Chce przygotować niemiecką armię do walki

Armia ma nowego dowódcę, Christian Freuding, zaufany współpracownik Pistoriusa, chce przygotować żołnierzy do walki. Jednak zadania, które przed nim stoją, są ogromne, a okoliczności jego awansu nie wszystkim się podobają.

Pierwsze słowa, które nowy inspektor niemieckiej armii przelewa na papier, nie brzmią zbyt uspokajająco. Można założyć, że nie mają one takiego celu. W swoim rozkazie dziennym z 1 października 2025 r., czyli w dniu swojej nominacji, generał broni Christian Freuding przygotowuje Bundeswehrę na ewentualny konflikt zbrojny, używając częściowo drastycznych słów.

„Nasze ambicje na przyszłość muszą iść w parze z wolą podjęcia walki dzisiaj i wygrania jej”. Freuding twierdzi, że chce pracować dla armii, która jest „gotowa do walki” i która potrafi się przebić. Musi ona być szybko gotowa do działania, ponieważ „wróg nie czeka”.

„Kameradschaft”, „doskonałość wojskowa”, „wola walki”, a także zwycięstwa – to drastyczne wezwanie najwyższego rangą żołnierza armii i, biorąc pod uwagę rosnące zagrożenie ze strony Rosji w Europie, prawdopodobnie również odpowiednie.

Według przywódców politycznych i wojskowych Niemiec w kraju nie panuje już pokój. A przynajmniej nie „pełny pokój”, jak powiedział niedawno minister obrony Boris Pistorius (SPD). Również kanclerz Friedrich Merz (CDU) wygłosił ostatnio ostrzeżenie skierowane do niemieckiej opinii publicznej pod wpływem rosyjskich naruszeń przestrzeni powietrznej: „Nie jesteśmy już w stanie pokoju”.

Niemcy między pokojem a wojną

Wojsko niemieckie musi więc jak najszybciej być gotowe do przeciwstawienia się agresji militarnej Rosji. Zadaniem Freudinga będzie przygotowanie brygad i dywizji armii do działania, aby mogły one wypełniać swoje zadania w planach obronnych NATO.

Nie ma na to zbyt wiele czasu: w 2029 r. Putin ma być w stanie przetestować militarnie NATO. Tak przynajmniej twierdzono do tej pory. Jednak odkąd rosyjskie myśliwce i drony przelatują nad terytorium NATO, a nawet nad Niemcami, presja czasu prawdopodobnie ponownie wzrosła.

Przekazanie dowództwa w Strausbergu: Freuding wraz z Pistoriusem, inspektorem generalnym Carstenem Breuerem i poprzednikiem Freudinga, Alfonsem Maisem (w pierwszym rzędzie od lewej do prawej). (Źródło: Sebastian Gollnow/getty-images-bilder)
Przekazanie dowództwa w Strausbergu: Freuding wraz z Pistoriusem, inspektorem generalnym Carstenem Breuerem i poprzednikiem Freudinga, Alfonsem Maisem (w pierwszym rzędzie od lewej do prawej). (Źródło: Sebastian Gollnow/getty-images-bilder)

Problemy, przed którymi stoi Freuding, są ogromne. Armia nadal cierpi z powodu braków sprzętowych i nadmiernej regulacji biurokratycznej. Chociaż różne rozporządzenia przyspieszyły proces pozyskiwania nowego sprzętu, to jednak nie osiągnął on jeszcze wymaganego tempa. Największym wyzwaniem jest jednak coś innego: ogromne braki kadrowe, które są odczuwalne również w armii. Czy Freuding znajdzie rozwiązanie?

„W walce sukces odnoszą proste rozwiązania”

W rozkazie dziennym, który odczytał podczas uroczystej zmiany dowództwa w środę w Strausbergu, Freuding zarysował swoje plany. Chce „w końcu” zapewnić pełne wyposażenie materialne dla oddziałów i obiecuje szybki wzrost liczby personelu. Powstaną nowe formacje, a struktury szkoleniowe zostaną dostosowane do „nowej służby wojskowej”. Freuding chce również poczynić postępy w zakresie integracji nowych technologii, a innowacje będą w przyszłości „zadaniem kierowniczym na wszystkich poziomach”. Zniesiona w 2012 r. obrona przeciwlotnicza armii ma powrócić, a obrona przed dronami ma zostać rozbudowana.

W jednej kwestii Freuding dotyka drażliwego tematu: chce armii, która „jest gotowa do testowania, akceptuje ryzyko i znosi porażki”. „Szybki postęp” jest ważniejszy niż idealne rozwiązanie. „W walce sukces odnoszą proste rozwiązania”. Bundeswehrę, która eksperymentuje i próbuje nowych rzeczy? Dla niektórych może to być odświeżające nowe podejście do sił zbrojnych nękanych przepisami, inni mogą jednak odebrać to zdanie jako zagrożenie. Freuding nie zyska sobie samych przyjaciół swoim kursem.

Duży problem kadrowy

Głównym wyzwaniem dla Freudinga będą kadry. Z obecnymi około 180 000 żołnierzy Bundeswehrze daleko do docelowej liczby 203 000. Jeszcze dalej wydaje się być nowy wymóg NATO dotyczący 260 000 żołnierzy plus 200 000 rezerwistów (obecnie około 50 000). Jak dramatyczna jest sytuacja kadrowa w armii, ujawnił właśnie poprzednik Freudinga, Alfons Mais, w artykule dla magazynu „griephan Briefe”: „Gotowość bojowa”, którą koniecznie należy osiągnąć do 2029 r., jest „nieosiągalna” przy obecnych planach kadrowych. Według Maisa, tylko w „znacznie większym zakresie” armia będzie w stanie wiarygodnie zrealizować wyznaczone cele planistyczne.

Aby złagodzić niedobór personelu we wszystkich rodzajach sił zbrojnych, minister obrony Pistorius wprowadził „nową służbę wojskową”, która opiera się na zasadzie dobrowolności i ma rozpocząć się 1 stycznia 2026 r. Na razie nie przewiduje się wprowadzenia poboru do wojska, ale zostało to zapisane w ustawie jako opcja awaryjna.

Jednak rozmawiając z obecnymi lub byłymi dowódcami Bundeswehry, trudno znaleźć kogoś, kto wierzyłby w sukces dobrowolnego podejścia ministra. Również poprzednik Freudinga, Mais, ma najwyraźniej poważne wątpliwości. Służba wojskowa „z pewnością nie zmieni sytuacji”, a „wiara w Boga” w wystarczającą liczbę ochotników wkrótce przestanie wystarczać – powiedział Mais agencji informacyjnej dpa w czwartek, dzień po odejściu ze stanowiska. Czy to zatruta strzała w kierunku Pistoriusa lub jego następcy?

Freuding postrzega sprawę inaczej, przynajmniej oficjalnie: tego samego dnia w portalu „Politico” wyraził optymizm co do osiągnięcia celów kadrowych Bundeswehry, „również dzięki nowym przepisom dotyczącym służby wojskowej, które są obecnie planowane”. A więc również dzięki zasadzie dobrowolności.

Armia traci krytyczny głos

Zmiana na czele armii jest interesująca również dlatego, że Freuding jest uważany za bliskiego powiernika Pistoriusa. Wcześniej Freuding przez wiele lat pracował u boku Pistoriusa, najpierw jako główny koordynator dostaw broni na Ukrainę, a od 2023 r. jako szef sztabu planowania i dowodzenia. Na to stanowisko Freuding został wówczas awansowany z generała brygady do generała dywizji. Wraz z mianowaniem na inspektora armii Freuding zostanie generałem broni, a tym samym w ciągu dwóch lat ponownie awansuje.

Freuding jest uważany za osobę wysoce kompetentną, a jednocześnie bliskiego powiernika Pistoriusa. Czy ta ostatnia cecha może mu zaszkodzić? (Źródło: Sean Gallup/getty-images-bilder)
Freuding jest uważany za osobę wysoce kompetentną, a jednocześnie bliskiego powiernika Pistoriusa. Czy ta ostatnia cecha może mu zaszkodzić? (Źródło: Sean Gallup/getty-images-bilder)

Na początku lipca ogłoszono, że Pistorius zwalnia długoletniego inspektora armii Maisa. Wewnętrznie mówiono, że Mais został „odsunięty na bok”. Trzygwiazdkowy generał Mais był uważany za niewygodny głos w armii, który odważył się publicznie wyrażać krytykę.

Kilka dni po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Mais napisał na portalu LinkedIn: „Bundeswehrę, armię, którą mam zaszczyt dowodzić, można uznać za praktycznie pozbawioną środków”. Mais wyrażał swoją krytykę również wewnętrznie, otwarcie wskazując na braki i problemy armii.

Zwolnienie „źle przyjęte”

Nie spotkało się to z dobrym przyjęciem wśród kierownictwa Ministerstwa Obrony. Po opublikowaniu wpisu na LinkedIn ówczesna minister obrony Christine Lambrecht (SPD) ostro zganiła Maisa: „Mogę tylko doradzić wszystkim, którzy ponoszą odpowiedzialność, aby w tej chwili poświęcili całą swoją energię na sprostanie tym wyzwaniom. Takie są obecnie priorytety”.

Również Pistorius miał narzekać na niewygodnego krytyka na czele armii. W oddziałach Mais był natomiast lubiany. Z kręgów Bundeswehry wynika, że okoliczności jego zwolnienia „niektórym nie przypadły do gustu”. Pistorius uzasadnił zmianę dowództwa w lipcu tym, że Freuding miał wnieść „dodatkowy impet” do armii. Trudno było to zrozumieć, jak twierdzą niektórzy. Niektórzy sceptycznie podchodzą również do szybkiego podwójnego awansu Freudinga: Freuding jest „wysoce kompetentny”, ale powinien był być lepiej przygotowany i objąć wyższe stanowisko dowódcze, twierdzi osoba znająca zarówno Maisa, jak i Freudinga.

Mais został zwolniony również dlatego, że Pistorius najwyraźniej wątpił, czy Mais z pełnym zaangażowaniem zrealizuje jego główny projekt – dobrowolną służbę wojskową – ponieważ najwyraźniej nie wierzył w jego sukces.

Freuding, który został dwukrotnie awansowany przez Pistoriusa, prawdopodobnie spotka się z mniejszym sprzeciwem ze strony ministra obrony. Czy będzie to korzystne dla Bundeswehry, to już inna kwestia.

Źródło