Operacja Northwoods – wojsko amerykańskie chciało sprowokować wojnę z Kubą

Na początku lat 60. XX wieku najwyżsi przywódcy Ameryki mieli podobno opracować plany zabijania niewinnych ludzi i popełniania aktów terroryzmu w amerykańskich miastach, aby zdobyć poparcie społeczne dla wojny z Kubą. Plany te, nazwane kryptonimem „Operacja Northwoods”, miały podobno obejmować możliwe zabójstwa kubańskich emigrantów, zatapianie łodzi z kubańskimi uchodźcami na pełnym morzu, porwania samolotów, wysadzanie amerykańskiego statku, a nawet organizowanie aktów brutalnego terroryzmu w amerykańskich miastach.

Plany te zostały opracowane jako sposób na nakłonienie amerykańskiej opinii publicznej i społeczności międzynarodowej do poparcia wojny mającej na celu obalenie ówczesnego nowego przywódcy Kuby, komunisty Fidela Castro. Najwyższe dowództwo wojskowe Stanów Zjednoczonych rozważało nawet spowodowanie ofiar wśród amerykańskich żołnierzy, pisząc: „Możemy wysadzić amerykański statek w Zatoce Guantanamo i obarczyć winą Kubę”, oraz „listy ofiar w amerykańskich gazetach wywołałyby pomocną falę oburzenia społecznego”.

Szczegóły planów opisane są w książce Body of Secrets (Doubleday), nowej publikacji dziennikarza śledczego Jamesa Bamforda poświęconej historii największej amerykańskiej agencji wywiadowczej, Narodowej Agencji Bezpieczeństwa. Autor zaznacza jednak, że plany te nie były związane z agencją. Plany uzyskały pisemną zgodę wszystkich członków Połączonych Sztabów i zostały przedstawione sekretarzowi obrony prezydenta Kennedy’ego, Robertowi McNamara, w marcu 1962 roku. Jednak najwyraźniej zostały one odrzucone przez cywilnych przywódców i pozostawały nieujawnione przez prawie 40 lat. „Były to dokumenty Połączonych Sztabów. Powodem, dla którego były one tak długo utrzymywane w tajemnicy, jest to, że Połączone Sztaby nigdy nie chciały ich ujawnić, ponieważ były one tak zawstydzające” – powiedział Bamford serwisowi ABCNEWS.com.

„Istotą demokracji jest to, że przywódcy odpowiadają na wolę społeczeństwa, a tutaj mamy sytuację całkowicie odwrotną – wojsko próbuje nakłonić Amerykanów do wojny, której oni chcą, ale której nikt inny nie chce”.

Dążenie do wojny

Dokumenty pokazują, że „Sztab Połączonych Szefów Służb Wojskowych opracował i zatwierdził plany, które mogą być najbardziej skorumpowanym planem, jaki kiedykolwiek stworzył rząd Stanów Zjednoczonych” – pisze Bamford. Dokumenty pokazują, że Sztab Połączonych Szefów Służb Wojskowych zaproponował nawet wykorzystanie potencjalnej śmierci astronauty Johna Glenna podczas pierwszej próby wysłania Amerykanina na orbitę jako fałszywego pretekstu do wojny z Kubą. Gdyby rakieta eksplodowała i zabiła Glenna, napisali, „celem jest dostarczenie niepodważalnego dowodu, że winę ponoszą komuniści i cała Kuba [sic]”. Plany te były motywowane intensywnym pragnieniem wysokich rangą dowódców wojskowych, aby obalić Castro, który przejął władzę w 1959 roku, stając się pierwszym przywódcą komunistycznym na półkuli zachodniej, zaledwie 90 mil od wybrzeży Stanów Zjednoczonych.

Wcześniejsza inwazja na Kubę w Zatoce Świń, wspierana przez CIA i przeprowadzona przez kubańskich uchodźców, zakończyła się katastrofalną porażką, ponieważ wojsko nie mogło zapewnić wsparcia ogniowego. Dowódcy wojskowi chcieli teraz spróbować swoich sił. „Cała ta sprawa była tak dziwaczna” – mówi Bamford, zauważając, że do inwazji potrzebne byłoby poparcie opinii publicznej i społeczności międzynarodowej, ale najwyraźniej ani społeczeństwo amerykańskie, ani kubańskie nie chciało, aby wojska amerykańskie zostały wysłane w celu obalenia Castro. Odzwierciedlając to, plan USA zakładał ustanowienie po inwazji długotrwałej kontroli wojskowej, a nie demokratycznej, nad tym wyspiarskim krajem. „To właśnie od tego mieliśmy ich wyzwolić” – mówi Bamford. „Jedynym sposobem, aby nam się to udało, było zrobienie dokładnie tego, co robili Rosjanie na całym świecie, czyli narzucenie rządów tyranii, czyli w zasadzie tego, o co oskarżaliśmy samego Castro”.

Za krawędzią

W tym czasie szefem Połączonych Sztabów był mianowany przez Eisenhowera generał armii Lyman L. Lemnitzer, który 13 marca 1962 r. przedstawił McNamarze podpisane plany, zalecając przeprowadzenie operacji Northwoods przez wojsko. Nie jest jasne, czy plany Połączonych Sztabów zostały odrzucone przez McNamara podczas spotkania. Jednak trzy dni później prezydent Kennedy powiedział Lemnitzerowi wprost, że nie ma praktycznie żadnej możliwości użycia otwartej siły w celu zajęcia Kuby, jak podaje Bamford. W ciągu kilku miesięcy Lemnitzerowi odmówiono kolejnej kadencji na stanowisku przewodniczącego i przeniesiono go do innej pracy.

Tajne plany pojawiły się w czasie, gdy dowództwo wojskowe nie miało zaufania do cywilnych przywódców, a liderzy administracji Kennedy’ego byli postrzegani jako zbyt liberalni, niewystarczająco doświadczeni i zbyt łagodni wobec komunizmu. Jednocześnie jednak w amerykańskim społeczeństwie istniały realne obawy, że wojsko przekracza swoje kompetencje. Pojawiły się doniesienia, że przywódcy wojskowi USA zachęcali swoich podwładnych do głosowania na konserwatystów podczas wyborów. Opublikowano co najmniej dwie popularne książki poświęcone prawicowym przywódcom wojskowym, którzy przekraczali granice wyznaczone przez ówczesną politykę rządu.

Senacka Komisja Spraw Zagranicznych opublikowała własny raport na temat prawicowego ekstremizmu w wojsku, ostrzegając przed „poważnym zagrożeniem” związanym z „działaniami edukacyjnymi i propagandowymi personelu wojskowego”. Komisja wezwała nawet do zbadania wszelkich powiązań między Lemnitzerem a prawicowymi grupami. Jednak, jak twierdzi Bamford, Kongres nie dowiedział się o operacji Northwoods. „Chociaż nikt w Kongresie nie mógł o tym wiedzieć w tamtym czasie”, pisze, „Lemnitzer i Połączone Sztaby cicho przekroczyły granicę”. Nawet po odejściu Lemnitzera, pisze, Połączone Sztaby kontynuowały planowanie operacji „pod pretekstem” przynajmniej do 1963 roku.

Jednym z pomysłów było wywołanie wojny między Kubą a innym krajem Ameryki Łacińskiej, aby Stany Zjednoczone mogły interweniować. Innym było opłacenie kogoś z rządu Castro za atak na siły amerykańskie w bazie morskiej Guantanamo, co, jak zauważa Bamford, byłoby równoznaczne ze zdradą stanu. Kolejnym pomysłem było przelatywanie samolotów U-2 na niskiej wysokości nad Kubą, z zamiarem zestrzelenia jednego z nich jako pretekstu do wojny. „W tamtym czasie naprawdę istniała obawa, że wojsko oszaleje, i tak się stało, ale nigdy nie odniosło sukcesu, choć nie z powodu braku prób” – mówi.

Po 40 latach

Jak twierdzi Bamford, dokumenty ujrzały światło dzienne częściowo dzięki filmowi Olivera Stone’a z 1992 roku pt. „JFK”, który badał możliwość istnienia spisku stojącego za zabójstwem prezydenta Kennedy’ego. Gdy po premierze filmu „JFK” zainteresowanie opinii publicznej zabójstwem wzrosło, Kongres uchwalił ustawę mającą na celu zwiększenie dostępu społeczeństwa do dokumentów rządowych związanych z zabójstwem.

Autor twierdzi, że o dokumentach poinformował go znajomy z zarządu.

Bojąc się dochodzenia kongresowego, Lemnitzer nakazał zniszczenie wszystkich dokumentów Połączonych Sztabów dotyczących Zatoki Świń, twierdzi Bamford. Jednak w jakiś sposób dokumenty te przetrwały. „Przerażające jest to, że żadna z tych informacji nie wyszła na jaw aż do momentu upływu 40 lat” – mówi Bamford.

Źródło

Wirtualna Kawa | Telegram | Grupa Dyskusyjna | Facebook | X | Instagram | Rumble