niektórych regionów kraju, w których dzieci urodziły się z wadami wrodzonymi, domagają się publicznego śledztwa.

Jeden z rozdziałów raportu, zatytułowany „Próby z cząstkami fluorescencyjnymi”, ujawnia, że w latach 1955–1963 samoloty latały z północno-wschodniej Anglii do krańca Kornwalii wzdłuż południowego i zachodniego wybrzeża, zrzucając na ludność ogromne ilości siarczku cynku i kadmu. Substancja chemiczna dryfowała wiele kilometrów w głąb lądu, a jej fluorescencja pozwalała monitorować rozprzestrzenianie się. W innym badaniu z użyciem siarczku cynku i kadmu generator był holowany wzdłuż drogi w pobliżu Frome w hrabstwie Somerset, gdzie przez godzinę rozpryskiwał substancję chemiczną.

Chociaż rząd twierdzi, że substancja ta jest bezpieczna, kadm jest uznawany za czynnik powodujący raka płuc, a podczas II wojny światowej był uważany przez aliantów za broń chemiczną.

W innym rozdziale, zatytułowanym „Próby pokrycia dużych obszarów”, Ministerstwo Obrony opisuje, jak w latach 1961–1968 ponad milion osób wzdłuż południowego wybrzeża Anglii, od Torquay do New Forest, zostało narażonych na działanie bakterii, w tym E. coli i Bacillus globigii, która naśladuje wąglika. Mikroorganizmy te zostały uwolnione z okrętów wojskowych Icewhale, zakotwiczonych u wybrzeży Dorset, które rozpyliły je w promieniu od pięciu do dziesięciu mil.

Raport ujawnia również szczegóły dotyczące prób DICE przeprowadzonych w południowym Dorset w latach 1971–1975. W ramach tych prób naukowcy wojskowi ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii rozpylili w powietrzu ogromne ilości bakterii Serratia marcescens wraz z substancją imitującą wąglik i fenolem.

Podobne bakterie zostały uwolnione w ramach „prób sabotażowych” przeprowadzonych w latach 1952–1964. Były to testy mające na celu określenie podatności dużych budynków rządowych i transportu publicznego na ataki. W 1956 r. bakterie zostały uwolnione w londyńskim metrze w porze lunchu na linii Northern Line między Colliers Wood a Tooting Broadway. Wyniki pokazują, że organizm rozprzestrzenił się na odległość około 10 mil. Podobne testy przeprowadzono w tunelach biegnących pod budynkami rządowymi w Whitehall.

Eksperymenty przeprowadzone w latach 1964–1973 polegały na przymocowaniu zarazków do nici pajęczych sieci w pudełkach, aby sprawdzić, jak zarazki przetrwałyby w różnych środowiskach. Testy te przeprowadzono w kilkunastu miejscach w całym kraju, w tym w londyńskiej dzielnicy West End, Southampton i Swindon. Raport zawiera również szczegółowe informacje na temat kilkunastu mniejszych prób terenowych przeprowadzonych w latach 1968–1977.

W ostatnich latach Ministerstwo Obrony zleciło dwóm naukowcom przegląd bezpieczeństwa tych testów. Obaj stwierdzili, że nie stanowiły one zagrożenia dla zdrowia publicznego, chociaż jeden z nich zasugerował, że osoby starsze lub cierpiące na choroby układu oddechowego mogły ponieść poważne szkody, jeśli wdychały wystarczające ilości mikroorganizmów.

Jednak niektóre rodziny z obszarów, które najbardziej ucierpiały w wyniku tajnych testów, są przekonane, że eksperymenty te doprowadziły do wad wrodzonych, niepełnosprawności fizycznej i trudności w nauce u ich dzieci.

David Orman, oficer armii z Bournemouth, domaga się publicznego śledztwa. Jego żona, Janette, urodziła się w East Lulworth w hrabstwie Dorset, w pobliżu miejsca, gdzie przeprowadzono wiele z tych testów. Poroniła, a następnie urodziła syna z porażeniem mózgowym. Trzy siostry Janette, również urodzone w tej wsi w czasie przeprowadzania testów, również urodziły dzieci z niewyjaśnionymi problemami, podobnie jak wielu ich sąsiadów.

Lokalne władze służby zdrowia zaprzeczają istnieniu skupiska takich przypadków, ale Orman jest innego zdania. Powiedział: „Jestem przekonany, że wydarzyło się coś strasznego. Wieś była zgraną społecznością i tak duża liczba wad wrodzonych w tak krótkim czasie nie może być przypadkiem”.

Kolejne rządy próbowały utrzymać szczegóły testów broni biologicznej w tajemnicy. Chociaż na przestrzeni lat pojawiły się doniesienia o wielu próbach przeprowadzonych przez Public Records Office, to najnowszy dokument Ministerstwa Obrony – udostępniony liberalno-demokratycznemu posłowi Normanowi Bakerowi – zawiera najpełniejszą dotychczas oficjalną wersję prób broni biologicznej.

Baker powiedział: „Cieszę się, że rząd w końcu ujawnił te informacje, ale zastanawiam się, dlaczego zajęło to tak długo. Niedopuszczalne jest, aby społeczeństwo było traktowane jak króliki doświadczalne bez jego wiedzy i chcę mieć pewność, że twierdzenia Ministerstwa Obrony, że użyte substancje chemiczne i bakterie były bezpieczne, są prawdziwe”.

Raport Ministerstwa Obrony przedstawia historię badań nad bronią biologiczną prowadzonych w Wielkiej Brytanii od czasów II wojny światowej, kiedy to w Porton Down wyprodukowano pięć milionów placków dla bydła wypełnionych śmiertelnymi zarodnikami wąglika, które miały zostać zrzucone na Niemcy w celu zabicia tamtejszego inwentarza żywego. Zawiera on również szczegóły dotyczące niesławnych eksperymentów z wąglikiem przeprowadzonych na wyspie Gruinard u wybrzeży Szkocji, które spowodowały tak duże skażenie wyspy, że nie mogła ona być zamieszkana aż do końca lat 80.

Raport potwierdza również użycie wąglika i innych śmiertelnych zarazków podczas testów przeprowadzonych na statkach na Karaibach i u wybrzeży Szkocji w latach 50. XX wieku. W dokumencie stwierdzono: „Milcząca zgoda na przeprowadzenie prób z użyciem substancji symulujących, w których mogła uczestniczyć ludność cywilna, była w dużej mierze podyktowana względami bezpieczeństwa obronnego, mającymi na celu ograniczenie wiedzy opinii publicznej. Ważnym następstwem tego było unikanie wywoływania alarmu i niepokoju społecznego w związku z podatnością ludności cywilnej na ataki bronią biologiczną”.

Sue Ellison, rzeczniczka Porton Down, powiedziała: „Niezależne raporty wybitnych naukowców wykazały, że nie stanowiły one zagrożenia dla zdrowia publicznego, a zostały przeprowadzone w celu ochrony społeczeństwa.

Wyniki tych testów pozwolą uratować życie, jeśli kraj lub nasze siły zbrojne staną w obliczu ataku bronią chemiczną i biologiczną”.

Zapytana, czy takie testy są nadal przeprowadzane, odpowiedziała: „Nie jest naszą polityką omawianie trwających badań”.

Źródło