23 grudnia 1924 roku grupa czołowych międzynarodowych biznesmenów zebrała się w Genewie na spotkaniu, które miało zmienić świat na kolejne dziesięciolecia. Obecni byli najwyżsi przedstawiciele wszystkich głównych producentów żarówek, w tym niemieckiego Osram, holenderskiego Philipsa, francuskiej Compagnie des Lampes oraz amerykańskiego General Electric (GE). Podczas gdy w innych częściach miasta wieszano świąteczne oświetlenie, grupa ta założyła kartel Phoebus – organ nadzorczy, którego celem był podział światowego rynku żarówek, przy czym każdej strefie krajowej i regionalnej przydzielono własnych producentów oraz limity produkcyjne. Był to pierwszy kartel w historii o zasięgu prawdziwie globalnym.
Wpływ kartelu na rynek oświetleniowy utrzymał się jedynie do lat 30. XX wieku. Jego znacznie trwalszym dziedzictwem było jednak inżynieryjne skracanie żywotności żarówek. Do początku 1925 roku standard ten został skodyfikowany na poziomie 1000 godzin dla typowej, domowej żarówki w kształcie gruszki, co stanowiło znaczną redukcję w porównaniu do powszechnie stosowanych wcześniej 1500–2000 godzin. Członkowie kartelu racjonalizowali to podejście jako kompromis: ich żarówki miały być rzekomo wyższej jakości, bardziej wydajne i jaśniejsze niż inne produkty. Kosztowały również znacznie więcej. W rzeczywistości wszystkie dowody wskazują, że motywacją kartelu były zyski i zwiększona sprzedaż, a nie dobro konsumenta. Starannie projektując żarówkę o stosunkowo krótkiej żywotności, kartel stworzył strategię przemysłową znaną dziś jako planowane postarzanie produktu (ang. planned obsolescence).
Dziś, gdy wiele krajów wycofuje oświetlenie żarowe na rzecz bardziej wydajnych i droższych diod LED, warto powrócić do tej historii – nie tylko jako do osobliwej anegdoty z annałów techniki, ale jako do przestrogi przed dziwnymi i nieoczekiwanymi pułapkami, które mogą się pojawić, gdy nowa technologia wypiera starą.
Bycie producentem żarówek na początku XX wieku nie było łatwe. Gwałtowne rozprzestrzenianie się elektryfikacji i wprowadzanie nowych form oświetlenia, takich jak lampy rowerowe, reflektory samochodowe i latarnie uliczne, oferowało niemal nieograniczone możliwości dla wynalazców i przedsiębiorców. Jednak w miarę jak tysiące producentów rywalizowało o udziały w rynku i przewagę technologiczną, żadna firma nie mogła być pewna stabilnej sprzedaży z roku na rok. Dotyczyło to zarówno małych zakładów rzemieślniczych, jak i wielkich korporacji posiadających międzynarodowe fabryki i laboratoria badawcze. Bezpośrednio przed powstaniem kartelu firma Osram doświadczyła na przykład zawrotnego spadku sprzedaży w Niemczech: z 63 milionów żarówek w roku finansowym 1922–23 do 28 milionów w roku następnym. Nic dziwnego, że to szef Osram, William Meinhardt, jako pierwszy zaproponował układ, który ostatecznie stał się kartelem Phoebus.
Sojusze między producentami żarówek nie były czymś zupełnie nowym. Przykładowo, Verkaufsstelle Vereinigter Glühlampenfabriken był europejskim kartelem producentów lamp z włóknem węglowym, który powstał w 1903 roku w celu stabilizacji powiązań w branży. Stał się on zbędny, gdy w 1906 roku dwie europejskie firmy wprowadziły na rynek lepszą żarówkę, której żarnik wykonany był z pasty wolframowej. Ta z kolei została przyćmiona w 1911 roku przez żarówkę General Electric z metalowym żarnikiem, wykorzystującą czysty, ciągniony drut wolframowy, a w 1913 roku przez żarówkę GE wypełnioną gazem. Ta ostatnia, zwana żarówką półwatową, była wypełniona argonem lub innym gazem szlachetnym, co konserwowało wolfram lepiej niż zwykła próżnia; dawała ona pięć razy więcej światła z wata niż jej poprzedniczka z włóknem węglowym.
Licencjonowanie przez GE podstawowych patentów na żarówki doprowadziło do powstania kolejnych sojuszy, z których najważniejszym był potężny Patentgemeinschaft („wspólnota patentowa”). Kontrolował on prawa patentowe GE w dużej części Europy aż do I wojny światowej. Każda firma chcąca licencjonować własność intelektualną GE musiała przestrzegać ścisłych limitów produkcyjnych. Na przykład firmie Philips przyznano roczny limit w wysokości 5,7 miliona żarówek, mimo że jej zakład w Eindhoven mógł bez trudu wyprodukować dwukrotność tej liczby. Berlińska pula patentowa rozpadła się wraz z przetasowaniami geopolitycznymi podczas wojny. Gdy tylko działania wojenne ustały, a rynek żarówek ponownie ruszył z impetem, powstał nowy kartel – Internationale Glühlampen Preisvereinigung – który próbował kontrolować ceny w dużej części Europy kontynentalnej.
Żaden z tych wysiłków nie miał jednak takiego zasięgu i ambicji jak kartel Phoebus. Na papierze brzmiało to zupełnie niewinnie. Dokument podpisany przez firmy przystępujące do porozumienia nosił nazwę „Konwencja na rzecz rozwoju i postępu międzynarodowego przemysłu lamp żarowych”. Zgodnie z tym dokumentem, głównymi celami organizacji były: „zapewnienie współpracy wszystkich stron umowy, zapewnienie korzystnego wykorzystania ich zdolności produkcyjnych, zapewnienie i utrzymanie jednolicie wysokiej jakości, zwiększenie efektywności oświetlenia elektrycznego oraz zwiększenie wykorzystania światła z korzyścią dla konsumenta”. Porozumienie obejmowało wszystkie żarówki elektryczne używane do celów oświetleniowych, grzewczych i medycznych. Oprócz wspomnianych wcześniej firm, członkami kartelu były m.in. węgierski Tungsram, brytyjskie Associated Electrical Industries oraz japońskie Tokyo Electric. Amerykańska firma GE, jeden z głównych inicjatorów powstania grupy, sama nie była jej członkiem. Zamiast tego reprezentowana była przez swoją brytyjską spółkę zależną, International General Electric, oraz przez Overseas Group, w skład której wchodziły jej filie w Brazylii, Chinach i Meksyku. W ciągu następnej dekady GE nabyło znaczne udziały we wszystkich firmach członkowskich, których jeszcze nie posiadało.

W celu nadzorowania krajowych rynków żarówek i ich rozwoju w handlu światowym, Phoebus powołał organ nadzorczy pod przewodnictwem Meinhardta z firmy Osram. Do innych głównych działań kartelu należało ułatwianie wymiany patentów i wiedzy technicznej oraz narzucanie daleko idących i długotrwałych standardów. To właśnie dzięki kartelowi do dziś używamy trzonka gwintowanego – opracowanego przez Thomasa Edisona w 1880 roku i oznaczonego symbolami E26/E27. Jednak z punktu widzenia konsumentów najistotniejszym działaniem Phoebusa był znaczny wysiłek techniczny włożony w inżynieryjne opracowanie żarówki o krótszej żywotności.
Jak dokładnie kartel dokonał tego inżynieryjnego wyczynu? Nie chodziło tylko o stworzenie produktu gorszej jakości czy wykonanego niedbale; to mógłby zrobić każdy. Jednak stworzenie produktu, który niezawodnie psułby się po ustalonych 1000 godzinach, wymagało wielu lat pracy. Domowa żarówka w 1924 roku była już zaawansowana technologicznie: jej wydajność świetlna była znaczna, a czas świecenia z łatwością osiągał 2500 godzin lub więcej. Dążąc do obniżenia tych parametrów, kartel systematycznie cofał dekady postępu.
Szczegóły tych działań wychodziły na jaw bardzo powoli. Część faktów ujrzała światło dzienne w latach 40. XX wieku, kiedy rząd USA wszczął dochodzenie przeciwko GE i wielu partnerom biznesowym firmy w związku z praktykami antykonkurencyjnymi. Inne zostały odkryte dopiero niedawno, gdy wraz z niemieckim dziennikarzem Helmutem Höge zagłębiliśmy się w archiwa korporacyjne firmy Osram w Berlinie. Założony wspólnie w 1920 roku przez trzy niemieckie przedsiębiorstwa, Osram pozostaje jednym z wiodących na świecie producentów wszelkiego rodzaju oświetlenia, w tym najnowocześniejszych diod LED. W archiwach znaleźliśmy skrupulatną korespondencję między fabrykami i laboratoriami kartelu, które prowadziły badania nad modyfikacją żarnika i innymi środkami mającymi na celu skrócenie żywotności żarówek.
Kartel traktował kwestię skracania żywotności żarówek równie poważnie, jak wcześniejsi badacze podchodzili do zadania jej wydłużania. Każda fabryka związana umową z kartelem – a były ich setki, w tym liczni licencjobiorcy GE na całym świecie – musiała regularnie wysyłać próbki swoich żarówek do centralnego laboratorium badawczego w Szwajcarii. Tam żarówki były dokładnie weryfikowane pod kątem zgodności ze standardami kartelu. Jeśli jakakolwiek fabryka dostarczyła żarówki działające dłużej lub krócej niż przewidywał regulaminowy czas eksploatacji dla danego typu, była zobowiązana do zapłacenia grzywny.
Firmy karano również za przekraczanie kwot sprzedażowych, które były nieustannie korygowane. Na przykład w 1927 roku Tokyo Electric odnotowało w notatce do kartelu, że po skróceniu żywotności swoich żarówek próżniowych i gazowanych sprzedaż wzrosła pięciokrotnie. „Jeśli jednak wzrost naszej działalności wynikający z takich starań oznacza bezpośrednio dotkliwą karę, musi to być rzecz nierozsądna, która całkowicie nas zniechęci” – stwierdzono w dokumencie.

Napływały ciągłe doniesienia o próbach podejmowanych przez członków kartelu, by przywrócić czas świecenia żarówek do dawnych poziomów, wbrew czujnemu nadzorowi Phoebusa. W pewnym momencie niektórzy członkowie potajemnie wprowadzili produkty o dłuższej żywotności, projektując je na napięcie wyższe niż standardowe napięcie sieciowe. Gdy rutynowy raport działu rozwoju Phoebusa dotyczący statystyk napięcia ujawnił takie „ulepszenia” produktów, Anton Philips, szef firmy Philips, poskarżył się dyrektorowi w International General Electric: „Zgodzi się Pan ze mną, że jest to bardzo niebezpieczna praktyka, mająca wielce szkodliwy wpływ na całkowite obroty Stron Porozumienia Phoebus… Po bardzo wytężonych wysiłkach, jakie podjęliśmy, aby wyjść z okresu lamp o długiej żywotności, jest rzeczą najwyższej wagi, abyśmy nie ugrzęźli z powrotem w tym samym bagnie, ignorując kwestie napięcia i dostarczając lampy, które będą miały bardzo wydłużoną żywotność”.
Jak ujawnia ten epizod, manipulowanie napięciem znamionowym żarówki było jednym ze sposobów na modyfikację żywotności produktu. Innym była regulacja natężenia prądu, co inżynierowie GE zastosowali, aby skrócić żywotność swoich żarówek do latarek. W czasach przed powstaniem kartelu żarówka do latarki GE była zaprojektowana tak, aby wytrzymać dłużej niż trzy wymiany baterii. Żywotność ta została następnie zredukowana do dwóch wymian, a w 1932 roku dział inżynieryjny GE zaproponował, aby żarówka nie wytrzymywała dłużej niż jeden komplet baterii. Inżynier GE o nazwisku Prideaux napisał w notatce służbowej: „Sugerowalibyśmy zwiększenie natężenia dla lampy Mazda nr 10 z 0,27 do 0,30 ampera; a dla numerów 13, 14 i 31 z 0,30 do 0,35. Spowodowałoby to wzrost siły światła odpowiednio o 11 i 16 procent”. Ten wzrost jasności, jak sugerował, „byłby akceptowalny dla wszystkich użytkowników latarek”, pomimo faktu, że wyższe natężenie prądu skróciłoby nie tylko żywotność żarówki, ale także baterii.
Uzasadnieniem kartelu dla tych zmian było twierdzenie, że przy wyższym natężeniu żarówki produkowały więcej lumenów na wat. Niestety, większe natężenie oznacza nie tylko większą jasność, ale także wyższą temperaturę żarnika, a tym samym krótszą żywotność. W rzeczywistości znaczna część badań kartelu nad ograniczaniem trwałości produktów koncentrowała się właśnie na żarniku, w tym na jego materiale, kształcie i równomierności wymiarów.
W ciągu prawie dekady kartel odniósł sukces w tym dążeniu. Średnia żywotność standardowej żarówki wzorcowej, produkowanej w dziesiątkach fabryk należących do członków Phoebusa, spadła o jedną trzecią między rokiem 1926 a rokiem finansowym 1933–34: z 1800 godzin do zaledwie 1205 godzin. W tamtym momencie żadna fabryka nie produkowała już żarówek działających dłużej niż 1500 godzin.

Oczywiście, biorąc pod uwagę zbiorową inwencję inżynierów i naukowców kartelu, powinno być możliwe zaprojektowanie żarówki, która byłaby zarówno jasna, jak i trwała. Taki produkt kolidowałby jednak z dążeniem członków porozumienia do zwiększenia sprzedaży żarówek. I rzeczywiście sprzedawali ich więcej, przynajmniej na początku. Na przykład w roku finansowym 1926–27 kartel sprzedał na całym świecie 335,7 miliona żarówek; cztery lata później sprzedaż wzrosła do 420,8 miliona. Co więcej, pomimo spadku rzeczywistych kosztów produkcji, kartel utrzymywał ceny na mniej więcej stałym poziomie, zapewniając sobie tym samym wyższe marże zysku. Od momentu powstania aż do końca 1930 roku kartel utrzymywał swój dominujący udział w rosnącym rynku. Ta dobra passa nie trwała jednak długo.
Podczas gdy kartel kontynuował politykę sztucznie zawyżonych cen, konkurenci dostrzegli doskonałą okazję do sprzedaży tańszych, choć często gorszych jakościowo towarów. Szczególnym zagrożeniem stał się zalew tanich żarówek z Japonii. Choć Tokyo Electric było członkiem kartelu, nie miało kontroli nad setkami mniejszych, rodzinnych warsztatów, które produkowały żarówki niemal w całości ręcznie. Japońscy konsumenci najwyraźniej preferowali produkty wyższej jakości oferowane przez dużych producentów, dlatego większość tych tanich, ręcznie wytwarzanych żarówek trafiała na eksport do Stanów Zjednoczonych, Europy i innych regionów. Sprzedawano je tam za ułamek ceny żarówki Phoebusa, a także znacznie poniżej średniego kosztu produkcji żarówki wytwarzanej przez kartel. W latach 1922–1933 roczna produkcja żarówek w Japonii wzrosła z 45 milionów do 300 milionów sztuk.
Jednakże, jak zauważył historyk firmy Philips, I.J. Blanken, te tanie żarówki niekoniecznie były okazją. „Ze względu na wyższe zużycie prądu, rzeczywisty koszt użytkowania jednej z niskiej jakości japońskich lamp, mierzony w całym okresie jej eksploatacji, był wielokrotnie wyższy” niż kwota zaoszczędzona przez konsumenta przy zakupie taniej lampy zamiast produktu firmy Philips.
Mimo swojej potęgi i wpływów, kartel Phoebus nie przetrwał długo. Już w ciągu sześciu lat od powstania zaczął borykać się z trudnościami. W latach 1930–1933 wolumen sprzedaży spadł o ponad 20 procent – nawet w obliczu wzrostu całego rynku oświetleniowego. Pozycję kartelu osłabiło również wygaśnięcie podstawowych patentów GE na żarówki w latach 1929, 1930 i 1933, sporadyczne konflikty między jego członkami, a także ataki na drodze prawnej, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Tym, co ostatecznie pogrzebało Phoebusa, była jednak II wojna światowa. Gdy kraje macierzyste członków kartelu przystąpiły do wojny, ścisła koordynacja stała się niemożliwa. Porozumienie z 1924 roku, które miało obowiązywać do roku 1955, zostało unieważnione w roku 1940.

Choć kartel Phoebus dawno już nie istnieje, jego cień wciąż kładzie się na teraźniejszości. Wynika to częściowo z faktu, że branża oświetleniowa przechodzi obecnie najbardziej burzliwy okres zmian technologicznych od czasu wynalezienia tradycyjnej żarówki. Po ponad stuleciu dominacji, żarówki te są wycofywane na rzecz świetlówek kompaktowych (CFL), a w szczególności lamp LED.
Od konsumentów oczekuje się płacenia wyższych kwot za produkty nawet dziesięciokrotnie bardziej wydajne, zachwalane jako niezwykle trwałe – w przypadku oświetlenia LED ich żywotność ma sięgać nawet 50 000 godzin. Przy normalnym użytkowaniu lampy te powinny działać tak długo, że ich właściciele prawdopodobnie sprzedadzą dom, zanim zajdzie konieczność ich wymiany.
Kwestia tego, czy te droższe produkty faktycznie wytrzymają tak długo, pozostaje otwarta i mało prawdopodobne jest, by przeciętny konsument był w stanie to zweryfikować. Już teraz pojawiają się doniesienia o świetlówkach kompaktowych i lampach LED, które przepalają się na długo przed upływem deklarowanego czasu eksploatacji. Takie przypadki mogą wynikać z przyczyn nie bardziej złowrogich niż zwykłe niedbalstwo produkcyjne.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że te znacznie bardziej zaawansowane technologicznie produkty stwarzają kuszące możliwości wprowadzania celowo zaprojektowanych wad skracających ich żywotność. W końcu niewiele osób złoży reklamację, czy nawet zauważy różnicę, jeśli żarówka przepali się po 9 latach od instalacji, a nie po 14. To prawda, że dzisiejsza branża oświetleniowa jest znacznie większa i bardziej zróżnicowana niż w latach 20. i 30. XX wieku, a nadzór rządowy nad praktykami monopolistycznymi jest bardziej czujny. Niemniej jednak pokusa współpracy przedsiębiorstw na takim rynku pozostaje silna. A przykład kartelu Phoebus pokazuje, jak taka współpraca może zakończyć się sukcesem.
Wirtualna Kawa | Telegram | Grupa Dyskusyjna | Facebook | X | Instagram | Rumble
