Louis Jolyon West wydaje się, że w swojej praktyce lekarskiej swobodnie stosował środki chemiczne i hipnozę, co prawdopodobnie doprowadziło do śmierci dziecka i egzekucji niewinnego człowieka.
W nocy 4 lipca 1954 r. San Antonio w Teksasie wstrząsnęła wiadomość o zgwałceniu i zamordowaniu 3-letniej dziewczynki. O popełnienie tych zbrodni oskarżono Jimmy’ego Shavera, lotnika z pobliskiej bazy lotniczej Lackland, który nie był wcześniej notowany. Shaver twierdził, że nie pamięta zdarzenia.
Ofiara, 3-letnia Chere Jo Horton, zaginęła około północy przed bazą lotniczą, gdzie jej rodzice zostawili ją na parkingu przed barem; bawiła się z bratem, podczas gdy oni pili drinka w środku. Kiedy zauważyli jej brak, zorganizowali grupę poszukiwawczą.
W ciągu godziny grupa natrafiła na samochód zaparkowany obok żwirowni; bielizna Chere wisiała na jednym z drzwi samochodu. Shaver wyszedł z ciemności. Był bez koszuli, pokryty krwią i zadrapaniami. Nie próbując uciekać, pozwolił grupie poszukiwawczej zaprowadzić się na skraj autostrady. Przechodnie opisali go jako „oszołomionego” i znajdującego się w stanie „transu”.
„Co tu się dzieje?” – zapytał. Nie wydawał się pijany, ale nie potrafił powiedzieć, gdzie się znajduje, jak się tam znalazł ani czyja krew pokrywała jego ciało. W międzyczasie ekipa poszukiwawcza znalazła ciało Horton w żwirowni. Miała złamany kark, rozerwane nogi i została zgwałcona.
Funkcjonariusze aresztowali Shavera. Miał 29 lat, niedawno ożenił się ponownie, miał dwoje dzieci i nie był wcześniej notowany za przemoc. Był w tym samym barze, z którego porwano Horton, ale wyszedł z nim z przyjacielem, który powiedział policji, że żaden z nich nie był pijany, chociaż Shaver wydawał się być pod wpływem jakiejś substancji. Zanim funkcjonariusze zdążyli zabrać Shavera do więzienia okręgowego, przybył policjant z innego komisariatu z rozkazem wojskowej policji, aby przejąć nad nim opiekę.
Około czwartej nad ranem marszałek sił powietrznych przesłuchał Shavera, a dwóch lekarzy zbadało go i stwierdziło, że nie był pijany. Jeden z nich zeznał później, że „prawdopodobnie nie był normalny… był bardzo opanowany, czego nie spodziewałem się po nim w tych okolicznościach”. Został przeniesiony do więzienia okręgowego i oskarżony o gwałt i morderstwo.
Śledczy przesłuchiwali Shavera przez cały ranek. Kiedy przyszła go odwiedzić żona, nie rozpoznał jej. O 10:30 złożył pierwsze zeznanie, twierdząc stanowczo, że to inny mężczyzna jest odpowiedzialny za zbrodnię: przypomniał sobie obraz nieznajomego mężczyzny o blond włosach i tatuażach. Jednak po powrocie marszałka sił powietrznych do więzienia Shaver podpisał drugie zeznanie, w którym wziął na siebie pełną odpowiedzialność. Chociaż nadal nic nie pamiętał, doszedł do wniosku, że to on musiał to zrobić.
Dwa miesiące później, we wrześniu, Shaver nadal nie odzyskał pamięci. Dowódca szpitala bazowego, pułkownik Robert S. Bray, zlecił przeprowadzenie oceny psychiatrycznej przez dr Louisa Jolyon West, szefa służby psychiatrycznej w bazie lotniczej. To West miał zdecydować, czy Shaver był poczytalny w momencie popełnienia morderstwa.
Shaver spędził następne dwa tygodnie pod nadzorem Westa. Powrócili na miejsce zbrodni, próbując pobudzić jego pamięć. Później West zahipnotyzował Shavera i podał mu zastrzyk z pentotalem sodowym, czyli „serum prawdy”, aby sprawdzić, czy uda się wyleczyć jego amnezję.
Według zeznań, gdy Shaver był pod wpływem środka, przypomniał sobie wydarzenia z tamtej nocy. Przyznał się do zabicia Horton. Przywołała ona stłumione wspomnienia o jego kuzynce, „Beth Rainboat”, która molestowała go seksualnie w dzieciństwie. Shaver zaczął pić w domu tej nocy, kiedy „miał wizje Boga, który szeptał mu do ucha, aby odnalazł i zabił złą dziewczynę Beth”.
Podczas procesu West podjął jedynie minimalne wysiłki, aby oczyścić Shavera z zarzutów. Lotnik został uznany za winnego. Chociaż sąd apelacyjny orzekł później, że proces był niesprawiedliwy, w ponownym procesie ponownie skazano go. W 1958 roku, w dniu swoich 33. urodzin, został stracony na krześle elektrycznym. Przez cały czas utrzymywał, że jest niewinny.
Proces, który opierał się na zeznaniach Shavera, mógł zakończyć się inaczej, gdyby ława przysięgłych wiedziała o przeszłości Westa. Według nowo ujawnionych dokumentów z archiwów Westa, psychiatra miał jedne z najwyraźniejszych i najbardziej nikczemnych powiązań spośród wszystkich naukowców z projektem CIA o nazwie MKUltra. Akta Westa – zwłaszcza jego korespondencja z wieloletnim ekspertem CIA ds. trucizn, Sidneyem Gottliebem – rzucają nowe światło na jeden z najbardziej niesławnych projektów w historii agencji. Projekt MKUltra, obejmujący prawdopodobnie ponad 149 podprojektów i co najmniej 185 naukowców pracujących w instytucjach w Ameryce i Kanadzie, był, jak ujął to New York Times, „tajnym, trwającym dwadzieścia pięć lat i kosztującym dwadzieścia pięć milionów dolarów przedsięwzięciem CIA mającym na celu opanowanie sztuki kontrolowania ludzkiego umysłu”. Eksperymenty te naruszały prawo międzynarodowe, nie wspominając już o statucie agencji, który zabrania prowadzenia działalności na terenie kraju.
Podczas procesu West utrzymywał, że Shaver cierpiał na chwilową niepoczytalność w noc zabójstwa Chere Jo Horton, ale argumentował, że Shaver jest „obecnie całkiem zdrowy psychicznie”. W sali sądowej Shaver nie wyglądał na zdrowego psychicznie. W jednej z gazet napisano, że „przez całą męczącą rozprawę siedział jak człowiek w transie”, nic nie mówiąc, nie wstając, aby się rozprostować lub zapalić, mimo że był znanym nałogowym palaczem.
Duża część przesłuchania Shavera przeprowadzonego przez Westa pod wpływem serum prawdy została odczytana w protokole sądowym. Lekarz zadawał sugestywne pytania, aby poprowadzić Shavera w transie przez przebieg zbrodni. „Opowiedz mi o tym, kiedy zdjąłeś ubranie, Jimmy” – powiedział. Transkrypcja przesłuchania, która zachowała się wśród dokumentów Westa, pokazuje również, że West próbował udowodnić, że Shaver wyparł wspomnienia: „Jimmy, pamiętasz, kiedy coś takiego wydarzyło się wcześniej?” Albo: „Co zrobiłeś po tym, jak zdjąłeś jej ubranie?”.
„Nigdy nie rozebrałem jej z ubrań” – powiedział Shaver.
Wywiad został podzielony na trzy części, a środkowa część nie została nagrana. Kiedy transkrypcja została wznowiona, napisano: „Shaver płacze. Wielokrotnie konfrontowano go z wszystkimi faktami”.
West zapytał: „Teraz wszystko pamiętasz, prawda, Jimmy?”.
„Tak, proszę pana” – odpowiedział Shaver.
Chociaż prawnicy dokładnie przeanalizowali historię medyczną Shavera, niewiele wspomniano o szpitalu bazowym, w którym, jak wskazują archiwalne listy Westa, przeprowadzał on eksperymenty MKUltra. Shaver cierpiał na tak silne migreny, że kiedy czuł, że nadchodzi atak, zanurzał głowę w wiadrze z lodowatą wodą. Jego stan był na tyle poważny, że siły powietrzne zarekomendowały go do udziału w dwuletnim programie eksperymentalnym. Lekarz, który próbował go zwerbować, nie został wymieniony w dokumentacji sądowej ani transkrypcji.
Na stanowisku świadka West powiedział, że nigdy nie sprawdził, czy Shaver był leczony w ramach programu eksperymentalnego. Przedstawiciele Lackland powiedzieli mi, że nie ma żadnych danych na jego temat w głównym indeksie pacjentów. Co ciekawe, według archiwisty bazy wszystkie dane pacjentów z 1954 r. zostały zachowane, z jednym wyjątkiem: zniknęły akta pacjentów o nazwiskach zaczynających się na litery od „Sa” do „St”.

Zainteresowanie Westa LSD było praktycznie tak stare jak sam narkotyk. Przez kilka dekad należał on do elitarnej grupy naukowców wykorzystujących tę substancję w ściśle tajnych badaniach. Dietylamid kwasu lizergowego został zsyntetyzowany w 1938 roku przez chemików ze szwajcarskiej firmy Sandoz Industries, ale jako lek wprowadzono go dopiero w 1947 roku. W latach pięćdziesiątych, kiedy CIA rozpoczęła eksperymenty na ludziach, była to nowa substancja. Albert Hofmann, szwajcarski naukowiec, który odkrył jej halucynogenne właściwości w 1943 roku, opisał ją jako „święty narkotyk”, który wskazywał na „mistyczne doświadczenie głębszej, wszechstronnej rzeczywistości”.
W latach 50., jeszcze zanim hipisi zaczęli stosować ten narkotyk, „bardzo niewiele osób zażywało LSD bez obecności „przewodnika” – powiedział mi Charles Fischer, badacz narkotyków. Sugestywność LSD była podobna do tej związanej z hipnozą; West badał obie te substancje jednocześnie. „Można kazać komuś skrzywdzić inną osobę, ale nazywa się to inaczej” – wyjaśnił Fischer. „Wbij gwoździe w drewno, a drewno to być może człowiek”.
West wydaje się stosować substancje chemiczne w swojej praktyce lekarskiej, a jego taktyka wywarła niezatarte piętno na psychiatrów, którzy z nim pracowali. Jeden z nich, Gilbert Rose, był tak zaskoczony sprawą Shavera, że napisał o niej sztukę teatralną.
„W ciągu 50 lat mojej pracy to był najbardziej dramatyczny moment – kiedy przyłożył dłonie do twarzy i przypomniał sobie, że zabił dziewczynę” – powiedział Rose w 2002 roku o Shaverze i przesłuchaniu z użyciem serum prawdy. Rose był jednak zszokowany, kiedy powiedziałem mu, że West oprócz podania pentotalu sodowego zahipnotyzował Shavera. Hipnoza, powiedział, nie była częścią protokołu przesłuchania.
Nie wiedział też, w jaki sposób West dowiedział się o sprawie.
„Byliśmy zaangażowani od pierwszego dnia” – wspomina Rose. „Jolly zadzwonił do mnie rano w dniu morderstwa. To on zainicjował sprawę”.
West twierdził, że był w sali sądowej w dniu, w którym Shaver został skazany na śmierć. Mniej więcej w tym czasie zaczął zdecydowanie sprzeciwiać się karze śmierci. Czy wiedział, że jego eksperymenty mogły doprowadzić do egzekucji niewinnego człowieka i śmierci dziecka? Gdyby jego korespondencja z szefem CIA MKUltra Gottliebem – sprzed roku poprzedzającego zbrodnię – została przedstawiona podczas procesu, czy wynik byłby taki sam?
Niemal natychmiast po uzyskaniu dostępu do tego środka rządowi naukowcy uznali LSD za potencjalny cudowny lek czasów zimnej wojny. Pełne badania nad LSD w Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się wkrótce po zakończeniu II wojny światowej, kiedy amerykański wywiad dowiedział się, że ZSRR opracowuje program mający na celu wywieranie wpływu na ludzkie zachowanie za pomocą narkotyków i hipnozy. Stany Zjednoczone wierzyły, że Sowieci mogą wydobywać informacje od ludzi bez ich wiedzy, programować ich do składania fałszywych zeznań, a być może nawet przekonywać do zabijania na polecenie.
W 1949 r. CIA, wówczas w początkowej fazie rozwoju, uruchomiła projekt Bluebird, program kontroli umysłu, w ramach którego testowano leki na obywatelach amerykańskich – głównie w więzieniach federalnych lub bazach wojskowych – którzy nie mieli pojęcia o serii procedur, którym byli poddawani, a tym bardziej nie wyrazili na nie zgody.
Ich nadużycia znalazły dalsze uzasadnienie w 1952 roku, kiedy to w Korei schwytani amerykańscy piloci przyznali się w krajowym radiu, że spryskali koreańskie tereny wiejskie nielegalną bronią biologiczną. Było to zeznanie tak nie do pomyślenia, że CIA obwiniła komunistów: jeńcy wojenni musieli zostać poddani „praniu mózgu”. Słowo to, będące dosłownym tłumaczeniem chińskiego „xi nao”, nie pojawiało się w języku angielskim przed 1950 r. Wyrażało ono szereg obaw, które pojawiły się w powojennej Ameryce: że nowa klasa substancji chemicznych może zmienić funkcjonowanie ludzkiego umysłu i zautomatyzować go.
Kiedy amerykańscy jeńcy wojenni powrócili, armia sprowadziła zespół naukowców, aby ich „odprogramować”. Wśród tych naukowców był West. Urodzony na Brooklynie w 1924 roku, podczas II wojny światowej wstąpił do sił powietrznych, awansując ostatecznie do stopnia pułkownika. Przyjaciele nazywali go „Jolly” ze względu na jego drugie imię, imponującą posturę i wyrazistą osobowość. Po zakończeniu służby badał metody kontrolowania ludzkich zachowań na Uniwersytecie Cornell. Później twierdził, że zbadał 83 jeńców wojennych, z których 56 zostało zmuszonych do złożenia fałszywych zeznań. Jemu i jego współpracownikom przypisuje się zasługę reintegracji jeńców wojennych ze społeczeństwem zachodnim i, co może ważniejsze, skłonienia ich do wycofania się z twierdzeń o użyciu broni biologicznej.
Sukces Westa w pracy z jeńcami wojennymi zapewnił mu wejście do najwyższych kręgów społeczności wywiadowczej. Gottlieb, ekspert ds. trucizn, który kierował działem chemicznym Służb Technicznych CIA, wraz z Richardem Helmsem, szefem operacyjnym CIA w Dyrekcji Planów, przekonali ówczesnego dyrektora agencji, Allena Dullesa, że operacje kontroli umysłu są przyszłością. Początkowo agencja chciała jedynie zapobiec dalszemu potencjalnemu praniu mózgu przez Sowietów. Jednak program obronny stał się programem ofensywnym. Operacja Bluebird przekształciła się w operację Artichoke, której celem było poszukiwanie uniwersalnego serum prawdy.
W przemówieniu na Uniwersytecie Princeton Dulles ostrzegł, że komunistyczni szpiedzy mogą zmienić umysły Amerykanów w „gramofon odtwarzający płytę umieszczoną na jego osi przez geniusza z zewnątrz”. Zaledwie kilka dni po tych uwagach, 13 kwietnia 1953 r., oficjalnie uruchomił projekt MKUltra.
Niewiele wiadomo o tym programie. Po aferze Watergate Helms (który w tym czasie był dyrektorem CIA) nakazał Gottliebowi zniszczenie wszystkich dokumentów dotyczących MKUltra; w styczniu 1973 r. pracownicy służb technicznych zniszczyli niezliczone dokumenty opisujące stosowanie środków halucynogennych.
W połowie lat 70., po tym jak Times ujawnił istnienie MKUltra na pierwszej stronie, rząd wszczął trzy odrębne dochodzenia, z których wszystkie zostały utrudnione przez zniszczenie akt przez CIA: Komisja wiceprezydenta Nelsona Rockefellera ds. działalności CIA w Stanach Zjednoczonych (1975); Senacka komisja specjalna senatora Franka Churcha ds. badania działań rządowych w zakresie działalności wywiadowczej (1975-1976); oraz wspólne przesłuchania senackiej komisji specjalnej senatorów Edwarda Kennedy’ego i Daniela Inouye’a w sprawie projektu MKUltra, programu badań CIA nad modyfikacją zachowań (1977). Dokumenty, które były dostępne, zostały zredagowane, a świadkowie wezwani do złożenia zeznań przed Kongresem okazali się mieć słabą pamięć.
Wiemy, że ogólnym celem projektu było „wpływanie na ludzkie zachowania”. W jego ramach realizowano co najmniej 149 podprojektów, z których wiele obejmowało badania na nieświadomych uczestnikach. Gottlieb, którego zdolności i amoralność przyniosły mu przydomek „Czarny Czarodziej”, opracował gadżety rodem z tandetnej fantastyki naukowej: silnie działające bomby zapachowe, mieszadła nasączone narkotykami, wybuchające muszle, zatruta pasta do zębów. Po przekonaniu firmy farmaceutycznej z Indianapolis do odtworzenia szwajcarskiej formuły LSD, CIA miała nieograniczone krajowe dostawy swojego ulubionego nowego narkotyku. Agencja miała nadzieję stworzyć kurierów, którzy mogliby zakodować ukryte wiadomości w swoich mózgach, wszczepiać fałszywe wspomnienia i usuwać prawdziwe bez wiedzy osób, przekształcać grupy w przeciwników ideologicznych i nie tylko. Najambitniejszym celem było stworzenie zaprogramowanych hipnozą zabójców.
Najbardziej wrażliwe prace były prowadzone z dala od Langley — zlecano je naukowcom z uczelni, szpitali, więzień i baz wojskowych w całych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. CIA nadawała tym naukowcom pseudonimy, przekazywała im pieniądze i instruowała, jak ukrywać swoje badania przed wścibskimi oczami, w tym przed nieświadomymi niczego osobami, które były przedmiotem badań.
Ich praca obejmowała wszystko, od elektronicznej stymulacji mózgu, przez deprywację sensoryczną, po „wywoływanie bólu” i „psychozę”. Poszukiwali sposobów wywoływania zawałów serca, silnych drgań i intensywnych klasterowych bólów głowy. Jeśli leki nie działały, próbowali opanować ESP, wibracje ultradźwiękowe i zatrucie promieniowaniem. W ramach jednego z projektów próbowano wykorzystać moc pól magnetycznych.
MKUltra było tak ściśle tajne, że kiedy John McCone zastąpił Dullesa na stanowisku dyrektora CIA pod koniec 1961 roku, nie poinformowano go o jego istnieniu aż do 1963 roku. W ciągu 20 lat istnienia projektu wiedziało o nim mniej niż pół tuzina wysokich rangą funkcjonariuszy agencji.

West kierował oddziałem psychiatrii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) oraz renomowanym centrum neurologicznym tej uczelni aż do przejścia na emeryturę w 1988 roku. Pewnego dnia, wśród zbioru prac badawczych dotyczących hipnozy w archiwach Westa, znalazłem korespondencję między Westem a jego kontaktem w CIA, „Shermanem Griffordem” – pseudonimem, według książki Johna Marksa „The Search for the Manchurian Candidate”, pod którym ukrywał się Sidney Gottlieb. West, który kiedyś napisał do redaktora magazynu, że „nigdy nie pracował dla CIA”, w rzeczywistości ściśle współpracował z samym „Czarnym Czarodziejem” agencji.
Listy zaczynały się w połowie, bez prologu ani wstępu. Pierwszy z nich był datowany na 11 czerwca 1953 roku, zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu programu MKUltra, kiedy West był szefem służby psychiatrycznej w bazie lotniczej w Lackland.
Zwracając się do Gottlieba jako „S.G.”, West nakreślił eksperymenty, które zamierzał przeprowadzić, wykorzystując połączenie leków psychotropowych i hipnozy. Zaczął od planu odkrycia „stopnia, w jakim można uzyskać informacje od osób prawdopodobnie niechętnych (poprzez samą hipnozę lub w połączeniu z niektórymi lekami), ewentualnie z późniejszym wyparciem z pamięci przesłuchania i/lub zmianą wspomnień osoby badanej dotyczących informacji, które wcześniej znała”. Kolejny punkt dotyczył doskonalenia „technik wszczepiania fałszywych informacji konkretnym osobom… lub wywoływania u nich określonych zaburzeń psychicznych”. West miał nadzieję stworzyć „kurierów”, którzy będą nosili w swoich umysłach „długie i złożone wiadomości” ukryte w tajemnicy, oraz zbadać „wywoływanie stanów transu za pomocą leków”. Jego lista idealnie pokrywała się z celami programu MKUltra.
„Nie trzeba dodawać”, dodał West, że eksperymenty „muszą ostatecznie zostać przetestowane w praktycznych próbach w terenie”. W tym celu poprosił Gottlieba o „swobodę działania”.
Kto miałby być królikami doświadczalnymi? Wymienił cztery grupy: zwykłych lotników, ochotników, pacjentów i „innych, w tym prawdopodobnie więźniów z lokalnego obozu”. Tylko ochotnicy mieliby otrzymać wynagrodzenie. Pozostali mogliby być niechętni i, choć nie zostało to wyraźnie zaznaczone, nieświadomi. Łatwiej byłoby zachować tajemnicę, gdyby „wywoływał określone zaburzenia psychiczne” u osób, które już je wykazywały. „Niektórzy pacjenci wymagający hipnozy w terapii lub cierpiący na zaburzenia dysocjacyjne (transy, fugi, amnezje itp.) mogliby się nadawać do naszych eksperymentów”. Oficjalne dochodzenia w sprawie MKUltra dostarczyły niewiele informacji na temat jego obiektów, ale list Westa sugeruje, że program miał szeroki zasięg.
Odpowiedź Gottlieba nadeszła na papierze firmowym „Chemrophyl Associates”, firmy-przykrywki, której używał do korespondencji z podwykonawcami MKUltra. „Mój drogi przyjacielu”, napisał, „zastanawiałem się, czy twoje szybkie i kompleksowe zrozumienie naszych problemów może być prawdziwe. […] Rzeczywiście udało ci się stworzyć niezwykle trafny obraz tego, do czego dążymy. Jestem ci za to głęboko wdzięczny”.
Gottlieb wyraził uznanie dla swojego nowego współpracownika: „Nawiązanie z Tobą relacji jest dla nas ogromnym atutem”.
West odwdzięczył się koleżeńskim tonem: „Bardzo mnie cieszy, że uważasz mnie za „atut” – odpowiedział. „Z pewnością nie ma w dzisiejszych czasach ważniejszego przedsięwzięcia”.
W 1954 roku, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy doszło do morderstwa Chere Jo Horton, West zaczął dzielić swój czas między Lackland a Wydział Medyczny Uniwersytetu Oklahoma, gdzie kierował katedrą psychiatrii.
West powiedział swojemu potencjalnemu pracodawcy, że jego obowiązki w Lackland mają charakter „czysto kliniczny” i że „nie prowadzi żadnych badań, tajnych ani innych” – i poprosił zarząd w Oklahomie o zgodę na przyjęcie pieniędzy z Funduszu Geschicktera na badania medyczne, które nazwał „prywatną fundacją badawczą typu non-profit”. W rzeczywistości, jak później przyznała CIA, Geschickter był kolejną fikcją Gottlieba, organizacją-przykrywką, która umożliwiała mu działanie.
W 1956 roku West poinformował CIA, że eksperymenty, które rozpoczął w 1953 roku, w końcu przyniosły efekty. W artykule z 1956 roku zatytułowanym „Psychofizjologiczne badania hipnozy i sugestywności” twierdził, że osiągnął niemożliwe: wiedział, jak zastąpić „prawdziwe wspomnienia” „fałszywymi” u ludzi bez ich wiedzy. Nie podając szczegółów konkretnych przypadków, ujął to w przystępny sposób: „Stwierdzono, że możliwe jest przejęcie wspomnienia konkretnego wydarzenia z życia danej osoby i poprzez sugestię hipnotyczną spowodowanie późniejszego świadomego przypomnienia sobie, że wydarzenie to nigdy nie miało miejsca, ale że faktycznie miało miejsce inne (fikcyjne) wydarzenie”. Twierdził, że osiągnął to poprzez podanie „nowych leków”, skutecznych w „przyspieszeniu wprowadzenia stanu hipnozy i pogłębieniu transu, który można wywołać u danych osób”.
W Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie znalazłem wersję „Psychofizjologicznych badań nad hipnozą i sugestywnością”, którą CIA przekazała senatorom Kennedy’emu i Inouye w 1977 roku. Nazwisko i afiliacja Westa zostały, zgodnie z oczekiwaniami, usunięte. Jednak wersja CIA była również krótsza i w porównaniu z oryginałem znacznie okrojona. Dokument Westa liczył 14 stron. Ten miał pięć, wliczając stronę tytułową. Najbardziej rzucało się w oczy to, że nie było w nim żadnej wzmianki o triumfalnym osiągnięciu Westa, jakim było zastąpienie „wspomnienia konkretnego wydarzenia z życia danej osoby” „fikcyjnym wydarzeniem”.
W jednym fragmencie, którego nie ma w oryginalnym dokumencie Westa, stwierdza się, że CIA nigdy nie stosowała LSD w badaniach: „Wpływ [LSD i innych narkotyków] na powstawanie, utrzymywanie się i przejawy stanów dysocjacyjnych nigdy nie był badany”.
West oczywiście badał te skutki przez lata. Jednak gdy przyszło do szczegółowego omówienia swoich odkryć dotyczących wszczepiania wspomnień i kontrolowania myśli, nawet w artykule znalezionym w jego własnych aktach, podał niewiele szczegółów. Wydaje się, że znajdował się w początkowej fazie swoich badań. Napisał, że kwas utrudniał hipnotyzowanie ludzi; lepiej było połączyć hipnozę z długimi okresami izolacji i deprywacją snu. Twierdził, że za pomocą sugestii hipnotycznej „można powiedzieć osobie, że minął rok i w ciągu tego roku zaszło wiele zmian… tak że teraz może ona rozmawiać o sprawach, o których wcześniej uważała, że nie powinna rozmawiać… Osoba, która upiera się, że pragnie zrobić jedną rzecz, ujawni, że w tajemnicy pragnie czegoś zupełnie przeciwnego”.
Czy CIA sfałszowała oryginalny dokument Westa, aby wprowadzić w błąd komisję senacką? A jeśli tak, to dlaczego agencja zadała sobie tyle trudu, aby ukryć wyniki eksperymentów, które ostatecznie nie były aż tak odkrywcze? Przedstawiciele agencji twierdzili, że program okazał się kolosalną porażką, co doprowadziło do pojawienia się szyderczych nagłówków, takich jak „Gang, który nie potrafił prosto spryskać”. Być może agencja chciała, aby świat uznał MKUltra za porażkę i zapomniał o całej sprawie.

CIA wydaje się, że w połowie lat 60. ograniczyła program MKUltra, zgodnie z zeznaniami przed Kongresem i zachowanymi dokumentami finansowymi, ale badania Jolly’ego Westa finansowane przez rząd były kontynuowane w szybkim tempie. Późną jesienią 1966 roku West przybył do San Francisco, aby badać hipisów i LSD. Wysoki, szeroki w barach, z krótko przystrzyżonymi włosami, o typowo amerykańskim wyglądzie zgodnym z jego wojskową przeszłością, skompletował nową garderobę i przestał chodzić do fryzjera. Uzyskał rządowe stypendium i wziął roczny urlop naukowy z Uniwersytetu Oklahoma, oficjalnie w celu podjęcia studiów podyplomowych na Uniwersytecie Stanforda, chociaż uczelnia ta nie posiadała żadnych danych dotyczących jego udziału w programie.
Kiedy przybył do Haight-Ashbury, West był jedynym naukowcem na świecie, który przewidział pojawienie się potencjalnie agresywnych „kultów LSD”, takich jak Rodzina Charlesa Mansona. W podręczniku psychiatrii z 1967 roku West napisał rozdział zatytułowany „Halucynogeny”, w którym ostrzegał studentów przed „niezwykłą substancją” rozprzestrzeniającą się na kampusach uniwersyteckich i w miastach. LSD było znane z tego, że sprawiało, że osoby zażywające je stawały się „niezwykle podatne i niestabilne emocjonalnie”. Przyciągało ono wyalienowane dzieciaki, które pragnęły „wspólnych, zakazanych działań w grupie, aby poczuć przynależność”.
W innym swoim artykule, zatytułowanym „Niebezpieczeństwa hipnozy” z 1965 r., przewidział powstanie niebezpiecznych grup kierowanych przez „szaleńców”, którzy hipnotyzowali swoich zwolenników, skłaniając ich do popełniania brutalnych przestępstw. Przytoczył dwa przypadki: podwójne morderstwo w Kopenhadze popełnione przez mężczyznę zaprogramowanego hipnozą oraz „przestępstwo wojskowe” wywołane eksperymentalnie w nieujawnionej bazie armii amerykańskiej. (Nie jest wcale jasne, czy to drugie odnosiło się do zabójstwa Chere Jo Horton przez Shavera).
Nadzorował również badania w Oklahoma City, w ramach których zatrudnił informatorów, aby infiltrowali gangi nastolatków i wywołali „fundamentalną zmianę” w „podstawowych kwestiach moralnych, religijnych lub politycznych”. Projekt nosił tytuł „masowa konwersja” i był finansowany przez Gottlieba.
W dzielnicy Haight West zorganizował wykorzystanie rozpadającego się wiktoriańskiego domu przy Frederick Street, gdzie założył coś, co opisał jako „laboratorium przebrane za hipisowską kryjówkę”. „Mieszkanie” zostało otwarte w czerwcu 1967 roku, u progu lata miłości. West umieścił w nim sześciu studentów studiów magisterskich, nakazując im „ubierać się jak hipisi” i „wabić” do mieszkania dzieciaki z ulicy. Przechodnie mogli robić, co chcieli i pozostawać tak długo, jak im się podobało, o ile nie mieli nic przeciwko temu, że studenci studiów magisterskich robili notatki na temat ich zachowania.
Według dokumentów w aktach Westa, jego „mieszkanie” było finansowane przez Foundations Fund for Research in Psychiatry, Inc., który przez dziesięciolecia i w różnych instytucjach finansował również wiele innych jego projektów. Dr Gordon Deckert, następca Westa na stanowisku przewodniczącego Uniwersytetu Oklahoma, powiedział mi, że znalazł w biurku Westa dokumenty, które ujawniały, że Foundations Fund był przykrywką dla CIA.
Nie byłaby to pierwsza „ukryta placówka” agencji w San Francisco. Kilka lat wcześniej, w ramach operacji o sugestywnej nazwie „Operation Midnight Climax”, agenci CIA otworzyli co najmniej trzy kryjówki w rejonie Zatoki San Francisco, zamaskowane jako ekskluzywne burdele, wyposażone w lustra weneckie i perwersyjne fotografie. Szpieg o nazwisku George Hunter White i jego koledzy zatrudniali prostytutki, aby zwabiły potencjalnych klientów do tych domów, gdzie podawano im koktajle z dodatkiem kwasu. Celem było sprawdzenie, czy LSD w połączeniu z seksem może posłużyć do wyciągnięcia od mężczyzn poufnych informacji. White napisał później do swojego przełożonego z CIA: „Byłem bardzo mało znaczącym misjonarzem, a właściwie heretykiem, ale pracowałem z całych sił w winnicach, ponieważ było to zabawne, zabawne, zabawne”.
W mieszkaniu w Haight-Ashbury motywy Westa były jednak niejasne. Nikt nie wydawał się dobrze rozumieć celu projektu – nawet osoby w niego zaangażowane. Studenci zatrudnieni do pracy w laboratorium Westa mieli prowadzić dzienniki swojej pracy. W nieostrożnych momentach prawie wszyscy studenci przyznawali, że coś tu nie gra. Nie byli pewni, co mają robić ani dlaczego West tam jest. A często go tam nie było.
Jeden z dzienników w aktach Westa należał do studentki psychologii ze Stanford, która mieszkała w tym mieszkaniu tego lata. Napisała, że doświadczenie to było bezcelowe do tego stopnia, że stało się bezwartościowe. Kiedy pojawiali się „crashers”, „nikt nie przejmował się zbytnio tym, aby dowiedzieć się o nich czegoś więcej”. Częściej hipisi w ogóle się nie pojawiali, ponieważ wielu z nich najwyraźniej patrzyło na to mieszkanie z podejrzliwością. „Co do diabła robi Jolly, to jest jak zoo” – wściekała się studentka. „Czy on bada nas, czy ich?”
Kiedy West pojawiał się, co zdarzało się rzadko, był ubrany jak „głupi hipis”; czasami przyprowadzał do domu przyjaciół. Ich ogólne nastawienie, jak napisała, „było takie, że była to dobra okazja do zabawy. … Spędzali większość czasu na paleniu trawki”. Dodała: „Mam wrażenie, że nikt nie jest szczery i uczciwy, a cała ta sytuacja to wielka farsa. … Co on próbuje udowodnić? Interesują go narkotyki, to jasne. Co jeszcze?”.
W grudniu 1974 r. program MKUltra w końcu wyszedł na jaw, wywołując ogromne poruszenie w mediach i intrygę. Seymour Hersh napisał na pierwszej stronie Timesa: „Ogromna operacja CIA przeciwko siłom antywojennym w Stanach Zjednoczonych”. W wyniku trzech rządowych dochodzeń, które nastąpiły po tym wydarzeniu – komisji Rockefellera, komisji Churcha oraz przesłuchań komisji specjalnej Kennedy-Inouye – zbadano nielegalną działalność różnych federalnych agencji wywiadowczych na terenie kraju, w tym podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, otwieranie poczty oraz nieświadome testowanie narkotyków na obywatelach USA.
W końcowym raporcie komisji Churcha ujawniono wewnętrzną ocenę programu MKUltra przeprowadzoną w 1957 roku przez inspektora generalnego CIA. „Należy podjąć środki ostrożności”, ostrzegał dokument, „aby ukryć te działania przed ogółem społeczeństwa amerykańskiego. Świadomość, że agencja angażuje się w nieetyczne i nielegalne działania, miałaby poważne konsekwencje”. W przeglądzie z 1963 r. inspektor generalny ujął to jeszcze poważniej: „Ostatnia faza testowania produktów MKUltra zagraża prawom i interesom obywateli USA”.
Komisja Churcha ustaliła, że program MKUltra spowodował śmierć co najmniej dwóch obywateli amerykańskich. Jednym z nich był pacjent psychiatryczny, któremu wstrzyknięto syntetyczną pochodną meskaliny. Drugim był Frank Olson, naukowiec zatrudniony przez wojsko, któremu nieświadomie podano LSD podczas małego spotkania agencji w głębi lasów Marylandu, któremu przewodniczył sam Gottlieb. Olson popadł następnie w nieuleczalną depresję, która doprowadziła go do rzucenia się z okna hotelu w Nowym Jorku, gdzie agenci zabrali go na „leczenie”. (Kontynuowane śledztwo prowadzone przez syna Olsona, Erica — zekranizowane przez Errola Morrisa w serialu „Wormwood” — sugeruje, że CIA zleciła agentom sfingowanie jego samobójstwa, zrzucając go z okna, ponieważ obawiali się, że ujawni on program MKUltra i użycie broni biologicznej przez wojsko podczas wojny koreańskiej).

Wiadomość o śmierci Olsona zaszokowała naród, który już był wstrząśnięty aferą Watergate i teraz był mniej niż kiedykolwiek skłonny do zaufania swoim instytucjom. Rząd próbował stłumić kontrowersje, wprowadzając nowe przepisy dotyczące eksperymentów na ludziach. Zniszczenie przez Gottlieba akt MKUltra zostało zbadane przez Departament Sprawiedliwości w 1976 r., ale według Timesa „po cichu umorzono sprawę”. Gottlieb zeznawał przed Senatem w 1977 roku tylko pod warunkiem, że otrzyma immunitet karny.
Senat zażądał utworzenia federalnego programu mającego na celu zlokalizowanie ofiar eksperymentów MKUltra i wniesienie oskarżeń karnych przeciwko sprawcom. Program ten nigdy nie został zrealizowany. Zachowane dokumenty wymieniają 80 instytucji, w tym 44 uniwersytety i uczelnie, oraz 185 naukowców, wśród których znalazł się Louis Jolyon West. Times zidentyfikował Westa jako jednego z kilkunastu podejrzanych naukowców, którzy potajemnie uczestniczyli w programie MKUltra pod przykrywką akademicką.
Jednak żaden z naukowców nie został nigdy objęty federalnym śledztwem, a ofiary nie zostały nigdy powiadomione. Pomimo oburzenia przywódców kongresowych i ponad trzech lat nagłówków gazet o brutalności programu, nikt – ani „Czarny Czarownik” Sidney Gottlieb, ani wysoki rangą urzędnik CIA Richard Helms, ani Jolly West – nie poniósł żadnych konsekwencji prawnych.
Autorzy: Tom O’Neill, Dan Piepenbring
Źródło
