Potężna grupa oligarchów z Doliny Krzemowej wykorzystuje administrację Trumpa do forsowania budowy sprywatyzowanych miast-państw w Stanach Zjednoczonych. Ich interesy są zbieżne z interesami globalnej sieci oligarchów, którzy chcą odejść od globalnego zarządzania państwami narodowymi na rzecz globalnego zarządzania międzynarodową siecią miast-państw. Zamiarem jest, aby miasta-państwa utworzyły „mozaikę” królestw nadzorowanych przez regionalny system globalnego zarządzania oparty na równowadze sił: wielobiegunowy porządek świata.
Nowe miasta-państwa – niektóre budowane od podstaw, a inne powstające w ramach istniejących miast – mają wiele nazw. W Stanach Zjednoczonych prezydent Donald Trump nazwał je „miastami wolności”. Organizacja Narodów Zjednoczonych określa je mianem „osad ludzkich”, a sieć C40 Cities Network nazywa je „miastami 15-minutowymi”. Globalny Parlament Burmistrzów czasami nazywa je „miastami odpornymi”, a Charter Cities Institute nazywa je, co nie jest zaskoczeniem, „miastami czarterowymi”.
Niezależnie od tego, jak się je nazywa, mają one określony zestaw wspólnych cech. Wszystkie te powstające miasta-państwa są centralnie planowane i zaprojektowane tak, aby maksymalnie wykorzystać technologię. Niektóre z nich są już bliskie ukończenia jako „inteligentne miasta”. Wiele z tych nowych miast-państw, które nie zostały jeszcze ogłoszone, otrzymało niezależną jurysdykcję z różnym stopniem autonomii od państw narodowych, w których się znajdują.
Być może ich najbardziej uderzającą wspólną cechą jest powszechne zaangażowanie w realizację inicjatyw politycznych w zakresie globalnego zarządzania. W tym celu wiele powstających miast-państw dołączyło już do miejskich sieci globalnego zarządzania.
Ich rozwój jest napędzany przez strategię inwestycyjną opartą na partnerstwie publiczno-prywatnym, która jest wspierana i promowana na poziomie globalnego zarządzania. Niektóre z nich są obecnie budowane w tak zwanych „specjalnych strefach ekonomicznych” (SSE). Inne ogłoszone projekty miast-państw, takie jak Freedom Cities w Stanach Zjednoczonych, noszą wszystkie cechy SSE. Globalna ekspansja specjalnych stref ekonomicznych, zwłaszcza tych z „przestrzeniami mieszkalnymi”, szybko zwiększa potencjalne lokalizacje dla kolejnych projektów miast-państw. Istnieją już tysiące takich projektów.
Wyraźne teorie filozoficzne i polityczne oraz kształtujący się na naszych oczach krajobraz miast-państw na nowo definiują naszą koncepcję globalnego zarządzania. Idea stopniowego wycofywania rzekomej „suwerenności” państw narodowych jest obecnie mocno zakorzeniona w strategiach rozwoju nowego rodzaju struktury międzyrządowej. Takiej, w której dominuje miasto. Koncepcja światowej sieci sprywatyzowanych, korporacyjnych „królestw” miast-państw została przyjęta i jest postrzegana jako najlepsza i najskuteczniejsza metoda zarówno zniewolenia ludzkości za pomocą scentralizowanej sieci cyfrowej inwigilacji i kontroli zachowań, jak i ustanowienia silnego globalnego zarządzania.
STRONA UTRZYMUJE SIĘ Z DAROWIZN WESPRZYJ MNIE!
Technokracja rządowo-korporacyjna
W poprzednim dwuczęściowym dochodzeniu dla Unlimited Hangout — The Dark MAGA Gov-Corp Technate Część 1 i Część 2 — zbadaliśmy tak zwaną filozofię Mrocznego Oświecenia i socjopolityczną teorię technokracji. Zobaczyliśmy, jak te dwie koncepcje się pokrywają, i byliśmy świadkami, jak zawładnęły one wyobraźnią grupy oligarchów z Doliny Krzemowej – Petera Thiela, Elona Muska, Marca Andreessena itp. – którzy skutecznie przejęli kontrolę nad administracją Trumpa. Zalecamy przeczytanie tych esejów, aby zapoznać się z niektórymi koncepcjami, które będziemy tutaj rozwijać.
Mroczne oświecenie to traktat filozoficzny opublikowany po raz pierwszy przez brytyjskiego teoretyka politycznego i filozofa Nicka Landa w 2012 roku. Zawierał on idee propagowane przez amerykańskiego „myśliciela”, przedsiębiorcę technologicznego i blogera Curtisa Yarvina. Publikacja Mrocznego oświecenia w Wielkiej Brytanii oraz teorii Yarvina opublikowanych w Stanach Zjednoczonych położyły podwaliny pod ruch znany jako neoreakcjonizm (NRx).
W Ciemnym oświeceniu Land przyznał, że na rozwój jego własnych idei wpływ miał Peter Thiel. Land odniósł się konkretnie do artykułu Thiela z 2009 roku „The Education of a Libertarian” (Edukacja libertarianina) jako do tekstu, który miał na niego duży wpływ. Curtis Yarvin opisuje Thiela jako „w pełni oświeconego” i jest jego bliskim współpracownikiem. Fundusz Founders Fund Thiela sfinansował przedsięwzięcia technologiczne Yarvina.
W istocie mroczne oświecenie proponuje zastąpienie sektora publicznego formą sektora prywatnego. Sfery sprywatyzowane, korporacyjne powinny być rządzone przez dyrektorów generalnych „TechnoKings” z „suwerennych korporacji” (sovcorps) jako dyktatury. Sfery te mogą być następnie połączone, tworząc coś, co Yarvin nazwał „patchworkiem” sfer. W 2008 roku, opisując swoją koncepcję „Patchwork”, Yarvin napisał:
Podstawową ideą Patchworku jest to, że gdy upadną kiepskie rządy, które odziedziczyliśmy po historii, powinny one zostać zastąpione globalną siecią dziesiątek, a nawet setek tysięcy suwerennych i niezależnych mini-państw, z których każde będzie zarządzane przez własną spółkę akcyjną, bez względu na opinie mieszkańców.

Yarvin najwyraźniej sugerował pomysł podziału państw narodowych na prywatne lenna, w których mieszkający w nich ludzie nie mają głosu, nie mają indywidualnej suwerenności i są bezsilni. Idee NRx są niezwykle autorytarne. Model „rządu” NRx jest oderwany od wszelkich pojęć politycznych, jakie znamy. Jak napisał Peter Thiel w swoim wpływowym artykule z 2009 roku, celem jest „znalezienie ucieczki od polityki we wszystkich jej formach”.
Warto zatrzymać się w tym miejscu, aby podkreślić ważną kwestię. Ani NRx, ani technokraci – omówimy ich za chwilę – nie przedstawiają koncepcji, które łatwo wpisują się w nasze rozumienie istniejących systemów społeczno-politycznych. Ich zamiarem jest wyeliminowanie wszystkiego, co kojarzy nam się z tak zwaną „demokracją przedstawicielską” i zastąpienie tego systemami technologicznej kontroli społecznej, które nie przypominają niczego, co obecnie znamy, choć coraz więcej osób zaczyna rozumieć, co to oznacza.
Na przykład, aby uzyskać dostęp do waluty królestwa, „klient” – w mieście-państwie rządzonym przez technokratów NRx nie ma obywateli – będzie potrzebował cyfrowego identyfikatora. Cyfrowy identyfikator powiązany z cyfrową walutą umożliwi rejestrowanie i przechowywanie wszystkich aktywów każdego „klienta” w ujednoliconym rejestrze królestwa. W ujednoliconym rejestrze będą wykorzystywane technologie rozproszonego rejestru (DLT) do rejestrowania wszystkich aktywów klientów. W rezultacie osoby kontrolujące dostęp do rejestru będą miały kontrolę nad życiem każdego klienta.
Wyobrażenie sobie, jak wyglądało życie uciskanych chłopów żyjących w feudalnych społeczeństwach średniowiecznej Europy, jest prawdopodobnie najlepszym sposobem na wizualizację przyszłości, jaką mroczni technokraci mają dla nas w planach. Nic nie może być bardziej odległe od zasad libertariańskich.
Czołowi technokraci NRx nie są jedynymi członkami, jak moglibyśmy to nazwać, klasy pasożytów, którzy chcą zniewolić nas za pomocą technologii cyfrowej. Nie są też jedynymi oligarchami, którzy chcą przekształcić nasz międzynarodowy system polityczny w sieć miast-państw nadzorowanych przez silną globalną strukturę zarządzania. W rzeczywistości plany technokratów NRx odniosły sukces właśnie dlatego, że są one zgodne z celami globalnej oligarchii, której są częścią.
Niestety, ponieważ technokraci NRx proponują zniesienie rządów i wyjście ze wszystkich systemów politycznych, niektórzy libertarianie doszli do wniosku, że model technokratów NRx jest lepszy od istniejących systemów społeczno-politycznych. Rzeczywiście, wpływowi członkowie NRx, tacy jak Thiel, chętnie są postrzegani jako libertarianie i chętnie promują tę ideę. Przypuszczalnie robią to, ponieważ to, co faktycznie popierają, jest znacznie bliższe faszyzmowi niż libertarianizmowi.
Mówienie ludziom, że chcesz, aby żyli w kontrolowanej przez korporacje dyktaturze technologicznej, nie jest łatwym zadaniem. Ukrywanie się pod fałszywym libertarianizmem i przedstawianie się jako przeciwnicy globalistycznej oligarchii zgrabnie maskuje to oszustwo.
Land postulował, że gov-corp będzie działać w skali krajowej, aby zarządzać „wydajnym, atrakcyjnym, żywotnym, czystym i bezpiecznym krajem”. Chociaż NRx nie określa (w żadnym miejscu) relacji między gov-corp a sovcorps, biorąc pod uwagę, że koncepcja Yarvina dotycząca sfer sovcorp opiera się na rozbiciu państw narodowych na kawałki, idea Landa dotycząca „bezpiecznego kraju” zarządzanego przez gov-corp sugeruje istnienie pewnego rodzaju prywatnego organu zarządzającego, nadzorującego „mozaikę” sfer sovcorp. Można to nazwać globalnym zarządzaniem gov-corp.
Peter Thiel jest czołowym zwolennikiem Mrocznego Oświecenia i propagatorem idei NRx. Jego kolega, techno-oligarcha Elon Musk, który podobnie jak Thiel mocno wspiera administrację Trumpa, gorąco promuje wdrożenie technokracji. Technokracja, często opisywana po prostu jako system społeczno-polityczny kontrolowany przez odpowiednich ekspertów, jest czymś znacznie więcej, o czym dobrze wie Musk.
Technokracja to kompleksowy, scentralizowany system kontroli społecznej i behawioralnej, który dyktuje każdy aspekt tego, co prawdziwi „technokraci”, tacy jak Musk, nazywają „mechanizmem społecznym”. Ludzie zostają zredukowani do programowalnych automatów lub „ludzkich silników”, których działania można kontrolować poprzez nadzór nad systemem monetarnym i gospodarką oraz poprzez scentralizowane zarządzanie i alokację wszystkich zasobów.
Technokraci zakładają, że nie ma problemu, którego technologia nie byłaby w stanie rozwiązać. Co najważniejsze, technokracja opiera się na przeprojektowanym systemie monetarnym, który maksymalizuje wykorzystanie technologii do monitorowania i manipulowania każdą transakcją. W ten sposób można zaprogramować „funkcję” ludzkiego silnika w „mechanizmie społecznym”. W technokracji wszystkie ludzkie zachowania są regulowane, dozwolone lub ograniczone. Dzięki nadzorowaniu dystrybucji wszystkich zasobów w połączeniu z surowymi warunkami nakładanymi na całą działalność gospodarczą, zachowanie każdej firmy i każdej osoby w całym mechanizmie społecznym – można by rzec, w całym „społeczeństwie” – może być rzekomo precyzyjnie zaprojektowane przez technokratów w technokracji.
Pierwotni założyciele ruchu technokracji w Stanach Zjednoczonych przewidywali zastąpienie wszystkich państw narodowych w skali kontynentalnej i utworzenie północnoamerykańskiej technokracji. „Technate” byłoby zarządzane przez „Radę Kontynentalną”, która wybierałaby spośród swoich członków „Dyrektora Kontynentalnego”, który rządziłby całym Technate jako dyktatura technologiczna.
Historia rodziny Muska jest głęboko zakorzeniona w tradycji technokracji, a on sam otwarcie deklarował swoje ambicje ustanowienia technokracji. Na przykład, w październiku 2024 r. podczas wymiany zdań na platformie społecznościowej Muska „X” (dawniej Twitter) między Muskiem a Guillaume’em Verdonem, Verdon powiedział: „Państwo sieciowe dla Marsa powstaje na naszych oczach”. Musk entuzjastycznie odpowiedział: „Technokracja marsjańska”, na co Verdon radośnie odpowiedział: „Wpisz mnie”.
Verdon jest założycielem filozoficznego skrzydła NRx o nazwie Effective Accelerationism (e/acc) oraz przedsiębiorcą technologicznym, który w 2022 r. założył start-up Extropic zajmujący się sprzętem AI. Podobnie jak wielu członków NRx, Verdon również pragnie technokracji. Istnieją znaczące podobieństwa między filozofią mrocznego oświecenia – jeśli można ją tak nazwać – a teoriami społeczno-politycznymi i społeczno-ekonomicznymi właściwymi dla technokracji.
Zarówno NRx, jak i technokraci uważają, że technologia jest panaceum na wszystkie problemy i że społeczeństwo – niezależnie od tego, jak je nazwą – powinno być zarządzane za pomocą technologii. Dlatego w dzisiejszej erze technologicznej zarówno NRx, jak i współcześni technokraci opowiadają się za formą rządów w dużej mierze zarządzaną przez sztuczną inteligencję (AI).
NRx i technokraci opowiadają się za oligarchią – rządem sprawowanym przez niewielką grupę wpływowych osób. NRx postuluje, że „królestwa” powinny być kontrolowane przez dyrektorów generalnych „TechnoKings” z sovcorp, a dyrektor generalny gov-corp miałby sprawować władzę nad mozaiką królestw. Podobnie technokraci uważają, że Technate powinno być kierowane przez „Continental Board” pod przewodnictwem „Continental Director”. Zarówno NRx, jak i technokraci chcą usunąć wszelkie pozory demokratycznej kontroli i ustanowić dyktatury kierowane przez oligarchów technologicznych.
NRx i technokraci uważają ludzkość za bezwartościową i zbędną. Dla technokratów jesteśmy „ludzkimi zwierzętami”, które należy tresować lub kontrolować jak psy lub pojazdy. Dla NRx jesteśmy „bezmyślnym demosem”, którego indywidualną suwerenność należy traktować „z pogardą”. NRx chciałoby przekształcić nas w cyborgi, abyśmy mogli być programowani, i chce psychicznie uwięzić każdego, kogo uzna za „niepożądanego”, jak „larwę pszczoły” zamknięta w wirtualnej celi. Współcześni technokraci, tacy jak Musk, uważają nas za worki mięsa, nic więcej niż „biologiczny bootloader dla cyfrowej superinteligencji”.
Verdon, wraz z Nickiem Landem i innymi, jest uważany za jednego z patronów „techno-optymizmu” przez czołowego zwolennika NRx i oligarchę z Doliny Krzemowej, Marca Andreessena. W 2023 roku opublikował on Techno-Optimist Manifesto. W swoim manifeście Andreessen napisał:
Wierzymy, że nie ma żadnego istotnego problemu – niezależnie od tego, czy został on stworzony przez naturę, czy przez technologię – którego nie dałoby się rozwiązać za pomocą większej ilości technologii. [. . .] Połącz technologię i rynki, a otrzymasz to, co Nick Land nazwał maszyną techno-kapitalistyczną, silnikiem nieustannego tworzenia dóbr materialnych, wzrostu i dostatku. […] Wierzymy w akceleracjonizm – świadome i celowe przyspieszanie rozwoju technologicznego. […] Wierzymy, że sztuczna inteligencja jest naszą alchemią, naszym kamieniem filozoficznym.
Wszyscy zwolennicy NRx, tacy jak Andreessen, uważają się za akceleracjonistów. Wierzą w agresywne stosowanie teorii „twórczej destrukcji” Josepha Schumpetera. W swojej pracy z 1942 r. pt. „Kapitalizm, socjalizm i demokracja” Schumpeter opisał twórczą destrukcję jako:
Otwarcie nowych rynków, zagranicznych lub krajowych, oraz rozwój organizacyjny od warsztatu rzemieślniczego do takich koncernów jak U.S. Steel ilustrują ten sam proces przemiany przemysłowej – jeśli mogę użyć tego terminu biologicznego – który nieustannie rewolucjonizuje strukturę gospodarczą od wewnątrz, nieustannie niszcząc starą i nieustannie tworząc nową. Ten proces twórczej destrukcji jest istotnym faktem dotyczącym kapitalizmu. [str. 83]
Schumpeter opisał efekt kapitalizmu: tendencję technologii do rewolucjonizowania i niszczenia starych rynków poprzez zastępowanie ich nowymi. Pomyśl, jak rynki reklamy telewizyjnej i radiowej zostały zastąpione przez internetowy rynek reklamy cyfrowej.
Schumpeter zdał sobie sprawę, że ta kapitalistyczna ewolucja rynków ma szersze implikacje społeczne. Ponieważ liderzy dużych monopoli i dominujących branż wywierają wpływ społeczno-polityczny, kreatywna destrukcja oznacza coś więcej niż tylko rewolucję w działalności komercyjnej. Powoduje ona również zmianę porządku społeczno-politycznego i społeczno-gospodarczego. Ponownie rozważmy malejący wpływ telewizji i rosnący wpływ mediów społecznościowych.
Akceleracjoniści, tacy jak Andreessen i Thiel, przyjmując koncepcję mrocznego oświecenia Landa, postrzegają kreatywną destrukcję nie tylko jako efekt kapitalizmu, ale jako narzędzie napędzające ewolucję kapitalizmu, czyniąc sam kapitalizm kontrolowaną siłą rewolucyjną. Twierdzą, że mogą to osiągnąć, inwestując w technologie, które uważają za przełomowe i mające potencjał, by zmienić społeczeństwo. W ten sposób wierzą, że mogą manipulować i kontrolować rozwój nowych systemów społeczno-politycznych i społeczno-ekonomicznych oraz przybliżyć nas do rządów monarchii korporacyjnej, którą chcą stworzyć.
„My”, o których Andreessen wspomina w swoim Manifeście techno-optymisty, to grupa składająca się z oligarchów z Doliny Krzemowej – do których należy Andreessen – wraz z Thielem, Muskiem, Samem Altmanem, Palmerem Luckeyem, Larrym Ellisonem, Joe Lonsdalem, Davidem Sacksem itp. Dołącza do nich grupa zwolenników NRx i aspirujących oligarchów, takich jak Balaji Srinivasan i Guillaume Verdon. Współpracując nad kształtowaniem polityki i inicjatyw obecnej administracji Trumpa, ta grupa rdzeniowa stosuje Ciemne Oświecenie i wprowadza technokrację w Stanach Zjednoczonych. Jednak Stany Zjednoczone nie są jedynym państwem narodowym przechodzącym taką „transformację” pod przewodnictwem oligarchów.
Chociaż nazwanie wywodów Landa i Yarvina „filozofią” jest nieco na wyrost, można powiedzieć, że Mroczne Oświecenie stanowi filozoficzną podstawę przejścia do systemu miast-państw. Technokracja nakreśla mechanizm kontroli społecznej – system operacyjny miasta-państwa, jeśli tak to można nazwać – który będzie monitorował i kształtował nasze zachowanie, jeśli znajdziemy się uwięzieni w jednej z ich korporacyjnych rzeczywistości miejskich: technokratycznych korporacjach rządowych.
Idee technokratów NRx pokrywają się z planem już wdrażanym na szczeblu międzyrządowym przez ich starszych globalistycznych oligarchów – i są to w przeważającej większości, choć nie wyłącznie, mężczyźni. Globalna oligarchia chce wprowadzić „wielobiegunowy porządek świata” (MWO) jako ostateczny biurokratyczny projekt globalnego zarządzania przed ustanowieniem silnego globalnego rządu – czasami nazywanego nowym porządkiem świata – nadzorującego mozaikę miast-państw.
Może to brzmieć jak bardzo śmiałe twierdzenia, ale w tych dwóch artykułach zbadamy dowody potwierdzające ten fakt.
Orbitalna władza Sham
Curtis Yarvin, czołowy „myśliciel” NRx, w pełni popiera proponowany system globalnej dyktatury rządzącej mozaiką miast-państw: ostateczną korporacją rządową Technate. W swoim artykule z 2024 r. „Władza orbitalna” Yarvin, zgodnie ze swoim zwyczajem, metaforycznie argumentuje, że uzbrojenie przestrzeni kosmicznej sprawi, że wszelkie formy wojny na Ziemi staną się zbędne. Twierdzi on, że siły powietrzne, morskie i lądowe staną się „przestarzałe” dzięki „władzy orbitalnej”, która kontroluje broń kosmiczną i kieruje wojną z orbity.
Należy pamiętać, że technokraci NRx, tacy jak Yarvin, postrzegają sztuczną inteligencję jako swój „kamień filozoficzny” – symbolizujący materialną i duchową transformację. Oddzielają oni sztuczną inteligencję od ludzkości i postrzegają ją jako odrębną jednostkę, jako „superinteligentną” świadomość. W swoim artykule Yarvin napisał:
Mars, bóg wojny, jest ojcem wszystkich rzeczy. Orbita jest najwyższym punktem strategicznym. Kiedy podbijemy orbitę […], podbijemy Ziemię. […] Najważniejszym zadaniem każdego systemu uzbrojenia jest obrona samego siebie. System uzbrojenia orbitalnego XXI wieku nie tylko mógłby odeprzeć pierwszy atak nuklearny, ale także pokonać każdą próbę zniszczenia samego systemu. Służyłby jako system zapobiegania wystrzeleniom. Niszczyłby wszelkie nieogłoszone wcześniej wystrzelenia, zapewniając monopol na orbitę.
Najwyraźniej Yarvin wyobraża sobie pewnego rodzaju niezależną, autonomiczną, monopolistyczną „Orbitalną Władzę” opartą na sztucznej inteligencji. Podobnie jak „ojciec wszystkich rzeczy”, ta uzbrojona superinteligencja dominuje nad „najwyższym punktem”, aby skutecznie podbić Ziemię.
Kolega Yarvina, technokrata NRx Nick Land, od dawna twierdzi, że kapitalizm jest symulakrum sztucznej inteligencji, przez co rozumie odrębną „nie-ludzką” inteligencję. Land doszedł do tego wniosku w wyniku swojej niezwykłej interpretacji jednej z podstawowych zasad ekonomii austriackiej.
Formacyjny ekonomista austriacki Friedrich Hayek zauważył, że każda gospodarka rynkowa jest „systemem przetwarzania informacji”. Ekonomistki i ekonomiści austriaccy podkreślają, że indywidualne działania i decyzje napędzają rynki, a zatem w dużym stopniu wartość jest subiektywna (indywidualizm metodologiczny). Dlatego też dla ekonomistek i ekonomistów austriackich ceny są wynikiem zdecentralizowanej wymiany informacji w skali całej gospodarki kapitalistycznej.
W 2011 roku, na krótko przed opublikowaniem książki „Dark Enlightenment”, doprowadziło to Landa do wniosku, że:
To, co ludzkości jawi się jako historia kapitalizmu, jest inwazją z przyszłości ze strony sztucznej inteligencji kosmicznej, która musi się całkowicie złożyć.
Oczywiście nie jest to zgodne z twierdzeniami austriackich ekonomistów, takich jak Hayek. W ich modelu system informacyjny tworzą sygnały cenowe wynikające z potrzeb i pragnień poszczególnych ludzi. Chociaż złożoność wszystkich sygnałów w dużej gospodarce rynkowej przekracza możliwości analizy jednej osoby lub biurokracji (problem kalkulacji ekonomicznej), nie ma w tym nic „sztucznego”. System cenowy nie jest odrębną, samoorganizującą się jednostką, jak chce wierzyć Land, ale raczej wynikiem interakcji międzyludzkich. Jest to system wyraźnie „organiczny”, z braku lepszego terminu.
Podzielając pogląd Landa, że sztuczna inteligencja jest lub stanie się niezależnym podmiotem poza kontrolą człowieka, Yarvin w swoim artykule z 2024 r. przewidział, że „Orbital Authority zdominuje, przejmie i będzie kontrolować całą planetę”. Nietrudno zrozumieć, że dla Yarvina, Landa i innych technokratów NRx „Orbital Authority” jest metaforą rosnących w siłę, kontrolowanych przez sztuczną inteligencję, zautomatyzowanych i dobrze uzbrojonych globalnych systemów zarządzania.
Zwolennicy Mrocznego Oświecenia od dziesięcioleci opracowują technologie broni opartej na sztucznej inteligencji. Na przykład firma Palantir Thiela odnotowała w drugim kwartale 2025 r. wzrost sprzedaży o 48%, częściowo dzięki sukcesowi systemów namierzania opartych na sztucznej inteligencji Lavender, Gospel i „Where’s Daddy”. Zostały one wdrożone, przy pomocy Palantir, przez ukraińskie i izraelskie siły zbrojne.
Ponieważ technokraci NRx, tacy jak Musk, Land i Yarvin, wyobrażają sobie sztuczną inteligencję jako „superinteligencję”, przedstawiają teorie dotyczące przyszłości ludzkości, które zakładają, że sztuczna inteligencja nieuchronnie stanie się niezależną, świadomą jednostką, której będziemy musieli się podporządkować. Z pewnością są oni zdecydowani stworzyć taką przyszłość, jeśli tylko będą w stanie.

Symboliczny „bóg wojny” Yarvina – Orbital Authority – jest typowym przykładem błędnego koła, które często pojawia się w rozumowaniu technokratów NRx. Nadają oni sztucznej inteligencji zdolności, których ona nie posiada, a następnie promują ją jako rozwiązanie problemów ludzkości, opierając się na bezpodstawnym przekonaniu, że sztuczna inteligencja posiada te zdolności.
W rzeczywistości, zanim dojdziemy do samoświadomej sztucznej inteligencji – która według technokratów NRx jest nieunikniona – twórcy sztucznej inteligencji muszą najpierw pokonać cały szereg trudnych problemów, aby osiągnąć sztuczną inteligencję opartą na teorii umysłu. Ponieważ sztuczna inteligencja oparta na teorii umysłu jest obecnie czysto hipotetyczna, założenie, że samoświadoma lub superinteligentna sztuczna inteligencja jest nieuchronna, jest co najmniej wysoce wątpliwe.
Rzeczywiście, możemy się zastanawiać, jak technokraci NRx mogą zaprogramować algorytm komputerowy tak, aby był świadomy, skoro jak dotąd żaden człowiek nie jest w stanie zdefiniować świadomości. Jak podkreślił w marcu 2024 r. profesor Arthur T. Johnson:
Nie udało się jeszcze ustalić wystarczającej definicji natury świadomości. Jak mózg wyczarowuje świadomość z aktywności elektrycznej miliardów pojedynczych komórek nerwowych, pozostaje jedną z wielkich niewiadomych życia. Niełatwo jest też zdefiniować, czym właściwie jest ta świadomość. Próba przeniesienia wiedzy o świadomości istot żywych na sztuczną inteligencję generatywną (AGI) byłaby w tej chwili trudna, jeśli nie niemożliwa.
Ideologicznie, a nie racjonalnie, traktując sztuczną inteligencję jako swój „kamień filozoficzny”, technokraci NRx dążą do stworzenia międzynarodowej „mozaiki” zarządzanych przez sztuczną inteligencję „neopaństw”, choć można je dokładniej nazwać technokratami rządowo-korporacyjnymi. Twierdzą oni, że ta rozproszona sieć zdecentralizuje i zlokalizuje władzę.
Yarvin wydaje się tworzyć paradoks między zdecentralizowaną władzą a absolutną centralizacją całej „władzy orbitalnej”. Takie rażące sprzeczności nie są rzadkością wśród technokratów NRx.
Proponowana przez Yarvina władza orbitalna zapewni rozkwit „mozaiki”, ponieważ konflikty zbrojne między miastami-państwami staną się bezsilne, jeśli nie niemożliwe, pod czujnym okiem władzy orbitalnej i jej zdolnością do zniszczenia każdego agresora. Tak więc, zdaniem Yarvina, nie ma znaczenia, kto kontroluje władzę orbitalną, ale tylko to, że ona istnieje.
Jeśli założymy, tak jak technokraci NRx, że władza orbitalna – globalny rząd – nie będzie sprawowana przez ludzi, ale przez beznamiętną logikę „superinteligencji” sztucznej inteligencji, to władza orbitalna jest wielkim zbawcą, chroniącym nas przed naszymi własnymi autodestrukcyjnymi popędami. Jest to „bóg”, który pozwala nam zdecentralizować się w Patchworku. W ten sposób decentralizacja społeczno-polityczna jest możliwa dzięki centralizacji całej władzy i autorytetu poza kontrolą ludzkości.
Metaforyczna Orbital Authority, za którą opowiada się Yarvin, jest fikcyjną koncepcją, co sam przyznaje w swoich rozważaniach.
Yarvin pyta:
Skąd pochodzi Orbitalna Władza? Kto tworzy tę siłę? Kim są ludzie, którzy ją obsługują? [. . .] To wszystkie dobre pytania. Ale jest to przyszłość, w której chciałbym żyć.
Yarvinowi podoba się idea jednej, logicznej dyktatury rządzącej Ziemią wyłącznie dlatego, że wpisuje się to w jego własną ambicję stworzenia światowej struktury miast-państw. Zasadniczo twierdzi on, że spójny, nadrzędny porządek świata oparty na sztucznej inteligencji, posiadający moc unicestwienia ludzkości, doprowadzi ją do „rozkwitu” w sieci „tysięcy niezależnych suwerennych państw i miast-państw”.
Yarvin lekceważy „dobre pytania”, które sam zadaje. Sugeruje, że kwestia „kto tworzy”, a tym samym kontroluje wyobrażoną Orbitalną Władzę rządzącą całą planetą, ma drugorzędne znaczenie. Podobnie jak wszyscy technokraci NRx, Yarvin chce, abyśmy zaakceptowali fundamentalną zasadę, że dyktatura jest dobra.
Oligarchowie technokratyczni NRx, tacy jak Thiel i Musk, twierdzą, że są przeciwni wszelkim formom światowego rządu. Thiel twierdzi, że postrzega światowy rząd jako manifestację Antychrysta. Niemniej jednak kwestia tego, kto rządzi, ma podstawowe znaczenie dla globalnego kartelu oligarchów, którzy od pokoleń knują, aby ustanowić się niekwestionowanymi władcami świata.
Jeśli, jak głoszą technokraci NRx, chcą oni zapobiec powstaniu światowego rządu, wydaje się, że ich wysiłki zmierzające do ustanowienia mozaiki miast-państw są ogromną pomyłką. Do tego stopnia, że możemy podejrzewać, iż protesty technokratów NRx są podstępem. Ich globalistyczni partnerzy oligarchiczni od dziesięcioleci próbują zbudować dokładnie taką samą sieć miast-państw, właśnie dlatego, że ułatwia ona globalne zarządzanie, a następnie przejście do globalnego rządu – Orbital Authority.
W rzeczywistości Thiel, Musk, Andreessen, Sacks i inni są członkami tej samej globalnej oligarchii. Na przykład Thiel i współzałożyciel i dyrektor generalny Palantir, Alex Karp, są członkami komitetu sterującego Grupy Bilderberg. Nawet media głównego nurtu przyznają, że grupa Bilderberg ma uprawnienia do skupienia „kontroli na szczycie sojuszu atlantyckiego [NATO]”. Prywatna sieć oligarchów kontrolująca NATO zbliża się do Orbital Authority wyobrażonej przez Yarvina. Podobnie jak Yarvin, wydaje się, że media głównego nurtu interesuje jedynie fakt istnienia międzynarodowego autorytaryzmu w sektorze prywatnym, akceptując jego obecność bez zastrzeżeń.
Najprawdopodobniej Yarvin, Land, Thiel, Musk, Andreessen i inni wiedzą, że sztuczna inteligencja nie jest potencjalnie niezależnym, sztucznym bogiem – choć udają, że tak jest i że jej nadejście jest nieuniknione. Yarvin z pewnością wydaje się wnioskować, że sztuczna inteligencja jest i zawsze będzie narzędziem technologicznym kontrolowanym przez ludzi, z których niektórzy mają bardzo konkretne cele.
Jak niechętnie przyznaje Yarvin, ludzie kontrolujący jego koncepcyjną „władzę orbitalną” nie są bez znaczenia. Wręcz przeciwnie, jest to kluczowa kwestia, która powinna nas wszystkich niepokoić.
Sztuczka polegająca na decentralizacji i ponownej centralizacji
Technokrata NRx Balaji Srinivasan wyjaśnił sztuczkę polegającą na decentralizacji i ponownej centralizacji w swojej książce z 2022 r. pt. „The Network State: How To Start a New Country” (Państwo sieciowe: jak założyć nowe państwo). Decentralizacja mozaiki obszarów umożliwia to, co nazywa on ponowną centralizacją władzy.
Srinivasan opisuje, w jaki sposób archipelag sieciowy – synonim królestwa NRx – mógłby początkowo powstać jako społeczność internetowa. Ta społeczność sieciowa, składająca się z osób, które być może posiadają nieruchomości lub grunty (aktywa fizyczne), utworzyłaby „fizyczne węzły”, które następnie można by połączyć, tworząc „zbiór fizycznych terytoriów połączonych cyfrowo, rozmieszczonych na całym świecie” – archipelag sieciowy.

Co ważne, chociaż węzły w archipelagu sieciowym są powiązane z aktywami fizycznymi (na przykład nieruchomościami lub gruntami), tworzą one sieć cyfrową — poprzez ujednolicony rejestr wszystkich aktywów — w celu „płynnego połączenia świata online i offline”. Po utworzeniu archipelagu społeczność sfinansowałaby w ramach crowdfundingu nabycie kolejnych aktywów fizycznych i terytoriów, sfinansowała budowę i ekspansję w celu utworzenia prywatnych „enklaw”.
Srinivasan napisał:
Dzięki internetowi możemy cyfrowo połączyć te rozłączne enklawy w nowy rodzaj wspólnoty politycznej, która zyska uznanie dyplomatyczne: państwo sieciowe.
Państwo sieciowe wydaje się zatem być międzynarodową, rozproszoną lub zdecentralizowaną społecznością osób o podobnych poglądach, które chcą uwolnić się od tradycyjnego systemu państwowego. Jest to intrygująca propozycja, która przemawia do libertarian, którzy cenią decentralizację jako środek rozwiązania problemów spowodowanych scentralizowaną koncentracją władzy politycznej, takich jak wojny i ludobójstwa.
Srinivasan twierdzi, że technokraci NRx, tacy jak on sam, nie są komunistami wyobrażającymi sobie utopię, ale raczej „technologami wierzącymi w indywidualną inicjatywę podlegającą praktycznym ograniczeniom”. Srinivasan deklaruje, że przyszłość, której pragną on i jego grupa entuzjastów Mrocznego Oświecenia, to „przyszłość, w której urzeczywistniamy wiele społeczeństw start-upowych, uzyskujemy dyplomatyczne uznanie kilku z nich jako państw sieciowych i odbudowujemy społeczeństwa o wysokim poziomie zaufania poprzez recentralizowane centrum”.
Państwo sieciowe jest pozornie zdecentralizowaną siecią „terytoriów fizycznych”, które są połączone ze sobą za pomocą technologii cyfrowej. Każdy składnik majątku posiadany przez każdego klienta państwa sieciowego, niezależnie od kraju, w którym obecnie mieszka, jest rejestrowany w cyfrowym rejestrze państwa sieciowego. Srinivasan napisał: „nic nie istnieje oficjalnie, jeśli nie znajduje się w łańcuchu bloków, w systemie rejestracji tego społeczeństwa”. Powiedział, że w państwie sieciowym – gov-corp Technate – którego pragnie, „wszystkie wartości stają się cyfrowe”.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że model państwa sieciowego oferuje rodzaj decentralizacji, który potencjalnie mógłby wyzwolić ludzi spod opresyjnej kontroli państwa. Egalitarna decentralizacja wydaje się co najmniej możliwa, jeśli państwo sieciowe wykorzystuje technologię rozproszonego rejestru (DLT) bez konieczności uzyskania zezwolenia, taką jak blockchain bez konieczności uzyskania zezwolenia, jako podstawę swojego „startupowego” społeczeństwa.
Srinivasan oświadczył:
Zintegrowana kryptowaluta [. . .] stanowi cyfrowy kręgosłup państwa sieciowego. Zarządza ona wewnętrznymi aktywami cyfrowymi, inteligentnymi kontraktami, logowaniem obywateli do sieci web3, aktami urodzenia i małżeństwa, rejestrami nieruchomości, publicznymi statystykami krajowymi oraz zasadniczo wszystkimi innymi procesami biurokratycznymi, którymi państwo narodowe zarządza za pomocą dokumentów papierowych.
Chociaż nie ma uzgodnionej formalnej definicji internetowej iteracji Web 3.0, rozsądnym opisem jest światowa sieć, która kładzie „silny nacisk na zdecentralizowane aplikacje i prawdopodobnie szeroko wykorzystuje technologie oparte na łańcuchu bloków”. Jednak aby potencjalne korzyści humanitarne wynikające z cyfrowej decentralizacji mogły zostać zrealizowane, niezbędne jest, aby podstawą Web 3.0 była technologia DLT oparta na technologii rejestrów bez zezwoleń.
Co najważniejsze, anonimowy, otwarty dostęp do sieci otwartych rejestrów bez zezwoleń potencjalnie umożliwiłby ludziom weryfikację transakcji, wymianę bezpiecznych danych i angażowanie się w procesy administracyjne niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa bez podległości jakiejkolwiek władzy zatwierdzającej. „Wysoki poziom zaufania”, o którym wspomina Srinivasan, zostałby ustanowiony między osobami fizycznymi i stronami poprzez systematyczną weryfikację kryptograficzną transakcji cyfrowych, takich jak wymiana podpisanych umów lub płatności dokonywane za pomocą waluty cyfrowej. W teorii nie byłaby więc wymagana zgoda żadnej strony trzeciej, aby ludzie „ufali” zdecentralizowanemu systemowi, a co za tym idzie – sobie nawzajem.
Rejestr z zezwoleniem przedstawia nam zupełnie inną propozycję. Dostęp do cyfrowego rejestru jest przyznawany lub odmawiany przez kontrolujące osoby lub strony. Transakcje są zatwierdzane na podstawie konsensusu osiągniętego przez osoby posiadające odpowiedni poziom uprawnień. Decentralizacja jest ograniczona i obejmuje wyłącznie posiadaczy uprawnień, kimkolwiek by nie byli. „Wysoki poziom zaufania” nie jest osiągany systematycznie, ale przyznawany przez posiadaczy uprawnień.
Srinivasan nie sprecyzował, czy stan sieci będzie działał w oparciu o rejestr bez zezwoleń, czy z zezwoleniami. Zamiast tego powiedział, że rejestr będzie „publicznie kontrolowany”, „odporny na manipulacje”, „weryfikowalny kryptograficznie” itp. Może to sugerować, że preferuje system bez zezwoleń. Z drugiej strony ostro skrytykował to, co nazwał „maksymalizmem bitcoina”, przez co rozumiał, że łańcuch bloków bitcoina bez zezwoleń „wiele libertariańskich poglądów doprowadza do irracjonalnych granic”.
Biorąc pod uwagę znaczenie tego rozróżnienia, brak jakiegokolwiek potwierdzenia ze strony Srinivasan wydaje się dziwnym i rzucającym się w oczy pominięciem. Z pewnością wszystko inne, co Srinivasan zaproponował w The Network State, zdecydowanie sugeruje jego preferencję dla autorytarnego, zezwalającego rejestru blockchain.
Według Srinivasan, technokraci NRx chcą „masowego exodusu ludzi z [państwa narodowego] do recentralizowanego centrum, do społeczeństw start-upowych o wysokim poziomie zaufania i państw sieciowych”. Jeśli, jak twierdzą, chcą uniknąć scentralizowanej władzy i wyznają zasadę decentralizacji, to czym jest „recentralizowane centrum” w modelu państwa sieciowego?
Po pierwsze, państwo sieciowe będzie miało „wyraźnego założyciela, który wyznaczy kierunek działania”:
Głównym celem [. . .] założyciela firmy technologicznej jest budowanie — i to tak, aby nikt nie miał nad nim władzy. [. . .] Obecnie istnieją dwa rodzaje rewolucjonistów: technologiczni i polityczni. Istnieją też dwa rodzaje osób wspierających tych rewolucjonistów: inwestorzy venture capital i filantropi. Osoby wspierające poszukują założycieli, ambitnych liderów nowych firm technologicznych i nowych ruchów politycznych. I to jest rynek dla rewolucjonistów. [. . .] Krótko mówiąc, gdy widzimy, że założyciel firmy technologicznej tworzy start-up, aby doprowadzić do zmian gospodarczych, a aktywista polityczny tworzy ruch społeczny, aby doprowadzić do zmian moralnych, możemy dostrzec, w jaki sposób opisywane przez nas w tej pracy społeczeństwa start-upowe [gov-corp Technates] łączą w sobie aspekty obu tych zjawisk.
Jeśli „nikt” nie ma władzy nad założycielem lub założycielami państwa sieciowego, to są oni indywidualnie suwerenni. Jednak założyciel lub założyciele wyznaczają również „kierunek” działania państwa sieciowego. W ten sposób założyciel jest również najwyższą władzą suwerenną państwa sieciowego. Sprawują oni dyktaturę ekonomiczną i moralną dzięki wsparciu, jakie otrzymują od rewolucyjnych „inwestorów venture capital i filantropów”, którzy działają jako ich sponsorzy, oraz od wszystkich innych osób, które zgadzają się z wizją założyciela. Oczywiście inwestorzy venture capital i filantropi nie inwestują niczego, nie oczekując pewnego zwrotu z inwestycji (ROI).
Państwo sieciowe jest nam sprzedawane jako koncepcja libertariańska, ale libertarianizm opiera się na suwerenności jednostki. Srinivasan nakreśla, jak suwerenność miałaby funkcjonować w państwie sieciowym:
Osoby z innych krajów, które chcą zachować swoją suwerenność, będą musiały skorzystać z BTC/web3 w celu zdecentralizowanej komunikacji, transakcji i obliczeń.
Pamiętaj, że w państwie sieciowym „wszystkie wartości są cyfrowe” i „nic nie istnieje oficjalnie, jeśli nie znajduje się w łańcuchu bloków”. W związku z tym suwerenność istnieje tylko wtedy, gdy posiadasz aktywa (cyfrowe lub fizyczne) w rejestrze państwa sieciowego. Twoja suwerenność jest wprost proporcjonalna do Twojego bogactwa w państwie sieciowym.
Jeśli „klienci” państwa sieciowego nie polubią kierunku wyznaczonego przez założyciela, mogą „swobodnie odejść, jeśli zechcą”. Zakłada to, że klient ma środki, aby przenieść się gdzie indziej. Jeśli nie, nie ma on w rzeczywistości żadnego wyboru ani indywidualnej suwerenności i nie ma innego wyjścia, jak tylko podporządkować się „wytycznym” wydanym przez „założyciela[ów]”.
Aby uzyskać dostęp do rejestru państwa sieciowego, potrzebny jest cyfrowy identyfikator, a Srinivasan używa akronimu ENS (Ethereum Name Service) jako proxy dla cyfrowego identyfikatora. Podobnie, zamiast nazywać ofiary państwa sieciowego „klientami”, Srinivasan nazywa ich „użytkownikami”:
Użytkownik wyraził zgodę na poddanie się zasadom start-upowego społeczeństwa [założyciela sieciowego państwa], jeśli podpisał społeczny kontrakt inteligentny, który daje administratorowi systemu ograniczone uprawnienia w zakresie cyfrowego życia tego użytkownika w zamian za przyjęcie do start-upowego społeczeństwa. [. . .] W miarę jak społeczeństwo start-upowe finansuje coraz więcej terytoriów fizycznych, a coraz więcej inteligentnych urządzeń na tych terytoriach jest własnością społeczeństwa, może ono sprawować zgodne cyfrowe zarządzanie na tych terytoriach nad wszystkimi, którzy wyrazili na to zgodę, podpisując społeczny kontrakt inteligentny. Na przykład, jeśli ktoś zachowuje się niewłaściwie na terytorium należącym do danego społeczeństwa startupowego, po [rozstrzygniętej przez sztuczną inteligencję] cyfrowej rozprawie jego depozyty mogą zostać zamrożone, a jego ENS [tożsamość cyfrowa] zablokowana na pewien czas jako kara.
Powtórzę: nic nie istnieje w państwie sieciowym – korporacji rządowej Technate lub państwie-mieście – jeśli nie jest to odzwierciedlone w rejestrze. Dlatego Twoje życie jest odzwierciedlone w rejestrze poprzez stworzenie Twojego „cyfrowego bliźniaka”. Tylko twój cyfrowy bliźniak jest uznawany za istniejący. Firmy takie jak izraelska AU10TIX, która jest spółką zależną założonej przez izraelskie służby wywiadowcze firmy ICTS, dostarczają rozwiązania w zakresie identyfikacji cyfrowej, które tworzą twoje „cyfrowe życie bliźniaka” na platformach takich jak X.
AU10TIX wyjaśnia:
Cyfrowy identyfikator funkcjonuje jako cyfrowy bliźniak Twojej tożsamości. [. . .] Cyfrowe identyfikatory nieustannie weryfikują Twoją tożsamość za pomocą danych biometrycznych, [. . .] Twój cyfrowy identyfikator ewoluuje wraz z sygnałami ryzyka, informacjami dotyczącymi zapobiegania oszustwom i zmieniającymi się danymi uwierzytelniającymi, zapewniając jego dokładność i wiarygodność. [. . .] Prawdziwy cyfrowy identyfikator nie jest powiązany tylko z jedną instytucją. Można go używać w bankach, usługach rządowych, liniach lotniczych i platformach internetowych.
Płynne połączenie między „światem online i offline” oznacza, że wszelkie „ograniczenia” nakładane na wirtualne życie Twojego „cyfrowego bliźniaka” są nakładane również na Ciebie. Zgoda na przekazanie „ograniczonych uprawnień” „administratorom systemu”, którzy kontrolują „cyfrowe życie” Twojego „cyfrowego bliźniaka” w stanie sieciowym – gdzie jedyną opcją jest ucieczka, jeśli to możliwe – jest dobrowolnym zniewoleniem.
Odcięcie dostępu do środków finansowych i niemożność korzystania z towarów lub usług, a także z „inteligentnych urządzeń” – takich jak lodówka – jeśli sztuczna inteligencja uzna, że „zachowałeś się niewłaściwie”, nie brzmi zbyt libertariańsko. Jest to jednak zrozumiałe, ponieważ Srinivasan uważa, że cyfrowe niewolnictwo jest po prostu czymś, z czym wszyscy musimy się pogodzić:
System państw sieciowych zakłada, że państwa […] będą nadal centralizować władzę swoich firm technologicznych w jednym wszechwidzącym panelu kontrolnym, zdolnym do monitorowania, blokowania dostępu do platform, zamrażania kont i nakładania sankcji na miliony osób jednocześnie lub na dowolną osobę według własnego uznania. […] System państw sieciowych zakłada, że nie możemy całkowicie zamknąć tego dżina z powrotem w butelce, ale możemy go ograniczyć.
Wszyscy musimy mieć jasność co do jednego: technokraci NRx odgrywają obecnie kluczową rolę w tworzeniu i wdrażaniu systemów opartych na sztucznej inteligencji, które „scentralizują władzę” ich „firm technologicznych” w państwach narodowych. Technokraci NRx wprowadzają również państwową technologię kredytów społecznych, która w coraz większym stopniu „blokuje, zamraża i sankcjonuje” zarówno organizacje, jak i osoby fizyczne. Oznacza to, że technokraci NRx budują cyfrowy gułag, przed którym ostrzegają nas ich przedstawiciele, tacy jak Srinivasan.
Proponowanym przez nich rozwiązaniem jest przyjęcie przez nas wszystkich cyfrowych identyfikatorów, podpisanie „społecznej umowy inteligentnej” i tym samym wyrażenie zgody na życie podlegające tyranii założycieli w państwach-miastach Technate, będących połączeniem rządów i korporacji. Nadal będziemy podlegać całkowitej cyfrowej inwigilacji i kontroli – jest to najwyraźniej nieuniknione – ale będzie ona „ograniczona”, jeśli zdecydujemy się żyć w ich prywatnych feudach. Zgodnie z uświęconą tradycją tak zwanej demokracji przedstawicielskiej, której rzekomo się sprzeciwiają, technokraci NRx oferują nam mniejsze zło, ale mimo wszystko jest to zło.
Mając na uwadze tę dystopijną rzekomą nieuchronność, Srinivasan twierdzi, że życie w zachodnich demokracjach przedstawicielskich jest nękane przez „woke capital”, a nieograniczone wykorzystanie blockchaina stanowi „anarchiczną decentralizację”, a podporządkowanie autorytarnemu państwu narodowemu opisuje jako „przymusową centralizację”. Twierdzi on, że państwo sieciowe oferuje lepsze rozwiązanie: dobrowolną recentralizację.
Napisał:
[C]hodzi o to, że nowy szef [założyciel] nie jest taki sam jak stary szef. [. . .] Recentralizacja oznacza nowych liderów, świeżą krew. [. . .] Recentralizacja, przeprowadzona prawidłowo, jest powrotem do centralizacji z jednego punktu widzenia, ale krokiem naprzód z innego.
Dla ludzi nie ma żadnego „kroku naprzód” do zrobienia w państwie sieciowym. Wręcz przeciwnie. Podporządkowanie się dyktatorskim rządom założyciela państwa sieciowego to powrót do feudalizmu. „Dobrowolna recentralizacja” Srinivasan to oligarchia.
Jedynym sensem, w jakim państwo sieciowe, państwo-miasto, neopaństwo, korporacja rządowa Technate, Freedom City, Charter City lub specjalna strefa ekonomiczna – niezależnie od preferowanej nazwy – można uznać za „zdecentralizowane”, jest to, że „mozaika” państw ma na celu decentralizację i osłabienie suwerennej władzy sprawowanej przez rządy krajowe.
Oferta „zdecentralizowanej” władzy może brzmieć kusząco dla libertarian, ale rozbicie państw narodowych na kontrolowane przez korporacje „enklawy” zarządzane przez despotycznych dyrektorów generalnych nie oferuje nikomu realnej drogi ucieczki od skorumpowanego rządu lub opresji państwowej. „Mozaika” Yarvina nie jest siecią zdecentralizowanych archipelagów, lecz siecią recentralizowanych, kontrolowanych przez „założycieli” miast-państw.
Jeśli ktoś zdecyduje się zamieszkać w jednej z tych połączonych w sieć enklaw, ucieknie spod rządów rządu i wybierze rządy „inwestorów venture capital i filantropów” oraz wyznaczonych przez nich „założycieli”. Oznacza to, że będzie żył pod bezpośrednimi rządami oligarchów, bez żadnych środków odwoławczych.
Niestety, nie ma żadnego „wyboru”. Jak zobaczymy w części 2, istnieje natomiast „plan”, aby początkowo zmusić ludzi pozbawionych własności i najmniej wpływowych do życia w technatach rządowo-korporacyjnych. Prywatne miasta-państwa mają stać się „osadami ludzkimi”, w których uwięzione zostaną miliardy ludzi.
Oligarchiczni rewolucjoniści?
Zgodnie z „Manifestem techno-optymisty” Marca Andreessena, NRx identyfikuje szereg idei jako swoich „wrogów”. Należą do nich „etatyzm, autorytaryzm, kolektywizm, centralne planowanie, socjalizm, [. . .] biurokracja, [. . .] korupcja, regulacje prawne, monopole [i] kartele”. Andreessen twierdzi również, że technokraci NRx sprzeciwiają się „inżynierii społecznej”.
Najwyraźniej więc technokraci NRx twierdzą, że są przeciwni scentralizowanemu, biurokratycznemu państwu, które stosuje inżynierię społeczną wobec swoich obywateli i jest skorumpowane przez bogactwo. To oczywiste sprzeciw podziela wielu, jeśli nie wszyscy libertarianie. Niestety dla libertarian, którzy dali się zwieść poparciu dla państwa sieciowego, technokraci NRx nie żywią w rzeczywistości takich antagonizmów.
Manifest Andreeseen przedstawia nam wiele paradoksów. Pomimo identyfikowania idei takich jak autorytaryzm i centralne planowanie jako swoich „wrogów”, państwo sieciowe, czyli gov-corp Technate, jest centralnie planowane i administrowane oraz otwarcie autorytarne. Gov-corp Technates są zaprojektowane jako monopole jurysdykcyjne, które łączą cyfrowe identyfikatory osób z ich korzystaniem z cyfrowej waluty, umożliwiając „założycielom” – i innym osobom posiadającym niezbędne uprawnienia – karanie każdego, kto zostanie subiektywnie uznany za „źle się zachowującego”. Taki system ma oczywiście na celu maksymalizację zasięgu i wpływu inżynierii społecznej.

Podobnie jak niechęć Srinivasan do ujawnienia statusu uprawnień rejestru stanu sieci, lista wrogów Andreessena budzi duże podejrzenia. Technokraci NRx mogą twierdzić, że sprzeciwiają się wszystkim tym wrogim ideom, ale technokraci rządowo-korporacyjni, których chcą narzucić, opierają się w dużej mierze na tych samych koncepcjach. Oszustwo wydaje się być stałą taktyką technokratów NRx.
Uznawanie inwestorów venture capital i filantropów za „rewolucjonistów” jest zarówno częścią ideologii technokratów NRx, jak i zdradą w równym stopniu. Technokraci NRx automatycznie uważają inwestorów venture capital i filantropów za „rewolucjonistów”, jeśli są oni akceleracjonistami. Tak więc Peter Thiel – inwestor venture capital z Doliny Krzemowej należący do grupy Bilderberg i filantropijny oligarcha akceleracjonista – jest rewolucjonistą, zgodnie z „myśleniem” technokratów NRx.
Jeśli weźmiemy pod uwagę etymologię słowa „rewolucjonista” jako osoby dążącej do „obalenia ustalonego systemu politycznego lub społecznego”, to technokratyczni oligarchowie NRx, tacy jak Thiel, Musk, Andreessen i Sacks, mogą być uznani za rewolucjonistów. Wydaje się, że chcą oni obalić każdy ustalony system polityczny lub społeczny.
Z jednym znaczącym wyjątkiem: oligarchią.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, niezależnie od tego, czy jest to konstytucyjna republika federalna, monarchia konstytucyjna czy jednolita republika konstytucyjna, demokratyczne państwo narodowe, w którym żyją, nie jest tym, za co je uważają. Z punktu widzenia nauk politycznych Stany Zjednoczone są w rzeczywistości „oligarchią funkcjonalną”.
Odwołując się do obszernych badań politycznych przeprowadzonych przez politologów Martina Gilensa i Benjamina Page’a, profesorowie Archon Fung i Lawrence Lessig stwierdzili:
[Gilens i Page przeanalizowali] 1800 propozycji politycznych z ostatnich 30 lat, śledząc ich drogę przez system polityczny i sprawdzając, czyje interesy były reprezentowane w wynikach. Dla demokratów z małej litery „d” wyniki były druzgocące. Wyniki polityczne w przeważającej mierze faworyzowały bardzo zamożnych ludzi, korporacje i grupy biznesowe. Wpływ zwykłych obywateli był natomiast „nieistotny, bliski zeru”. Autorzy doszli do wniosku, że Ameryka wcale nie jest demokracją, ale funkcjonalną oligarchią.
Prawie wszystkie inne kraje rozwinięte gospodarczo działają według tego samego modelu społeczno-politycznego: funkcjonalnej oligarchii. Nie oznacza to jednak, że wszystkie funkcjonalne oligarchie są takie same.
Oligarcha to po prostu osoba, która przekształciła swoje ogromne bogactwo w władzę polityczną. Na Zachodzie, pomimo opublikowanych badań politologicznych wykazujących, że zachodnie demokracje są funkcjonalnymi oligarchiami, sposób, w jaki oligarchia kontroluje politykę, jest zaprzeczany lub zaciemniany. Sytuacja w innych krajach, na przykład w Chinach, jest nieco inna.
W Chinach posiadanie ogromnego majątku jest postrzegane jako legalna droga do zdobycia wpływów politycznych. Narodowe Zgromadzenie Ludowe (NPC), najwyższy organ władzy państwowej w Chinach, liczy ponad 100 miliarderów i jest prawie na pewno najbogatszym organem ustawodawczym na świecie. Donosząc o tym fakcie w 2018 r., New York Times nadał swojemu artykułowi typowo zachodni wydźwięk:
W kraju, w którym wszystkie ważne decyzje podejmuje partia komunistyczna, chińscy prawodawcy mają bardzo niewielką władzę polityczną. Dysponują jednak ogromnymi środkami finansowymi. […] Według Hurun Report, organizacji badawczej z Szanghaju zajmującej się monitorowaniem zamożnych osób w Chinach, łączna wartość netto 153 członków chińskiego parlamentu i organu doradczego, których uznaje ona za „super bogatych”, wynosi 650 miliardów dolarów.
Chociaż prawdą jest, że Komunistyczna Partia Chin (KPCh) – często nazywana na Zachodzie CCP – sprawuje władzę, nie oznacza to, że jest wszechmocna, w przeciwieństwie do tego, jak jest często przedstawiana. Innowacje są napędzane przez finansowanie sektora prywatnego i partnerstwa w Chinach, tak jak prawie wszędzie indziej. W związku z tym Chiny nie są bardziej odporne na wpływy oligarchów niż inne kraje.
NYT nie wspomniał jednak, że 97 spośród 100 najbogatszych oligarchów było w tamtym czasie członkami Chińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultacyjnej (CPPCC). Wewnętrzny „komitet narodowy” CPPCC jest potężnym organem doradczym w ramach chińskiego modelu „demokracji konsultacyjnej”.
Xi Jinping doszedł do władzy w dużej mierze dzięki wsparciu, jakie otrzymał od chińskiej frakcji oligarchicznej – której sam jest członkiem – zwanej „książętami”. Od momentu przejęcia najwyższej władzy, premierostwo Xi Jinpinga charakteryzowało się przejmowaniem przez niego władzy politycznej i wynikającą z tego walką o władzę między chińskimi frakcjami oligarchicznymi.
Uznanie tej rzeczywistości nie oznacza, że funkcjonalna oligarchia w Chinach jest gorsza od innych. Praktyczna różnica między funkcjonalną oligarchią w Chinach a funkcjonalnymi oligarchiami w innych krajach polega na tym, że chińska oligarchia jest bardziej jawna i pod każdym względem formalnie zinstytucjonalizowana jako sektor publiczny. Natomiast na Zachodzie mamy wierzyć, że wybierane przez nas rządy sektora publicznego sprawują władzę i stanowią podporę przeciwko kontroli oligarchii sektora prywatnego. Nasza propaganda konsekwentnie promuje ten mit.
Technokratyczny „rewolucjonista” NRx nie ma zamiaru „obalać ustalonego systemu politycznego lub społecznego”. Ich wizja mozaiki rządowo-korporacyjnych technokratów wzmacnia ustanowiony system polityczny funkcjonalnej oligarchii. Kiedy zrozumiemy, że międzynarodowa mozaika rządowo-korporacyjnych technokratów, podlegająca „władzy orbitalnej” wszechpotężnej globalnej struktury zarządzania, jest tym, czego pragnie globalna oligarchia, pozorne sprzeczności przedstawione przez Landa, Yarvina, Andreessena, Srinivasan i innych stają się zrozumiałe.
Prywatne jurysdykcje oligarchów
To właśnie w kontekście funkcjonalnego systemu oligarchiczno-państwowego możemy zacząć rozumieć to, co w innym przypadku wydawałoby się niewytłumaczalne. Wpływowy technokrata NRx, Balaji Srinivasan, rzekomo sprzeciwia się etatyzmowi. Jednocześnie jednak oczekuje dyplomatycznego uznania swoich projektów miast-państw przez państwa narodowe, które infekują.
Rządy często wywołują wojny, jeśli ktoś próbuje przejąć jakąkolwiek część terytorium, do którego roszczą sobie prawa. Dlaczego jakikolwiek rząd krajowy miałby biernie pozwalać na przekazanie swojego terytorium osobom prywatnym w celu utworzenia własnych lennych posiadłości – z własnymi jurysdykcjami – poza regulacjami i kontrolą państwa?
Łatwo byłoby uznać cel Srinivasan dotyczący uznania dyplomatycznego za absurdalny, gdyby nie fakt, że rządy na całym świecie funkcjonują jako oligarchie i obecnie cedują terytorium i jurysdykcję prywatnym inwestorom. Świadczy o tym rozprzestrzenianie się specjalnych stref ekonomicznych (SSE).
W październiku 2022 r. Instytut Zdecentralizowanego Zarządzania (IDG) opublikował raport badawczy analizujący ramy prawne tworzenia SSE w ponad osiemdziesięciu krajach. IDG zauważył, że wszystkie ramy „podziału na strefy” mają „podobny wzór”. Stworzenie „nowego organu” – nazwanego w raporcie po prostu „organem” – jest niezbędnym pierwszym krokiem, jak nam powiedziano.
Rada zarządzająca organu jest zazwyczaj partnerstwem publiczno-prywatnym, w skład którego wchodzą urzędnicy państwowi, przedstawiciel banku centralnego danego kraju oraz inwestorzy z sektora prywatnego, którzy są „rewolucyjnymi” inwestorami venture capital i filantropami. Po utworzeniu organ SEZ jest jednak rejestrowany jako „osoba prawna posiadająca własną pieczęć, uprawniona do zawierania umów we własnym imieniu oraz do pozywania i bycia pozywanym”. Rada zarządzająca, zazwyczaj w porozumieniu z rządem, mianuje dyrektora generalnego organu SEZ.
Jeśli brzmi to znajomo, to dlatego, że jest to również model państwa sieciowego – czyli korporacji rządowej Technate. Jedyną różnicą jest to, że w SEZ suwerenna korporacja (sovcorp) jest partnerstwem publiczno-prywatnym, podczas gdy w modelu technokratycznym NRx sovcorp danego obszaru jest korporacją całkowicie prywatną. Jest to jednak tylko kwestia semantyki, ponieważ rządy, jako funkcjonalne oligarchie, są już skutecznie kontrolowane przez sektor prywatny.
Organ zarządzający SSE określa „specjalny system prawny” obowiązujący w SSE. Zazwyczaj obejmuje on szerokie zwolnienia z podatku dochodowego od osób prawnych i inne zachęty gospodarcze, takie jak brak ograniczeń dotyczących własności, wyłączenie z krajowych monopoli i przepisów dotyczących fuzji oraz łagodne – często bardzo łagodne – przepisy prawa pracy.
Organ – spółka zarządzana przez dyrektora generalnego – następnie udziela licencji deweloperowi i operatorowi SSE. Rolą dewelopera jest „projektowanie, budowa i rozbudowa stref. Może to obejmować dzierżawę, wynajem lub sprzedaż gruntów lub obiektów”. Operator może być tym samym podmiotem co deweloper lub odrębnym podmiotem. Operatorzy „prowadzą, zarządzają, administrują, utrzymują i promują strefy”.
W publicznym modelu SSE deweloper i operator są podmiotami wyznaczonymi przez sektor publiczny. W modelu partnerstwa publiczno-prywatnego mogą to być spółki akcyjne, natomiast w prywatnej SSE deweloperem i operatorem są przedsiębiorstwa prywatne, potencjalnie jedno przedsiębiorstwo prywatne.
Późniejsza rozbudowa terytorium SSE również „zazwyczaj” przebiega „według podobnego schematu”:
Wniosek o uznanie określonego terytorium za obszar strefowy pochodzi od organu, który przekazuje go rządowi. Następnie rząd oficjalnie uznaje ten obszar za obszar strefowy i ustanawia nową strefę.
Kiedy SSE ma charakter partnerstwa publiczno-prywatnego lub jest całkowicie prywatna, oznacza to zasadniczo, że ekspansja terytorialna SSE jest prywatną inicjatywą korporacyjną. Tak więc, w terminologii technokratów NRx, prywatną mozaikę obszarów można zbudować poprzez wykorzystanie SSE.
W 2019 r. Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) odnotowała, że na całym świecie istnieje już 5400 SSE. UNCTAD opisała cel systemu SSE:
W określonym obszarze [specjalne strefy ekonomiczne] zapewniają przedsiębiorstwom i inwestorom system regulacyjny odmienny od tego, który zwykle obowiązuje w szerszej gospodarce krajowej lub regionalnej, w której są one utworzone. […] Specjalne strefy ekonomiczne, jako terytoria o systemach odbiegających od przepisów krajowych, są z konieczności inicjatywą publiczną. Rozwój, własność i zarządzanie poszczególnymi strefami może jednak mieć charakter publiczny, prywatny lub partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Często angażuje się prywatnych deweloperów, aby zminimalizować początkowe nakłady publiczne i uzyskać dostęp do międzynarodowej wiedzy specjalistycznej w zakresie projektowania, budowy i marketingu stref. Zarządzanie strefą i nadzór nad nią mogą obejmować różne szczeble administracji rządowej (lokalny, regionalny, krajowy), inwestorów i przedsiębiorstwa działające w strefie oraz wielu innych interesariuszy, takich jak finansiści, stowarzyszenia branżowe i przedstawiciele społeczności lokalnych lub innych grup interesu.
Większość SSE to podstawowe strefy wolnego handlu (SWH), w których przedsiębiorstwa korzystają jedynie z niższych taryf celnych i np. dotowanych kosztów magazynowania. Globalistyczny think tank Center for Strategic & International Studies (CSIS) zauważa, że SSE zwane „wolnymi portami” są „największym typem stref ekonomicznych, łączących przestrzenie robocze i mieszkalne”. Wolne porty należą do SSE najbardziej odpowiednich do rozwoju potencjalnych nowych miast-państw Technate, zarządzanych przez korporacje rządowe.
W 2023 r. rząd Wielkiej Brytanii poinformował:
Wolne porty [. . .] to wyznaczone obszary w obrębie krajów, które oferują środowisko wolnego handlu przy minimalnym poziomie regulacji. Liczba wolnych portów i stref wolnego handlu na całym świecie gwałtownie wzrosła w ostatnich latach: obecnie istnieje ich około 3000 w 135 krajach. [. . .] Obecnie w Wielkiej Brytanii znajduje się 12 wolnych portów.
Jak zauważa IDG, SSE działają w oparciu o model kapitalizmu interesariuszy. „Rozwój, własność i zarządzanie” SSE są w przeważającej mierze kontrolowane przez sektor prywatny, bezpośrednio lub poprzez partnerstwa publiczno-prywatne. W ramach takich partnerstw interesariusze z sektora publicznego i prywatnego są zjednoczeni umowami partnerskimi. Umowy między interesariuszami sprzyjają interesom oligarchów, ponieważ sektor prywatny służy swoim głównym udziałowcom i inwestorom – oligarchom – a sektor publiczny, reprezentowany przez rządy, jest funkcjonalną oligarchią.
W listopadzie 2024 r. premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił „partnerstwo” swojego rządu z BlackRock w celu „zapewnienia wzrostu gospodarczego”. Keir Starmer wydaje się być obecnie członkiem globalistycznego think tanku Trilateral Commission, a Larry Fink, dyrektor generalny BlackRock, jest czołowym trilateralistą.
Fink został niedawno mianowany nowym tymczasowym współprzewodniczącym Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) wraz z spadkobiercą szwajcarskiego giganta farmaceutycznego Roche i wiernym członkiem Klubu Rzymskiego André Hoffmannem. W 2023 r. Starmer zasłynął stwierdzeniem, że wolałby debatować nad polityką z WEF niż z brytyjskim parlamentem, ponieważ WEF daje mu możliwość „nawiązania kontaktu z ludźmi, z którymi można współpracować w przyszłości”. Nieco ponad rok później Starmer nawiązał oficjalną współpracę z Finkiem, który otwarcie deklaruje swoje zaangażowanie w kapitalizm interesariuszy:
Potrzeba stworzenia platformy [WEF], która łączy biznes, rząd i społeczeństwo obywatelskie [kapitalizm interesariuszy], nigdy nie była większa. [. . .] Forum ma szansę przyczynić się do rozwoju współpracy międzynarodowej [w celu] promowania otwartych rynków i priorytetów krajowych, jednocześnie dbając o interesy [interesariuszy] na całym świecie. Z niecierpliwością czekamy na możliwość współtworzenia bardziej odpornej i dostatniej przyszłości oraz na przekształcenie i wzmocnienie Forum jako nieodzownej instytucji współpracy publiczno-prywatnej [kapitalizm interesariuszy].
BlackRock reprezentuje najbogatszych inwestorów świata (oligarchów). Komisja Trójstronna – którą zdecydowanie reprezentuje Fink, a ewidentnie reprezentuje Starmer – jest globalistycznym think tankiem kierowanym przez oligarchów, podobnie jak WEF.
„Partnerstwo” rządu Wielkiej Brytanii z BlackRock stanowi uosobienie sposobu działania funkcjonalnych oligarchii, które nazywamy rządami. Celem partnerstwa jest osiągnięcie celów jedynych prawdziwych „interesariuszy”, czyli oligarchów. Rola rządu polega jedynie na stworzeniu „sprzyjającego środowiska” – ram politycznych i inwestycji publicznych, które wzbogacają i wzmacniają sektor prywatny. Poprawa warunków pracy lub perspektyw ekonomicznych Brytyjczyków nie ma absolutnie nic wspólnego z partnerstwem między Wielką Brytanią a BlackRock.

Częścią umowy partnerskiej między rządem Wielkiej Brytanii (podmiot publiczny) a BlackRock (podmiot prywatny) jest przejęcie przez BlackRock 80% udziałów w rozwoju trzech z dwunastu prywatnych specjalnych stref ekonomicznych typu freeport w Wielkiej Brytanii. Obecnie są one własnością CK Hutchison, kontrolowanego przez chińskiego oligarchę Li Ka-shinga. Rząd Wielkiej Brytanii popiera strategię inwestycyjną BlackRock, ponieważ twierdzi, że specjalne strefy ekonomiczne zapewniają wzrost gospodarczy, który gwarantuje „długotrwały i trwały dobrobyt”.
Nie ma powodu, aby sądzić, że SSE zapewniają „trwały dobrobyt” jakiejkolwiek społeczności. Według raportu z 2023 r. brytyjskiego Instytutu Studiów Fiskalnych (IFS):
Biuro ds. Odpowiedzialności Budżetowej [OBR] przewiduje, że wolne porty nie wygenerują znaczącej dodatkowej aktywności [gospodarczej]. […] Do tej pory rząd nie opublikował pełnej oceny oczekiwanych skutków funkcjonowania wolnych portów, co utrudnia analizę i ocenę tych sprzecznych twierdzeń.
Dwa lata później nadal nie ma żadnych dowodów na to, że specjalne strefy ekonomiczne przynoszą jakiekolwiek spójne, możliwe do zidentyfikowania korzyści społeczno-gospodarcze. Znacznie łatwiej jest jednak zrozumieć, dlaczego sektor prywatny chętnie korzysta z możliwości, jakie dają specjalne strefy ekonomiczne.
Do maja 2025 r. rząd Wielkiej Brytanii pod kierownictwem Starmera przeznaczył prawie 20 mld funtów (27 mld dolarów) z pieniędzy brytyjskich podatników na rozwój wolnego portu w SEZ, tworząc zaledwie 5600 miejsc pracy. Wydaje się, że każde miejsce pracy kosztowało brytyjskich podatników około 3,6 mln funtów (4,8 mln dolarów). Nie jest również jasne, czy są to nowe miejsca pracy, czy po prostu przeniesione. Jednocześnie brytyjski rząd Partii Pracy rozpoczął serię cięć finansowych, wymierzonych w najbardziej wrażliwe grupy społeczne, w ramach szerszego, choć politycznie zaprzeczanego, pakietu oszczędnościowego, który jeszcze bardziej zuboża rodziny pracujące w Wielkiej Brytanii.
Nie ma to żadnego znaczenia dla oligarchicznych inwestorów BlackRock lub CK Hutchison. Chętnie korzystają oni z dotacji brytyjskich podatników, aby rozwijać swoje interesy w niezależnych jurysdykcjach SSE.
Aby zrozumieć, dlaczego globalni inwestorzy są tak entuzjastycznie nastawieni do SSE, warto przyjrzeć się SSE w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zapewniają one prywatnemu sektorowi korporacyjnemu szereg wyraźnych korzyści.
Cudzoziemcy mogą być wyłącznymi właścicielami przedsiębiorstw z siedzibą w SSE w Zjednoczonych Emiratach Arabskich bez konieczności posiadania sponsora z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, który w innym przypadku byłby niezbędny; nie ma żadnych wymogów kapitałowych dla przedsiębiorstw założonych w SSE; kierownictwo SSE ustala własne zasady i przepisy finansowe i korporacyjne poza jurysdykcją rządu Zjednoczonych Emiratów Arabskich; nie ma potrzeby, aby spółka z SSE w Zjednoczonych Emiratach Arabskich posiadała biura w Zjednoczonych Emiratach Arabskich lub w SSE; własność i kontrola mogą być sprawowane w całości z terytoriów zamorskich — na przykład z raju podatkowego Kajmanów; a SSE w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pozwalają spółkom „objętym strefą” uniknąć płacenia ceł importowych i eksportowych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, podatku od wartości dodanej Zjednoczonych Emiratów Arabskich i podatku dochodowego od osób prawnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Bardzo trudno jest dostrzec, w jaki sposób przedsiębiorstwa z siedzibą w SSE ZEA przyczyniają się do rozwoju gospodarki ZEA. Zagraniczne przedsiębiorstwa z siedzibą w SSE korzystają z szerokiej deregulacji w ZEA, ale nie muszą w zamian oferować zbyt wiele, jeśli w ogóle. Ten sam schemat można zaobserwować niemal wszędzie. W tysiącach SSE w ponad 135 krajach na całym świecie rządy wyodrębniają niezależne jurysdykcje z państw narodowych bez wyraźnych powodów społeczno-gospodarczych.
Jak zawsze, istnieją rzekome wyjątki. Na przykład specjalna strefa ekonomiczna Kigali (KSEZ) w Rwandzie podobno stworzyła 13 000 miejsc pracy i przyciągnęła 2,3 mld dolarów inwestycji sektora prywatnego. Nie jest jednak jasne, czy KSEZ przyczyniła się do rozwoju gospodarczego Rwandy lub odniosła z niego korzyści. Od czasu straszliwego ludobójstwa Tutsi w 1994 r. w Rwandzie nastąpiło ożywienie gospodarcze i polityczne. KSEZ z pewnością przyczynia się do ogólnego ożywienia gospodarczego w Rwandzie, ale samo ożywienie jest w dużej mierze wynikiem wzrostu wydajności rolnictwa, poprawy sytuacji w turystyce i rozwoju krajowego sektora usług.
Najbardziej znaną i odnoszącą największe sukcesy gospodarcze specjalną strefą ekonomiczną jest prawdopodobnie Shenzhen w chińskiej prowincji Guangdong. Utworzona w 1980 r. Shenzhen była jedną z pierwszych specjalnych stref ekonomicznych w Chinach. Często nazywana chińską Doliną Krzemową, Shenzhen jest centrum technologii cyfrowych, a jej wzrost gospodarczy jest rzeczywiście niezwykły. W 1980 roku Shenzhen było społecznością rybacką liczącą około 30 000 mieszkańców, a jej PKB (skorygowany o dzisiejszą wartość) wynosił 377 milionów dolarów. W 2025 roku miasto liczy ponad 17,5 miliona mieszkańców, a jego PKB szacuje się na 513 miliardów dolarów.
Shenzhen jest trzecim co do wielkości „megamiastem” w Chinach, a pod względem liczby ludności ustępuje jedynie Szanghajowi i Pekinowi. Jako specjalna strefa ekonomiczna (SSE), Shenzhen działa na podstawie licencji udzielonej przez rząd krajowy.
Władze Shenzhen są „uprawnione do samodzielnego uchwalania przepisów”. Podobnie jak prawie wszystkie SSE, Shenzhen zostało utworzone w celu przyciągnięcia bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Otrzymało ono niezależność jurysdykcyjną od rządu centralnego, aby stworzyć niezależny system sądowy, który koncentruje się na prawie korporacyjnym i nieruchomościowym oraz rozstrzyganiu sporów dla międzynarodowych inwestorów.
Niektórzy mogą być zaskoczeni, że rzekomo autorytarny i „komunistyczny” rząd krajowy przyznał terytorium w swoich granicach tak wysoki stopień autonomii z korzyścią dla zagranicznych kapitalistów. Jest to jednak standardowe rozwiązanie stosowane w tysiącach jurysdykcji SSE na całym świecie. Na przykład w Arabii Saudyjskiej SSE NEOM jest miejscem, w którym powstaje „zielone megamiasto przyszłości” NEOM. Rząd saudyjski, który nie słynie z liberalnego systemu prawnego, umożliwił jednak SSE NEOM ustanowienie „własnych przepisów podatkowych, prawa pracy i autonomicznego systemu sądownictwa, odrębnego od reszty Arabii Saudyjskiej”.
Startupowe miasto Itana w nigeryjskiej „Lekki Free Zone” oferuje niezależną jurysdykcję, która ma umożliwić „startupom technologicznym, firmom świadczącym usługi finansowe [i] dostawcom usług biznesowych” prowadzenie działalności w dowolnej walucie i prowadzenie działalności online z dowolnego miejsca na świecie, bez konieczności przestrzegania przepisów nigeryjskiego rządu lub wielu jego ustaw. Profesor Omolade Adunbi, dyrektor Centrum Studiów Afrykańskich na Uniwersytecie Michigan, zwrócił uwagę, że „w momencie wejścia do strefy znajdujesz się poza terytorium państwa nigeryjskiego”.
Do tej pory wiele specjalnych stref ekonomicznych stało się wyspami korupcji i przestępczości. W 2022 r. zespół naukowców społecznych z uniwersytetów Northumbria i Sheffield w Wielkiej Brytanii odkrył, że trzy rodzaje przestępstw najczęściej popełnianych w specjalnych strefach ekonomicznych to nielegalny handel, nielegalne ukrywanie majątku i aktywów oraz przestępstwa przeciwko środowisku. W najgorszym przypadku specjalne strefy ekonomiczne są niczym więcej niż strefami wolnymi dla międzynarodowej przestępczości.
Brytyjscy naukowcy zwrócili uwagę na wyzysk w tak zwanej „”Złotym Trójkącie” SEZ:
Specjalna strefa ekonomiczna Golden Triangle (GT SEZ) położona w prowincji Bokeo w Laosie jest zarządzana przez Kings Romans, grupę kasyn zarejestrowaną w Hongkongu [należącą do podejrzanego o powiązania z chińską mafią Zhao Wei]. Dzięki wsparciu rządu Laosu Kings Romans kontroluje imperium biznesowe obejmujące kasyna, centra handlowe, hotele, salony masażu i muzea rozciągające się na obszarze 3000 hektarów. Raporty sugerują, że enklawa ta stała się „bezprawnym placem zabaw”, gdzie kwitnie nielegalny handel narkotykami, ludźmi i dziką fauną. [. . .] Ten rodzaj minimalnie regulowanego rozwoju gospodarczego pojawia się również w rozległych korytarzach łączących kraje i regiony związane z chińską inicjatywą „Jeden pas i jedna droga”. Na przykład chińsko-pakistański korytarz gospodarczy (CPEC) obejmuje plany utworzenia w Pakistanie specjalnych stref ekonomicznych, które mają napędzać przyszły wzrost gospodarczy, pomimo historycznej porażki poprzednich strategii tworzenia stref ekonomicznych zorientowanych na eksport w tym kraju, które jak dotąd nie przyniosły znaczącego wzrostu zatrudnienia, eksportu ani powiązań z gospodarką krajową.
Naukowcy podkreślili również, że specjalne strefy ekonomiczne często powstają jako projekty o stosunkowo niewielkiej skali, ale mają tendencję do ekspansji terytorialnej:
Założona w 1980 r. specjalna strefa ekonomiczna w Shenzhen była kluczowym elementem chińskiej reformy gospodarczej. Na wzór eksperymentu Las Vegas z „architekturą bez architektów”, strefa ta została początkowo zaprojektowana jako pomost łączący Hongkong z czterema dzielnicami miasta, ale obecnie obejmuje całe miasto. W takich przypadkach, gdy zliberalizowana przestrzeń przejściowa przekształca się w specjalną strefę ekonomiczną, która później rozrasta się do rozmiarów całego miasta, powstaje „hybrydowa strefa/miasto”. Bach (2011: 184) nazywa takie miejsca „Ex-City”, co obejmuje również integrację wielu mniejszych stref z krajobrazem miejskim, rodzaj urbanistyki, która coraz bardziej odchodzi od poczucia przestrzeni publicznej i administracji na rzecz takiej, w której coraz większego znaczenia nabierają korporacje i inne podmioty niepaństwowe.
W dalszej części należy pamiętać o koncepcji „strefy/miasta hybrydowego”, której uosobieniem jest Shenzhen, a także o ustaleniach Instytutu Zdecentralizowanego Zarządzania, zgodnie z którymi specjalne strefy ekonomiczne rozszerzają się, gdy „władze” korporacyjne specjalnej strefy ekonomicznej przedstawiają „propozycję” rozszerzenia.
Ideologiczne miasto-państwo
Dyrektor zarządzający Instytutu Zdecentralizowanego Zarządzania (IDG), który opracował wspomniany powyżej raport dotyczący SSE, to Nathalie Mezza-Garcia. Studiowała ona „nowe, alternatywne i lokalne formy zarządzania” oraz „tworzenie specjalnych jurysdykcji opartych na technologii blockchain” na Uniwersytecie Warwick, gdzie Nick Land po raz pierwszy rozwinął swoje idee dotyczące akceleracjonizmu i mrocznego oświecenia. Patri Friedman jest doradcą IDG. Patri jest wnukiem znanego ekonomisty Miltona Friedmana, którego Marc Andreessen uważa za kolejnego patrona techno-optymizmu.
Zalecenia IDG dotyczące przyszłego rozwoju SSE nie są zaskakujące. IDG zauważa, że „nie ma magicznej formuły na stworzenie obszaru dobrobytu na terytorium danego kraju”. Pojęcie SSE jako obszaru „dobrobytu” jest wysoce wątpliwym założeniem, a nie możliwym do wykazania efektem działania SSE. IDG zauważa:
Naturalny popyt na prywatne usługi zarządzania (który już dziś istnieje) znacznie wzrośnie w ciągu najbliższych kilku lat, a działania mające na celu dostosowanie się do tej sytuacji już trwają. Należy pamiętać, że droga do utworzenia prywatnych stref zarządzania jest bardzo pożądana. [. . .] Ramy prawne [SEZ] mają na celu ochronę inwestycji i interesów zainteresowanych stron, zarówno pionierów projektu, jak i wszystkich podmiotów zainteresowanych regionem w perspektywie długoterminowej. [. . .] Model biznesowy może okazać się lepszy od ustalonego systemu zarządzania państwowego.
Ponownie mamy do czynienia z szeregiem założeń. Gdzie jest „naturalny popyt na prywatne usługi zarządzania”? Dlaczego prywatne strefy zarządzania są „bardzo pożądane”? To powiedziawszy, możemy prawdopodobnie zrozumieć, że zastąpienie „zarządzania państwowego” „modelem biznesowym” jest pożądane dla oligarchicznych „interesariuszy”, zwłaszcza technokratów NRx, chociaż brakuje odpowiedniego popytu publicznego.
Ponieważ większość projektów SEZ nie przyniosła reklamowanych korzyści ekonomicznych, Thibault Serlet, pisząc dla Foundation for Economic Education (FEE) w 2022 r., zauważył, że wiele SEZ to „projekty rozwoju gospodarczego, które otrzymały ogromne kwoty z budżetu państwa, ale nie przyniosły żadnych efektów”. Zgodnie z ustaleniami brytyjskich organizacji OBR i IFS, Serlet podkreśla, że SSE często czerpią zasoby z kraju przyjmującego, ale zapewniają niewielkie lub żadne korzyści społeczno-gospodarcze.
Serlet przedstawił badania Adrianople Group, które pokazują, że 63% z tysięcy SSE na całym świecie jest finansowanych prywatnie lub w ramach partnerstw publiczno-prywatnych. Jak już wspomnieliśmy, zarówno finansowanie w ramach partnerstw publiczno-prywatnych, jak i oczywiście bezpośrednie finansowanie prywatne jest przeznaczone na projekty, które spełniają cele i zadania wiodących międzynarodowych inwestorów. Współczesne SSE są głównie inicjatywami kierowanymi przez oligarchów.
Thibault Serlet jest dyrektorem ds. badań w Adrianople Group. Doradza Pronomos Capital, podobnie jak technokrata NRx i autor książki The Network State, Balaji Srinivasan. Pronomos Capital to fundusz venture capital finansowany między innymi przez technokratów NRx Petera Thiela i Marka Andreessena. Jest to firma zajmująca się analizą biznesową, specjalizująca się w analizie SSE i miast start-upowych.
Żona Thibaulta Serleta, Katerina Serlet, jest dyrektorem generalnym Adrianople Group oraz partnerem i współzałożycielem Pronomos Capital. Państwo Serlet należą do kręgów technokratów NRx, którzy naciskają na rozwój „stref/miast hybrydowych”.
W swoim artykule Thibault Serlet zwrócił uwagę na problemy korupcji występujące w specjalnych strefach ekonomicznych w Złotym Trójkącie, Demokratycznej Republice Konga, Ukrainie, Indiach, Chinach itp. Winą za to obarczył bezpośrednio rządy tych krajów. Oczywiście jest to rodzaj korupcji, jakiego można się spodziewać w każdej funkcjonującej oligarchii, gdzie sektor publiczny jest z definicji skorumpowany przez oligarchię sektora prywatnego, w tym jej elementy przestępcze.
Jednak pomimo zgłoszenia korupcji, Thibault Serlet całkowicie pominął kwestię tego, kto kogo korumpuje, i napisał:
Ograniczenie korupcji w specjalnych strefach ekonomicznych jest dość proste: wszystkie kraje muszą jedynie w pełni sprywatyzować te strefy, wycofać z nich środki rządowe i pozwolić, aby siły rynkowe decydowały o sukcesie lub porażce programów dotyczących tych stref. [. . .] Aby poprawić gospodarkę swoich krajów i zwiększyć wolność, SSE muszą tylko zrobić trzy rzeczy:
1. Być w całości finansowane i zarządzane przez sektor prywatny
2. Znajdować się na gruntach zakupionych na rynku, a nie przejętych w drodze wywłaszczenia lub prywatyzacji gruntów będących własnością nieformalną
3. Mieć możliwość upadku, jeśli warunki rynkowe nie sprzyjają rozwojowi niektórych stref
Argument Serleta, podobnie jak pochwała „prywatnego zarządzania” przez IDG, nie wynika z żadnych praktycznych względów, ale raczej z ideologii technokratycznej NRx. Zamiast zająć się manipulowaniem sektorem publicznym przez sektor prywatny, Serlet twierdzi, że specjalne strefy ekonomiczne będą mniej skorumpowane, jeśli zostaną w całości przekazane sektorowi prywatnemu – technokratom NRx i innym oligarchom. Oligarchowie po prostu kupią dowolne fragmenty terytorium kraju, które im się spodobają.
Siła finansowa sektora prywatnego pochłaniająca „aktywa fizyczne” państw narodowych jest dokładnie tym, co sugeruje Srinivasan w książce The Network State. Jeśli „założycielami” państwa sieciowego jest społeczność oligarchów-miliarderów, to ich zdolność do „finansowania społecznościowego” swojego „startupowego społeczeństwa” szybko przeważy nad zasobami finansowymi państwa narodowego, które je gości.
W dziwnym sensie pogląd Thibaulta Serleta, że miasta-państwa typu gov-corp Technate nie będą skorumpowane, jest słuszny. SEZ gov-corp Technates nie będą miały żadnych urzędników państwowych, których można by przekupić lub w inny sposób zmusić do działania. Zamiast tego oligarchowie będą mieli własne jurysdykcje i będą nimi rządzić jako niekwestionowani dyrektorzy generalni „królowie” swoich prywatnych „enklaw”. W ten sposób dojdzie do logicznego punktu końcowego, jakim jest nieograniczona korupcja.
Grupa Adrianople udostępnia mapy aktualnych globalnych inwestycji w specjalnych strefach ekonomicznych, zwane Open Zone Map. Grupa Adrianople wyróżnia wiele różnych rodzajów specjalnych stref ekonomicznych. Uznała, że „specjalne strefy ekonomiczne” stwarzają możliwości dla jednego sektora przemysłowego, podczas gdy „strefy zróżnicowane” zapewniają zachęty dla „szerokiej gamy branż”. W ten sposób grupa Adrianople sugeruje szerokie spektrum specjalnych stref ekonomicznych.

Na jednym końcu spektrum mamy „Strefę Przetwórstwa Eksportowego”, która jest „małą strefą, w której obowiązują wyłącznie ulgi celne i podatkowe”, a na drugim końcu „Miasto Czarterowe”, które jest „dużą strefą z głębokimi ulgami, zarówno dzielnicą handlową, jak i mieszkalną, oraz własną szkołą”.
Instytut Miast Czarterowych (CCI) twierdzi, że jest „organizacją non-profit zajmującą się budowaniem ekosystemu dla miast czarterowych – nowych miast, którym przyznano specjalną jurysdykcję w celu stworzenia nowego systemu zarządzania”. „Ekosystem” składa się z „ram prawnych, regulacyjnych i planistycznych niezbędnych do szybkiego rozwoju miast”. Aby to osiągnąć, CCI twierdzi, że może wpływać na „globalną agendę poprzez praktyczne i akademickie badania, zaangażowanie i partnerstwa” oraz poprzez „doradzanie i zwoływanie kluczowych interesariuszy, takich jak rządy, deweloperzy nowych miast i instytucje wielostronne”.
Koncepcja miasta czarterowego została po raz pierwszy opracowana jako inicjatywa wyłącznie sektora publicznego przez byłego głównego ekonomistę Banku Światowego Paula Romera. Był on autorem epigramatu „kryzys to straszna rzecz, którą szkoda zmarnować”. Później przypisywano to szeroko szefowi sztabu Białego Domu za czasów Obamy, Rahmowi Emanuelowi, który parafrazował Romera, mówiąc: „nigdy nie chcesz, aby poważny kryzys poszedł na marne”. Romer ma wątpliwości co do ambicji technokratów NRx w sektorze prywatnym i trafnie opisuje ich jako „aspirujących monarchów, którzy chcą być panami własnej domeny”.
Chociaż CCI nie jest zbyt przejrzyste, jeśli chodzi o swoje finansowanie, Jaan Tallinn jest znanym indywidualnym darczyńcą. Tallinn, twórca Skype’a, był inwestorem akceleracyjnym – obok Petera Thiela i Elona Muska – w brytyjskim startupie zajmującym się sztuczną inteligencją DeepMind. Google (Alphabet inc.) kupił DeepMind w 2014 roku. Początkowym celem badań DeepMind, w które zainwestowali Tallin, Thiel i Musk, były sieci neuronowe – symulacje sztucznej inteligencji ludzkiego mózgu. Wydaje się, że Google zainteresowało się DeepMind, gdy firma ta opracowała koncepcję Neural Turing Machine (NTM).
CCI zostało założone przez dr Marka Luttera, który nadal pełni funkcję dyrektora wykonawczego. Nazwane na cześć Wolnego Miasta z serialu Gra o tron, Lutter prowadzi również międzynarodową firmę konsultingową SEZ o nazwie Braavos. Wyjaśniając cel Braavos, firma stwierdza:
Braavos Cities to firma zajmująca się specjalnymi strefami ekonomicznymi i doradztwem w zakresie nowych miast. Współpracujemy z rządami, organami specjalnych stref ekonomicznych i prywatnymi deweloperami, aby tworzyć korzystne dla wszystkich strony umowy. Specjalizujemy się w dużych projektach urbanistycznych z przekazanymi uprawnieniami zarządczymi w celu przyciągnięcia inwestycji. [. . .] Mark [Lutter] zbudował sieć interesariuszy w specjalnych strefach ekonomicznych i nowych projektach urbanistycznych.
Lutter był głównym ekonomistą w firmie NeWAY Capital założonej przez Ericka Brimena i Treya Goffa. Dyrektorem ds. przychodów (CRO) w NeWay Capital jest Gabriel Delgado, który pełni również funkcję członka rady doradczej NeWay. Zadaniem Delgado jest „pozyskiwanie światowej klasy inwestorów i najemców do wszystkich projektów deweloperskich NeWay”.
Na szczęście dla NeWay i finansowanych przez nią projektów start-upowych, Delgado jest członkiem Aspen Institute, potężnego globalistycznego think tanku z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, który określa się jako „organizator zmian budujących lepszy świat”. Aspen Institute jest wspierany przez globalne partnerstwo publiczno-prywatne, w skład którego wchodzą rząd USA, ONZ, prawie wszystkie duże banki amerykańskie, liczne fundacje filantropijne, takie jak Bloomberg Philanthropies, oraz szerokie grono międzynarodowych korporacji, takich jak BlackRock. Można śmiało powiedzieć, że zdolność Delgado do „przyciągania światowej klasy inwestorów” do NeWay Capital jest wyjątkowa.
NeWay Capital i Pronomos Capital należą do nielicznych funduszy venture capital zajmujących się inwestycjami w miasta czarterowe. Pronomos zauważa, że miasta czarterowe przyciągają obecnie inwestycje od „mozaiki inwestorów”, zazwyczaj składającej się z „mieszanki aniołów biznesu”. Tacy „aniołowie biznesu” to zamożne osoby, które inwestują w start-upy w zamian za udziały (akcje) w tych start-upach. „Anioł biznesu” to „akceleracjonista” w żargonie technokratów NRx.
Jak zauważa Startupmag:
Anioł biznesu staje się współwłaścicielem firmy. Jest to popularna opcja, ponieważ pozwala inwestorowi i start-upowi uniknąć sporów dotyczących wartości firmy, która dopiero zaczyna swoją działalność.
Jeśli startup jest miastem, w którym mieszkają ludzie, jego posiadanie jest kuszącą perspektywą dla każdego oligarchy. W tym celu Pronomos wyjaśnia, że „inwestorami w miastach czarterowych są osoby i grupy, które zapewniają kapitał niezbędny do budowy miasta czarterowego”. Rodzaj możliwości, na które ostatecznie nastawiają się technokraci NRx, tacy jak Thiel i Andreessen, obejmuje „wiele projektów miast zaprojektowanych zgodnie z planem generalnym, takich jak King Abdullah Economic City w Arabii Saudyjskiej, nowa stolica administracyjna Egiptu oraz nowa stolica Indonezji w prowincji Kalimantan Wschodni”.
Aby zapewnić „niezależność regulacyjną” dla start-upowych miast czarterowych, Pronomos podkreśla potrzebę budowania relacji z decydentami politycznymi. Nawet dla oligarchów budowa miasta jest niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Dlatego Pronomos radzi, aby inwestycje aniołów biznesu/akceleratorów „były wykorzystywane do finansowania [. . .] ustawodawstwa”. Po zakupie i opłaceniu odpowiedniego ustawodawstwa „przyszłe pozyskiwanie funduszy i ekspansja” mogą przyczynić się do budowy i przejęcia własności „całego miasta”.
Oligarchowie inwestujący w Pronomos Capital mają powody do optymizmu. Adrianople Group udostępnia również mapę nowych miast, którą zleciła CCI i która pokazuje „setki miast zaprojektowanych zgodnie z planem generalnym, które zostały zbudowane w XX i XXI wieku, oraz wiele innych, które są planowane na przyszłość”.

Jednakże Pronomos zauważa również, że finansowanie własnego projektu miasta-państwa jest przedsięwzięciem obarczonym wysokim ryzykiem. Nieuniknione są problemy prawne i opór ludności, ale można je pokonać, jeśli jest się wystarczająco zamożnym, aby kupić niezbędną władzę.
Wyjaśnienie: Patri Friedman, doradca Instytutu Zdecentralizowanego Zarządzania (IDG) i współzałożyciel Pronomos Capital, jest bliskim współpracownikiem Petera Thiela. Wspólnie założyli w 2008 r. The Seasteading Institute (TSI). Celem TSI była kolonizacja oceanów, ale Friedman i Thiel w 2011 r. ponownie skupili się na lądzie, tworząc Future Cities Development (FCD). Zamiarem było zbudowanie „wolnego miasta” w Hondurasie. Jednak Honduraski Sąd Najwyższy orzekł, że proponowane prywatne lenna są niezgodne z konstytucją, co doprowadziło Friedmana do rzekomego zakończenia działalności FCD w 2012 roku.
Przypadkowo czterech z pięciu sędziów Sądu Najwyższego, którzy orzekli przeciwko projektowi „wolnego miasta”, zostało następnie usuniętych ze stanowisk przez honduraskie zgromadzenie narodowe. W 2013 r. rząd utworzył trzy specjalne strefy ekonomiczne (SSE) o nazwie Strefy Zatrudnienia i Rozwoju Gospodarczego (ZEDE). Thiel, Andreessen, Friedman i inni „aniołowie biznesu” z Pronomos mogli w ten sposób w 2017 r. utworzyć terytorium dla swojego start-upowego miasta czarterowego Próspera w pobliżu miejscowości Crawfish Rock na wyspie Roatán.
Erick A. Brimen, współzałożyciel NeWay Capital, nazwał Próspera „latarnią wolności i dobrobytu”. Budowa rozpoczęła się w 2021 r., co skłoniło organizację pozarządową North American Congress in Latin America (NACLA) do opublikowania raportu:
Mieszkańcy dowiedzieli się, że ich gmina stała się punktem wyjścia dla nowego modelu enklawy, który pozwolił grupie inwestorów z firmy NeWay Capital z siedzibą w Waszyngtonie na ustanowienie niezależnego systemu zarządzania jako eksperymentu z prywatyzacją jurysdykcji. […] Ramy prawne ZEDE przyciągnęły uwagę libertarian i inwestorów venture capital popierających wolny rynek, którzy poszukiwali możliwości stworzenia globalnego rynku prywatnych rządów.
Raport NACLA nie był do końca dokładny. ZEDE nie „przyciągnęło uwagi” inwestorów venture capital. Ci sami inwestorzy próbowali utworzyć ZEDE w Hondurasie już od 2011 roku. Prawdą było jednak, że technokraci NRx próbowali „stworzyć globalny rynek prywatnych rządów”.
„Nowy model enklawy” spotkał się z negatywnym odbiorem mieszkańców Hondurasu. W ciągu czterech lat od rozpoczęcia budowy Crawfish Rock nie odnotowało żadnych korzyści dla lokalnej społeczności wynikających z projektu. Venessa Cárdenas, mieszkanka Crawfish Rock i rzeczniczka społeczności, wyjaśniła, że społeczność nie została skonsultowana, ziemia wsi została po prostu wywłaszczona, szkody środowiskowe były znaczące, a lokalne zasoby naturalne, w tym zasoby wodne, zostały „enklawizowane” przez międzynarodowe korporacje bez uwzględnienia wpływu na mieszkańców Crawfish Rock.
W Hondurasie powszechnie postrzegane jako nic więcej niż korporacyjny kolonializm, po latach konsekwentnych publicznych sprzeciwów i protestów przeciwko „sprzedawaniu terytorium narodowego w kawałkach”, we wrześniu 2024 r. nowi sędziowie Sądu Najwyższego Hondurasu orzekli, że ZEDE i Próspera są niezgodne z konstytucją.
Na nieszczęście dla mieszkańców Hondurasu, kochający „wolność i dobrobyt” technokraci NRx zwrócili się do Międzynarodowego Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych (ICSID) Banku Światowego i wykorzystali potencjał prawny brytyjskiej międzynarodowej firmy Deloitte, aby zapewnić, że decyzje wybranego rządu Hondurasu, jego Sądu Najwyższego i mieszkańców Hondurasu nie miały żadnego znaczenia.
Korzystając z ICSID, technokraci NRx zagrożili pozwaniem rządu Hondurasu o prawie 11 miliardów dolarów, a ten nie miał innego wyjścia, jak tylko się poddać. Deloitte wykrzyknęło zwycięsko:
Podpisano umowę o stabilności prawnej, gwarantującą inwestycje dokonane w ramach systemu ZEDE przez okres do 50 lat [. . .] W związku z tym można zauważyć, że celem umów o stabilności prawnej jest utrzymanie ważności ustawy organicznej o ZEDE w przypadku wprowadzenia jakichkolwiek odstępstw, chroniąc w ten sposób inwestycje dokonane w ramach systemu ZEDE.
Jak już wspomnieliśmy, w dążeniach technokratów NRx do stworzenia „prywatnego rządu” nie ma nic libertariańskiego. „Dobrobyt”, do którego dążą, dotyczy wyłącznie ich samych i ich oligarchicznych partnerów. Jeśli ludzie spróbują stanąć im na drodze, są oni gotowi zniszczyć ich gospodarki i nie dbają o to, jaki wpływ na ich życie będzie miało zubożenie.
W miarę jak wkraczamy w XXI wiek, choć wydaje się to niewiarygodne, technokraci NRx, tacy jak Thiel i Musk, poważnie dążą do stworzenia mozaiki jurysdykcji kontrolowanych przez oligarchów. Rządy na całym świecie od dziesięcioleci popierają tę koncepcję. Co więcej, na poziomie międzyrządowym preferowanym modelem skuteczniejszego globalnego zarządzania jest międzynarodowa sieć hybrydowych stref/miast-państw.
Nowe miasta-państwa typu gov-corp Technate będą potrzebowały ludności do wyzysku. Uchodźcy znajdują się na celowniku technokratów NRx i ich oligarchicznych partnerów. Wyraźnie widać teraz niegodziwy związek między prywatnym kapitałem a tymi, którzy kontrolują imigrację. Ich obrzydliwy plan polega na czerpaniu zysków z najbardziej bezbronnych.
To i wiele więcej omówimy w części 2.
Autor: Iain Davis
Źródło
