W części 1 omówiliśmy idee technokratów NRx i ich wpływ na model miasta-państwa, który ma na celu wykorzystanie globalnego rozprzestrzeniania się specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Zbadaliśmy rolę oligarchii funkcjonalnych w tym przedsięwzięciu. W części 2 przyjrzymy się, jak ten model miasta-państwa przejawia się na arenie międzynarodowej i jakie ma konsekwencje nie tylko dla globalnych struktur zarządzania, ale także dla ludzkości.
W części 1 omówiliśmy ideologię przyjętą przez potężną grupę technokratów-oligarchów NRx oraz sposób, w jaki ich propozycje są zgodne z interesami ich międzynarodowych partnerów oligarchicznych. Omówiliśmy strategię inwestycji kapitału wysokiego ryzyka, którą technokraci NRx nazywają „akceleracjonizmem”, oraz sposób, w jaki rządy są w rzeczywistości „oligarchiami funkcjonalnymi”.
Model „rządu” proponowany przez technokratów NRx nie przypomina niczego, co znamy obecnie. Bardziej przypomina autorytarne dyktatury sprawowane przez feudalnych monarchów średniowiecznej Europy. Te technokracje rządowo-korporacyjne, zgodnie z wizją, faktycznie sprowadzają się do dyktatorskich miast-państw pod bezpośrednią kontrolą oligarchów.
Technokraci NRx dążą do rozbicia państw narodowych na „enklawy” rządzone technologicznie (technokracje rządowo-korporacyjne). Te „królestwa” utworzą międzynarodową „mozaikę”, w której każda enklawa lub „archipelag sieciowy” będzie reprezentowany jako węzeł cyfrowy, prawie na pewno w ramach jednego, nadrzędnego łańcucha bloków lub „ujednoliconego rejestru”. Cyfrowe uprawnienia dostępu do węzła, który służy jako cyfrowy bliźniak fizycznej sfery „enklawy” miasta-państwa, będą kontrolowane przez „założyciela” lub wybranych przez niego administratorów sfery. Tworzy to technat korporacji rządowej rządzony przez króla-dyrektora generalnego (oligarchę), w którym „nic oficjalnie nie istnieje”, chyba że jest reprezentowane cyfrowo w rejestrze sfery (łańcuchu bloków).
Obywatele tej sfery są klientami suwerennej korporacji (sovcorp), która rządzi technatem korporacji rządowej. Klienci nie będą mieli indywidualnej suwerenności, chyba że zakupią ją od „założyciela”. Cała wartość w tej sferze ma charakter cyfrowy. Życie „cyfrowego bliźniaka”, monitorowane poprzez wymóg używania cyfrowego identyfikatora, płynnie łączy życie offline klienta z życiem jego cyfrowego bliźniaka online.
Kontrolując programowalną walutę cyfrową przypisaną do cyfrowego bliźniaka klienta za pośrednictwem jego cyfrowego identyfikatora, założyciel lub wyznaczeni przez niego administratorzy systemu mogą karać wszelkie niewłaściwe zachowania. Na przykład poprzez zamrożenie „ich depozytów” lub zablokowanie ludziom „dostępu do wszystkich drzwi na pewien czas jako karę”. W korporacji rządowej Technate nie ma możliwości odwołania się. Jedynym rozwiązaniem dla prześladowanego klienta jest ucieczka, jeśli ma takie możliwości.
Omówiliśmy również, w jaki sposób rządy na całym świecie rozpoczęły już tworzenie nowych korporacji rządowych Technate w postaci tysięcy specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Niektóre z nich, takie jak Shenzhen w Chinach, zostały już ustanowione jako de facto miasta-państwa z własnymi, coraz bardziej niezależnymi jurysdykcjami i embrionalnymi rządami miast-państw.
W centrum tych wysiłków zmierzających do stworzenia globalnej mozaiki miast-państw znajdują się technokraci NRx, wśród których najbardziej znani są Peter Thiel, Elon Musk i Marc Andreessen w Stanach Zjednoczonych, a także firmy venture capital, takie jak NeWay Capital i Pronomos Capital. Nie są oni jednak osamotnieni w swoich działaniach. Sieć technokratów NRx ma charakter globalny, a na najwyższym szczeblu rządowym i międzyrządowym istnieje nadzieja na wprowadzenie globalnego zarządzania mozaiką miast-państw typu gov-corp Technates.
Inteligentne miasta-państwa bez ograniczeń
Technokraci NRx chcą stworzyć globalną „mozaikę” społeczeństw opartych na cyfrowym nadzorze, w których „nic nie istnieje oficjalnie, jeśli nie znajduje się w łańcuchu bloków”. Cała wartość ma charakter cyfrowy, a prywatni założyciele, dzięki najwyższej suwerenności, którą nabyli dzięki swoim inwestycjom, kontrolują swoje prywatne feudy jako „królowie” rządzących korporacji. W efekcie, wykorzystując technologię cyfrową, a przede wszystkim sztuczną inteligencję (AI), technokraci NRx chcą stworzyć globalną sieć prywatnie finansowanych inteligentnych miast.
Inteligentne miasto można określić jako „obszar miejski, w którym technologia i gromadzenie danych pomagają poprawić [. . .] zrównoważony rozwój i efektywność funkcjonowania miasta. [. . .] Technologie gromadzenia danych – w tym danych w czasie rzeczywistym – mają kluczowe znaczenie dla inicjatyw związanych z inteligentnymi miastami”. Celem projektowania inteligentnych miast jest kontrola środowiska miejskiego i zachowań jego mieszkańców.
Pozytywnie oceniając kontrolę zachowań w inteligentnych miastach, naukowcy z Indonesian Journal of Information Systems and Informatics zauważyli jednak:
Technologia inteligentnych miast ma znaczący wpływ na zachowania konsumentów w środowisku miejskim oraz codzienne czynności i nawyki ludzi. [. . .] Rozwój inteligentnych miast poprzez zastosowanie różnych technologii, takich jak inteligentne systemy transportowe, aplikacje do zarządzania ruchem drogowym i inteligentne czujniki [. . .], zmienił zachowania ludzi. [. . .] Zastosowanie technologii inteligentnego miasta nie tylko przekształca infrastrukturę i usługi miejskie, ale także powoduje znaczące zmiany w zachowaniach mieszkańców.
Chociaż kontrola zachowań sprawowana przez operatorów inteligentnych miast może być łagodna, może również zostać nadużyta przez despotów w celu skutecznego programowania naszego życia. Z pewnością właśnie to mają na myśli technokraci NRx – stworzenie „bezmyślnego demosu”, którego suwerenność będzie traktowana z „drwiną”. Niezależnie od ryzyka, inteligentne miasta powstają na całym świecie.
China Global Television Network (CGTN) jest częścią państwowej China Media Group. W lipcu tego roku CGTN poinformowało, w jaki sposób chiński rząd „przyspiesza” rozwój inteligentnych miast. CGTN ujawniło, że Shenzhen zdobyło międzynarodową nagrodę dla inteligentnego miasta roku przyznawaną przez 2024 Smart-City Expo World Congress (SCEWC).
SCEWC podkreśliło, jak duże wrażenie na kongresie wywarło wdrożenie przez Shenzhen chińskiej inicjatywy politycznej „Smarter City, Better Life” (Inteligentniejsze miasto, lepsze życie), której celem jest rozwiązanie „wyzwań miejskich” poprzez szybkie wdrażanie technologii. Podobnie jak technokraci NRx na Zachodzie, chińskie think tanki zajmujące się polityką najwyraźniej postrzegają technologię jako rozwiązanie; kropka.
SCEWC stwierdziło:
W ramach tej inicjatywy realizowana jest agresywna strategia transformacji cyfrowej, mająca na celu sprostanie tym wyzwaniom w różnych sektorach. Kluczowe elementy obejmują rozwój szybkich sieci szerokopasmowych, wykorzystanie technologii cyfrowych bliźniaków do modelowania i zarządzania systemami miejskimi oraz integrację sztucznej inteligencji i zarządzania opartego na danych z funkcjonowaniem miasta. [. . .] Miasto stworzyło również środowisko sprzyjające innowacjom technologicznym i przyciągnęło znaczne inwestycje od prywatnych firm opracowujących technologie dla inteligentnych miast.
Ponownie, nie ma żadnej znaczącej różnicy między modelem finansowania budowy inteligentnych miast w chińskich specjalnych strefach ekonomicznych opartym na kapitalizmie interesariuszy – partnerstwie publiczno-prywatnym – a modelem stosowanym gdziekolwiek indziej.
SCEWC kontynuowało:
Shenzhen jest pionierem modelu „4321+X” w zakresie rozwoju inteligentnych społeczności, kładąc nacisk na integrację sieci rządowych, sieci wideo, sieci czujników IoT i Internetu w celu stworzenia kompleksowych platform danych i usług. Platformy te stanowią podstawę dla różnych aplikacji inteligentnego miasta, w tym zarządzania bezpieczeństwem publicznym, zarządzania społecznością i świadczenia usług publicznych.
„Społeczność” inteligentnego miasta 4321+X jest kontrolowana w oparciu o zestaw jasno określonych procesów. Cyfra „4” odnosi się do integracji czterech sieci danych: sieci rządowej, prywatnych sieci CCTV społeczności, Internetu, a konkretnie Internetu rzeczy (IoT). „3” odnosi się do trzech obszarów działalności społeczności, które mają być zintegrowane i monitorowane za pośrednictwem czterech sieci: wszystkich przedsiębiorstw, bezpieczeństwa publicznego (zachowania publiczne) oraz lokalnego zarządzania usługami, w tym lokalnymi służbami bezpieczeństwa. „2” odnosi się do dwóch głównych sektorów usług – zwanych „platformami” – które łączą się w celu monitorowania trzech kluczowych obszarów działalności powiązanych z czterema sieciami. Te dwie „platformy” to samorząd lokalny i organy ścigania.
Wreszcie „1” odnosi się do głównej bazy danych, którą w przypadku zastosowania technologii rozproszonego rejestru (DLT), takiej jak blockchain, można nazwać „ujednoliconym rejestrem”. Rejestr ten łączy wszystkie elementy nadzoru nad całym inteligentnym miastem, łącząc 4, 3 i 2 w jeden centralnie zarządzany system inteligentnego miasta. Inteligentne miasto ma rzekomo ułatwiać „X”, czyli sztuczną inteligencję w zakresie zarządzania i świadczenia usług na rzecz obywateli.
Ujednolicony rejestr („1”) jest monitorowany i kontrolowany przez „Urban Brain” lub „City Brain”, czyli centralny system dowodzenia inteligentnym miastem. Chińskie Stowarzyszenie Urbanistyki – organizacja pozarządowa (NGO) działająca za zgodą chińskiego Ministerstwa Budownictwa i Ministerstwa Spraw Cywilnych – twierdzi, że celem „Urban Brain” jest alokacja „zasobów publicznych” i usprawnienie „zarządzania społecznego” w celu zapewnienia „nowych ścieżek promowania zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego”.
Jak zauważyliśmy w części 1, nowoczesne innowacje technologiczne w Chinach są w przeważającej mierze wynikiem partnerstwa publiczno-prywatnego. Na przykład w Hangzhou City Brain jest zarządzane przez jedną globalną korporację:
Alibaba jest potęgą technologiczną, od platform danych po zaawansowane algorytmy analityczne, które umożliwiają działanie wszystkich aplikacji inteligentnego miasta.
W terminologii technokratów NRx, Alibaba Group jest suwerenną korporacją (sovcorp) miasta Hangzhou, posiadającą znaczną zdolność do potencjalnego kontrolowania życia dziewięciu milionów mieszkańców lub „klientów”. Podobnie jak w przypadku wszystkich projektów związanych z inteligentnymi miastami, media informują jedynie o zrealizowanych lub przewidywanych korzyściach społecznych. Prawdopodobne pułapki są starannie pomijane. Aby zrozumieć niebezpieczeństwo, przed którym wszyscy stoimy, jeśli zdecydujemy się zamieszkać w takich miastach, musimy najpierw zastanowić się, jak mają działać systemy kredytów społecznych.
Na Zachodzie krąży wiele uporczywych mitów na temat chińskiego systemu kredytów społecznych (SCS). Media głównego nurtu czasami próbują wmówić, że jest to już totalitarny koszmar, a niektóre media niezależne próbują przekonać, że system ten nie istnieje. Prawda leży gdzieś pośrodku.

Chiny są jedynym krajem, który formalnie ustanowił system SCS, ale nie są jedynym krajem, który go wdrożył. Celem systemu kredytów społecznych jest nagradzanie lub karanie zachowań obywateli, nie poprzez sądy lub inne procedury prawne, ale poprzez zwiększenie lub ograniczenie dostępu do usług publicznych i prywatnych. W ramach operacji „Choke Point” w Stanach Zjednoczonych Departament Sprawiedliwości współpracował z prywatnymi bankami w celu odcięcia dostępu do finansowania całkowicie legalnym małym i średnim przedsiębiorstwom, które uznano za stanowiące „ryzyko reputacyjne”. Podobnie w Kanadzie rząd współpracował z prywatnymi bankami i ubezpieczycielami w celu zamknięcia małych przedsiębiorstw i legalnych protestujących. To tylko kilka z wielu wyraźnych przykładów funkcjonowania SCS na Zachodzie.
Chiński SCS został formalnie ustanowiony w 2014 r. Jest to rozległy i często mylący zbiór dyrektyw i przepisów rządowych, które każda władza prowincjonalna musi rozszyfrować i stosować najlepiej, jak potrafi. Nadrzędnym celem jest ustanowienie miary „wiarygodności społecznej”. Nie oznacza to tylko „wiarygodności kredytowej” w sensie finansowym. Odnosi się to do stopnia „wiarygodności”, jaką państwo przyznaje swoim własnym departamentom i lokalnym administracjom, przedsiębiorstwom i osobom fizycznym.
Chiński SCS odnosi się do „podmiotów”, czyli zarówno organizacji publicznych, jak i prywatnych, w tym przedsiębiorstw. Znaczna część SCS koncentruje się na eliminowaniu korupcji w sektorze publicznym, eliminowaniu „niewiarygodności” tych podmiotów w celu promowania „harmonijnego” społeczeństwa.
Koncentruje się również na „niewiarygodności” osób fizycznych. Celem SCS jest „umieszczenie niewiarygodnych osób na czarnej liście kredytowej”. Kolejnym celem jest opracowanie systemów internetowych do oceny „wiarygodności” kredytowej osób fizycznych w sieci oraz, na przykład, karania osób zajmujących się „rozpowszechnianiem plotek” w Internecie. Mowa jest o systemach oceny „charakteru” obywateli i egzekwowania „moralności obywatelskiej”.
W Chinach „osoba fizyczna” jest pojęciem prawnym oznaczającym człowieka lub obywatela. W ogłoszonych na rok 2025 ulepszeniach systemu SCS chiński rząd zachęcił władze regionalne do promowania „budowania zdolności kredytowej osób fizycznych” i tworzenia „rzetelnych rejestrów kredytowych osób fizycznych”.
Analizując rozwój inteligentnego miasta w Shenzhen oraz ryzyko związane z gromadzeniem „dużych zbiorów danych”, naukowcy z Berlińskiego Instytutu Studiów Chińskich stwierdzili, że:
Systemy cyfrowe w Shenzhen powodują stopniową centralizację danych, co może sprawić, że niższe jednostki administracyjne staną się jedynie użytkownikami miejskich platform inteligentnych, zamiast kontrolować własne zasoby danych. Rozwój inteligentnych miast i ambicje związane z dużymi zbiorami danych oznaczają zatem zmianę relacji między interesariuszami na poziomie lokalnym, a także zbliżenie interesariuszy pozarządowych, takich jak firmy informatyczne i instytucje badawcze, do nowych przepływów danych i inteligentnych systemów zarządzania.
W świecie ukształtowanym przez kapitalizm interesariuszy „inteligentne systemy zarządzania” są niezmiennie kontrolowane przez sektor prywatny. Samorządy lokalne stają się „zwykłymi użytkownikami” „City Brains” nadzorowanych przez międzynarodowe korporacje. Oczywistym celem jest powiązanie kontroli zachowań zapewnianej przez technologię inteligentnego miasta z SCS.

Jak wskazuje MIT Technology Review w 2022 r., obecnie w Chinach nie istnieje żadna wszechogarniająca, uniwersalna ocena kredytowa, która umożliwiałaby totalitarną kontrolę:
Nie ma jeszcze dowodów na to, że system ten był nadużywany do szeroko zakrojonej kontroli społecznej (chociaż nadal istnieje możliwość, że mógłby być wykorzystywany do naruszania praw jednostki).
Rzeczywiście, technologia inteligentnych miast w połączeniu z SCS z pewnością mogłaby zostać wykorzystana do inżynierii społecznej populacji. Dążenie do rozwoju inteligentnych miast zdolnych do stosowania „zasad” SCS nie ogranicza się bynajmniej do Chin. Jest to globalna agenda polityczna, a wdrażanie niezbędnej infrastruktury cyfrowej ma charakter światowy. Chociaż większość z nas nie doświadczyła jeszcze jawnego, systematycznego ucisku, niezwykle nierozsądne jest ignorowanie faktu, że wokół nas powstaje prawdopodobnie cyfrowy panoptykon.
Jeśli zaakceptujemy trwającą transformację miejsc, w których żyjemy, w inteligentne miasta i inteligentne przedmieścia, najważniejszą kwestią będzie „zaufanie”, jakim obdarzymy naszych władców, kimkolwiek by nie byli. Nie będziemy mieli innego wyboru, jak tylko zaufać, że cyfrowe systemy kontroli, w których będziemy żyć, służą wyłącznie naszemu dobru. Będziemy musieli zaufać, że egzekwowanie zasad SCS będzie sprawiedliwe. Obecnie nie ma powodu, aby sądzić, że tak będzie.
Potencjalna przyszłość miast, jaką mają na myśli oligarchowie realizujący ten program, jest zgodna z ambicjami technokratów NRx. Wydaje się, że planowana przyszłość inteligentnych miast-państw jest wizją tyranii.
Międzyrządowe korporacje rządowe Technates
Globalna ekspansja specjalnych stref ekonomicznych (SSE) zapewnia wiele atrakcyjnych możliwości inwestycyjnych dla technokratów NRx i innych oligarchów (patrz część 1). SSE są jednak tylko jedną z potencjalnych lokalizacji dla korporacji rządowych Technates. Globalna transformacja w kierunku urbanizacji oferuje wiele innych możliwości.
Jak na ironię, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) zarówno informuje o powszechnej przestępczości charakterystycznej dla wielu projektów SSE, jak i opowiada się za szybką i znaczną ekspansją SSE. Jak zauważono w części 1, obecnie nie ma dowodów na to, że SSE przyczyniają się do wzrostu gospodarczego i społecznego. Istnieje natomiast wiele dowodów na to, że przejmują one terytorium państwowe i przekształcają je w prywatne jurysdykcje.
Mimo to w 2022 r. ONZ utworzyła Globalny Sojusz Specjalnych Stref Ekonomicznych (GASEZ) w celu zwiększenia globalnego zasięgu SSE. GASEZ twierdzi, że:
Specjalne strefy ekonomiczne (SSE) mogą wnieść istotny wkład w wzrost gospodarczy i zrównoważony rozwój. Strefy te mogą pomóc w przyciąganiu inwestycji, tworzeniu miejsc pracy, zwiększaniu eksportu i budowaniu potencjału produkcyjnego. […] Łącznie SSE mogą być bardziej skuteczne w modernizacji i promowaniu polityki oraz angażować zainteresowane strony, w tym rządy, sektor prywatny i organizacje międzynarodowe.
Ponownie, praktycznie nie ma dowodów potwierdzających twierdzenia GASEZ dotyczące wzrostu gospodarczego. Powodem, dla którego ONZ entuzjastycznie podchodzi do rozwoju hybrydowych stref/miast SEZ, jest to, że ONZ uważa je za skuteczniejszą drogę do realizacji swojej globalnej „polityki promocyjnej”.
Wprowadzając GASEZ w 2022 r., ONZ ogłosiła:
UNCTAD [Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju] połączyła siły z siedmioma globalnymi, regionalnymi i krajowymi stowarzyszeniami reprezentującymi ponad 7000 specjalnych stref ekonomicznych (SSE) w celu utworzenia globalnego sojuszu. [. . .] SSE noszą wiele różnych nazw, w tym strefy wolnego handlu i parki przemysłowe, i są szeroko stosowane przez gospodarki rozwinięte i rozwijające się. Globalny Sojusz Specjalnych Stref Ekonomicznych (GASEZ) ma na celu modernizację tych stref na całym świecie i maksymalizację ich wkładu w realizację celów zrównoważonego rozwoju ONZ (SDG). […] W ten sposób szybko powstaje nowy model zrównoważonych specjalnych stref ekonomicznych, które przyczyniają się do tworzenia bardziej integracyjnych, odpornych i zrównoważonych gospodarek w krajach, w których działają.
ONZ nazywa miasta, w których żyjemy, „osadami ludzkimi”. Miasta czarterowe, specjalne strefy ekonomiczne z możliwością zamieszkania, hybrydowe strefy/miasta, miasta odporne, miasta 15-minutowe itp. są dla ONZ „osadami ludzkimi”. Co więcej, wszystkie takie projekty odnowy miejskiej konsekwentnie wykorzystują technologie smart city.
W 1977 r. ONZ utworzyła Program Narodów Zjednoczonych ds. Osadnictwa Ludzkiego (UN-Habitat) w celu promowania „miast i miasteczek zrównoważonych pod względem społecznym i środowiskowym”. UN-Habitat stwierdza:
UN-Habitat jest centralnym punktem kontaktowym dla wszystkich spraw związanych z urbanizacją i osadnictwem ludzkim w ramach systemu ONZ. [. . .] UN-Habitat współpracuje z rządami, organizacjami międzyrządowymi, agencjami ONZ, organizacjami społeczeństwa obywatelskiego, fundacjami, instytucjami akademickimi i sektorem prywatnym, aby osiągnąć trwałe wyniki w zakresie rozwiązywania problemów związanych z urbanizacją.
Urbanizacja to proces przenoszenia się ludności ze środowisk wiejskich do miejskich lub, jak to określa ONZ, do osad ludzkich. UN-Habitat z pełnym przekonaniem przyjęło model rozwoju oparty na partnerstwie publiczno-prywatnym lub kapitalizmie interesariuszy, aby sprostać „wyzwaniom urbanizacji”.
W 2018 r. Departament Spraw Gospodarczych i Społecznych ONZ (UN DESA) opublikował wyniki badań dotyczących perspektyw urbanizacji na świecie:
Obecnie 55% światowej populacji mieszka na obszarach miejskich, a do 2050 r. odsetek ten ma wzrosnąć do 68%. Prognozy wskazują, że urbanizacja [. . .] w połączeniu z ogólnym wzrostem liczby ludności na świecie może spowodować, że do 2050 r. liczba mieszkańców obszarów miejskich wzrośnie o kolejne 2,5 mld osób, z czego blisko 90% przypadać będzie na Azję i Afrykę. [. . .] Przewiduje się, że do 2030 r. na świecie będą 43 megamiasta liczące ponad 10 mln mieszkańców, z których większość będzie znajdować się w regionach rozwijających się [. . .], a wiele z nich będzie położonych w Azji i Afryce. […] W miarę postępującej urbanizacji świata zrównoważony rozwój w coraz większym stopniu zależy od skutecznego zarządzania rozwojem miast, zwłaszcza w krajach o niskich i średnio-niskich dochodach, gdzie tempo urbanizacji ma być najszybsze.
Mając na uwadze tę perspektywę urbanizacji, ze szczególnym uwzględnieniem zarządzania rozwojem miast w „Globalnym Południu” – terminem ogólnym określającym kraje rozwijające się niezależnie od ich lokalizacji – UN-Habitat opublikowało swój Plan Strategiczny na lata 2020-2023:
UN-Habitat, pełniąc rolę centrum koordynacyjnego, wezwie wszystkie podmioty zaangażowane w rozwój i zainteresowane strony [. . .] do podjęcia wspólnych działań w celu wsparcia realizacji planu strategicznego. [. . .] Konieczne jest podjęcie znaczących wysiłków w celu ponownego przemyślenia współpracy z sektorem prywatnym, aby wykorzystać inwestycje w zrównoważoną urbanizację i promować bardziej odpowiednie modele rozwoju.

ONZ pragnie uwolnić prywatne środki finansowe w celu budowy inteligentnych megamiast, zwłaszcza na rynkach wschodzących i rozwijających się globalnego Południa, które spełniają cele ONZ w zakresie zrównoważonej urbanizacji. Cel zrównoważonego rozwoju nr 11 – SDG 11 – określa program rozwoju miast w ramach globalnego partnerstwa publiczno-prywatnego.
ONZ nazywa to „Nową agendą miejską”. Nowa agenda miejska podkreśla znaczenie budowy „inteligentnych miast” w celu realizacji celów zrównoważonego rozwoju:
Nowa agenda miejska wymaga wzmocnienia sieci technologicznych i komunikacyjnych oraz podejścia opartego na inteligentnych miastach, wykorzystującego cyfryzację, czystą energię i technologie. [. . .] Należy zbadać innowacyjne możliwości finansowania i partnerstwa, a także znacznie wzmocnić zdolność samorządów lokalnych do skutecznego pozyskiwania, testowania i wdrażania najnowocześniejszych technologii. [. . .] Aby skutecznie przyczynić się do zrównoważonego rozwoju miast, należy stosować najnowocześniejsze technologie i innowacje.
STRONA UTRZYMUJE SIĘ Z DAROWIZN, WESPRZYJ MNIE!
„Inteligentne miasto” powstaje dzięki wdrożeniu tzw. „technologii pionierskich” w jego infrastrukturze. Inteligentne miasto można zbudować od podstaw lub rozwinąć w istniejącym mieście lub aglomeracji. ONZ wyjaśnia, jakie technologie pionierskie uważa za niezbędne dla zrównoważonego rozwoju miast:
[Technologie przyszłości] obejmują obecnie między innymi internet rzeczy, sieci czujników, komunikację między maszynami, robotykę, sztuczną inteligencję, rzeczywistość wirtualną i rozszerzoną, druk 3D, systemy informacji geograficznej (GIS), teledetekcję, autonomiczne pojazdy bezzałogowe, drony, blockchain, obliczenia kryptograficzne oraz przetwarzanie i wizualizację dużych zbiorów danych.
„Technologie przyszłości” ONZ są oczywiście dokładnie tym rodzajem technologii, które technokraci NRx uważają za technologiczne rozwiązanie wszystkich problemów (patrz część 1). Technacje rządowo-korporacyjne są praktycznie nie do odróżnienia od hybrydowych projektów rozwoju obszarów/miast przewidzianych w Nowej Agendzie Miejskiej ONZ.
Z punktu widzenia ludzkości wadą jest to, że zarówno na globalnym poziomie międzyrządowym, jak i na poziomie globalnej sieci międzynarodowych korporacji istnieje silne zaangażowanie w tworzenie biometrycznego państwa nadzoru cyfrowego, które grozi zniewoleniem nas wszystkich. Chociaż ONZ nazywa to „zrównoważonym rozwojem”.
Globalna mozaika zarządzania
ONZ nie tylko jest otwarta na plany technokratów NRx dotyczące cyfrowego panoptykonu, ale także popiera ich koncepcję „mozaiki królestw”. ONZ uważa, że przyszłość globalnego zarządzania leży w scentralizowanej władzy globalnej sprawowanej nad transnarodową siecią miast-państw. Lub, jak to ujął UN-Habitat, „należy wzmocnić łączność między sieciami miejskimi, między miastami i ich otoczeniem [. . .]. Wymaga to podejścia do rozwoju obejmującego cały kraj, a czasem nawet wykraczającego poza granice”.
Model globalnego zarządzania ONZ od pewnego czasu zmierza w tym kierunku. W 2005 r. ówczesny burmistrz Londynu Ken Livingston zwołał sieć miast C20, zapraszając burmistrzów z osiemnastu innych miast do wspólnej pracy nad ograniczeniem tzw. zanieczyszczenia klimatu (emisji CO2). W 2006 r. do sieci dołączyło 22 burmistrzów miast, tworząc sieć miast C40.
Sieć miast C40 jest finansowana między innymi przez Children’s Investment Fund Foundation (CIFF), która jest silnie wspierana przez Fundację Gatesów. Celem CIFF jest poprawa jakości życia dzieci mieszkających na globalnym Południu poprzez „lobbowanie” ich rządów w celu stworzenia regulacyjnych „sprzyjających warunków” dla stymulowania krajowego handlu emisjami na globalnych rynkach Emissions Trading Scheme (ETF).
Innym znaczącym fundatorem C40 jest Bloomberg Philanthropies, kierowana przez oligarchę i byłego burmistrza Nowego Jorku, Michaela Bloomberga. Kierując się zawsze zaangażowaniem w globalną politykę zarządzania ONZ, w 2011 r. C40 sformalizowała swoje relacje z ONZ, uzgadniając partnerstwo na rzecz działań klimatycznych ze Światowym Bankiem – wyspecjalizowaną agencją ONZ. Takie partnerstwa ONZ są zgodne z ambicjami ONZ, aby rozwijać swoje globalne zarządzanie poprzez międzynarodową sieć miast-państw.
W 2013 r. amerykański teoretyk polityczny Benjamin R. Barber (1939–2017) opublikował książkę If Mayors Ruled the World: Dysfunctional Nations, Rising Cities (Gdyby burmistrzowie rządzili światem: dysfunkcyjne narody, wschodzące miasta). Barber twierdził, że administracje miejskie są ściślej powiązane z ludnością, a zatem bardziej demokratycznie reprezentatywne niż państwa narodowe. Argumentował, że administracje miejskie w różnych krajach świata mają ze sobą więcej wspólnego niż z własnymi rządami krajowymi. Nieograniczone podziałami politycznymi i rywalizacją między narodami, miasta są według niego lepszymi „elementami składowymi globalnego zarządzania”.
Opowiadając się za globalną siecią miast, Barber napisał:
Jeśli demokracja ma przetrwać globalizację, kluczowe znaczenie może mieć wyobrażenie sobie globalnego porządku demokratycznego, którego rdzeniem jest miasto. Nie państwa, ale miasta należy postrzegać jako elementy składowe globalnego zarządzania. [. . .] Celem jest globalne zarządzanie, w którym dominującą rolę odgrywają miasta.
Najwyraźniej zainspirowany wizją Barbera, Michael Bloomberg ogłosił, że rezygnuje z funkcji burmistrza Nowego Jorku i zorganizował w 2013 r. pierwszy szczyt CityLab. Burmistrzowie miast z całego świata zostali zaproszeni do nawiązania kontaktów i współpracy w celu „wymiany pomysłów i rozwiązania niektórych z najpilniejszych problemów dotykających miasta na całym świecie”.
W 2014 roku, miesiąc po oficjalnym odejściu ze stanowiska w Nowym Jorku, Bloomberg został mianowany pierwszym specjalnym wysłannikiem ONZ ds. miast i zmian klimatycznych. W ten sposób wzmocniono powiązania między rozwojem miast a realizacją globalnej agendy zarządzania.
Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon powiedział, że celem utworzenia stanowiska dla Bloomberga było umożliwienie ONZ konsultacji „z burmistrzami i kluczowymi interesariuszami” w celu „zmobilizowania miast do działania w ramach długoterminowej strategii [ONZ]”. Bloomberg, który był już prezesem zarządu sieci miast C40, wkrótce powołał do życia Compact of Mayors, zobowiązując przywódców miast do wdrożenia celów zrównoważonego rozwoju ONZ.
W 2016 r. globalny pakt burmistrzów ONZ połączył się z podobnym paktem burmistrzów Unii Europejskiej (UE), tworząc globalny pakt burmistrzów na rzecz klimatu i energii (GCoM). Michael Bloomberg, pełniący obecnie funkcję specjalnego wysłannika sekretarza generalnego ONZ ds. ambicji i rozwiązań klimatycznych, jest współprzewodniczącym GCoM.

GCoM ustanowiło inicjatywę INVEST4CITIES w celu wygenerowania „masowych i ukierunkowanych inwestycji” na budowę inteligentnych miast. Możliwości inwestycyjne sektora prywatnego mają zapewnić „potencjał inwestycyjny w wysokości 23 bilionów dolarów” do 2030 roku. Rolą sektora publicznego (samorządów lokalnych) jest stworzenie „sprzyjającego środowiska, które wspiera lokalne inwestycje”. Plan GCoM zakłada, że „instrumenty finansowania na dużą skalę” sfinansują „lokalne wdrożenie” najnowocześniejszych technologii w celu budowy inteligentnych miast zgodnych z globalnym zarządzaniem (SDG).
W tym samym roku (2016), w którym międzynarodowa sieć burmistrzów podpisała GCoM, Bloomberg utworzył Global Parliament of Mayors (GPM), aby nadać liderom społecznym formalne role w globalnym zarządzaniu. GPM został po raz pierwszy zaproponowany w 2013 r. przez Bloomberg CityLab w oparciu o „koncepcję globalnej platformy zarządzania miastami” Benjamina Barbera. Barber był osobiście zaangażowany w tworzenie GPM, a po jego śmierci w 2017 r. GPM ustanowił coroczną nagrodę Benjamin Barber Award, przyznawaną burmistrzowi, który w danym roku w największym stopniu przyczynił się do globalnego zarządzania.
Celem GPM jest podważenie rzekomej suwerenności politycznej rządów krajowych i ponowne przemyślenie stosunków międzynarodowych. GPM broni „prawa miasta do samorządności” i promuje „zbiorowe podejmowanie decyzji przez miasta ponad granicami państwowymi”. GPM „aktywnie angażuje się w procesy decyzyjne organizacji międzynarodowych”. GPM jest wyrazem wizji Barbera dotyczącej „globalnego zarządzania, w którym dominują miasta”.
W 2017 r., przyjmując akceleracjonizm technokratów NRx, sieć C40 rozpoczęła wdrażanie szeregu „akceleratorów o dużym wpływie”. Akceleratory C40 stanowią jeden z „pipeline’ów projektów”, które przyczyniają się do realizacji strategii GCoM INVEST4CITIES.
GCoM ma na celu „przyspieszenie dostępu miast i samorządów lokalnych do zasobów finansowych” poprzez „usuwanie barier dla planów i projektów działań klimatycznych zorientowanych na inwestorów oraz odblokowanie instrumentów finansowania na dużą skalę w celu pobudzenia realizacji działań miejskich”. Jak można sobie wyobrazić, przy 23 bilionach dolarów możliwości inwestycyjnych w zasięgu wzroku, przewidywany zwrot z inwestycji jest nie tylko kuszący, ale jeśli planowane miasto-państwo jest projektem start-upowym, obiecuje również oligarchom możliwe prawa własności do miasta (patrz część 1).
Europejska Komisja Gospodarcza ONZ (UNECE) zwołała w 2019 r. Dzień Miast. Burmistrzowie z całego regionu, który ONZ nazwała „regionem” – czyli z Europy – spotkali się, aby omówić „jak tworzyć inteligentne, zrównoważone miasta”. Efektem tego spotkania była Deklaracja burmistrzów z Genewy z 2020 r. W odpowiedzi na wiele rzekomych globalnych kryzysów – pseudopandemię, kryzys klimatyczny, klęski żywiołowe itp. – burmistrzowie UNECE zauważyli, że globalna reakcja polityczna na pseudopandemię może zostać przyjęta jako model rozwoju miejskiego:
Miasta zostały zamknięte, a wiele gałęzi przemysłu, sieci transportowych i przedsiębiorstw przestało działać. Zaczęliśmy doświadczać nieznanego dotąd życia w mieście: lepszej jakości powietrza, powrotu natury do naszych miast oraz pustych ulic, które stały się przestrzenią dla rowerzystów i pieszych. Pandemia stała się poligonem doświadczalnym dla tego, jak mogłyby wyglądać miasta; transformacja przestrzeni miejskich nastąpiła z dnia na dzień. Jeśli z tego kryzysu można wyciągnąć tylko jedną lekcję, to jest to, że szybka zmiana naszej miejskiej rzeczywistości jest możliwa [i] że można dostosować wzorce zachowań. [. . .] Cel zrównoważonego rozwoju (SDG) 11 wzywa do podjęcia działań na rzecz [. . .] odpornych i zrównoważonych miast – teraz w naszych rękach leży umieszczenie celów zrównoważonego rozwoju w centrum naszych wysiłków na rzecz odbudowy i stworzenie nowej rzeczywistości miejskiej.
Obecnie GCoM, szczycąca się „ponad 13 500 miast i samorządów lokalnych” z „6 kontynentów i 147 krajów”, twierdzi, że reprezentuje „ponad 1,2 miliarda ludzi”. Trudno jednak dostrzec, w jaki sposób GCoM „reprezentuje” kogokolwiek poza swoimi publiczno-prywatnymi „interesariuszami”. Można się zastanawiać, ilu ludzi wybierających swoich lokalnych i miejskich „przedstawicieli” w tych koordynowanych przez GCoM miastach i przedmieściach jest informowanych, że wyrażają zgodę na globalne zarządzanie i przekształcenie swoich społeczności w inteligentne miasta zarządzane przez korporacje rządowe.
Puste ulice, brak samochodów, porty dronów, bezzałogowy transport publiczny sterowany przez sztuczną inteligencję, laboratoria białkowe produkujące sztuczne substytuty żywności, rzeczywistość rozszerzona, przekąski na bazie owadów i nowe tożsamości religijne to część tego, co wiodący think tank Chatham House (Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych) kierowany przez oligarchów przewidział w 2021 r. w swojej koncepcji Futurescape. Nie ma znaczenia, czy jest to przyszłość życia w mieście, której pragniemy. Na każdym poziomie technokraci NRx i ich koledzy oligarchowie postrzegają taką „urbanizację” jako drogę do ustanowienia skutecznego globalnego zarządzania.
Fakt, że ONZ uważa blokady społeczne za przykład tego, co nazywa „lepszym życiem miejskim”, zdradza prawdziwe intencje oligarchów.

Globalne zarządzanie inteligentnymi miastami
Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) deklaruje, że jest odpowiedzialna za globalne zarządzanie. ONZ twierdzi również, że „zarządzanie” oznacza: „proces podejmowania decyzji i proces, w ramach którego decyzje są wdrażane”. W związku z tym ONZ twierdzi, że jest organem, który podejmuje i wdraża decyzje – przejawiające się w postaci polityki rządowej – dla całego świata.
UN-Habitat – „punkt kontaktowy ONZ ds. wszystkich kwestii związanych z urbanizacją i osadnictwem ludzkim” – wraz ze swoją Nową Agendą Miejską, mającą na celu przekształcenie środowiska miejskiego w globalną sieć inteligentnych miast, wychwala kapitalizm oparty na interesach i chętnie korzysta z powiązanego z nim modelu partnerstwa publiczno-prywatnego. W 2022 r. UN-Habitat i Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) utworzyły Globalne Partnerstwo na rzecz Lokalnych Inwestycji (GPLI). GPLI natychmiast utworzyło G20 Global Smart Cities Alliance i wyjaśniło swój cel publiczno-prywatny:
Współpraca publiczno-prywatna stanowi formę pośredniego zarządzania w administracji publicznej, w ramach której […] partnerzy publiczni, prywatni lub non-profit podejmują wspólne decyzje. […] Współpraca publiczno-prywatna może przyczynić się do zmiany przeznaczenia aktywów miejskich na potrzeby wdrożenia infrastruktury cyfrowej. [. . .] Aktywa fizyczne, takie jak dachy, słupy energetyczne, latarnie uliczne, sygnalizacja świetlna, kanały i inne, mogą stać się inteligentnymi aktywami i być wykorzystywane do zwiększania wydajności i świadczenia nowych usług. Przestrzenie publiczne i przestrzeń powietrzna mogą zyskać nową wartość dzięki technologiom, takim jak drony, które umożliwiają [sic] nowe zastosowania.
UN-Habitat i WEF podkreślają możliwości inwestycyjne sektora prywatnego dla osób posiadających odpowiedni kapitał, aby z nich skorzystać – oligarchów:
Usługi inteligentnego miasta mogą generować nowe źródła przychodów i oszczędności, które mogą być dzielone między partnerów.
Przyszłość wyobrażona przez Chatham House jest w trakcie realizacji przy wsparciu Organizacji Narodów Zjednoczonych i „wiodących” międzynarodowych korporacji zrzeszonych w ramach WEF. Jest to również projekt wspólny dla grupy krajów BRICS+ i ich partnerów korporacyjnych.
Kraje BRICS utworzyły Zgromadzenie Ogólne Miast i Gmin, które skoncentruje się na „współpracy międzygminnej”, a nie na współpracy międzynarodowej. Po szczycie BRICS w Brazylii w 2025 r. grupa BRICS wydała wspólne oświadczenie:
Jednym z kluczowych tematów kształtujących przyszłość BRICS jest rozwój inteligentnych miast wspieranych przez nowe technologie, w szczególności sztuczną inteligencję (AI). [. . .] Dzięki niedawnemu rozszerzeniu BRICS o takie kraje jak Arabia Saudyjska, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Etiopia i Iran, blok ten staje się wiodącą platformą współpracy globalnego Południa [. . .], szczególnie w dziedzinie zrównoważonej urbanizacji napędzanej przez technologie takie jak AI. [. . .] Sztuczna inteligencja jest coraz częściej stosowana w dużych miastach BRICS, co ma znaczący wpływ na planowanie urbanistyczne, zarządzanie usługami publicznymi i zaangażowanie obywatelskie. Chiny przodują w rozwoju inteligentnych miast opartych na sztucznej inteligencji, zwłaszcza w Szanghaju i Shenzhen.
Grupa BRICS+ podkreśla znaczenie Nowego Banku Rozwoju BRICS (NDB) dla „finansowania zrównoważonej infrastruktury” i „zwiększenia kredytowania projektów usług publicznych opartych na sztucznej inteligencji”. Grupa zauważa, że „współpraca południe-południe w ramach BRICS sprzyja aktywnemu dialogowi”.
ONZ uważa współpracę „Południe-Południe” – odnoszącą się do partnerstw między krajami półkuli południowej – za „kluczowy sposób rozwoju przyspieszający postępy w realizacji Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. Biuro ONZ ds. Współpracy Południe-Południe (UNOSSC) współpracuje strategicznie z Islamskim Bankiem Rozwoju (IsDB). Z kolei IsDB ściśle współpracuje z NDB. Zarówno IsDB, jak i NDB dołączyły do siedmiu innych „wielostronnych banków rozwoju” (MDB), tworząc globalne partnerstwo koordynowane przez Grupę Banku Światowego ONZ:
Konieczne jest zatem podjęcie znacznie większych globalnych wysiłków, aby […] sprostać wyzwaniom transgranicznym [tj. wykraczającym poza granice państwowe]. […] My [szefowie wielostronnych banków rozwoju] pogłębimy naszą współpracę w zakresie wspólnych innowacyjnych mechanizmów służących pobudzeniu mobilizacji kapitału prywatnego, zarówno w skali krajowej, jak i globalnej. […] Uznajemy potrzebę poszukiwania dalszych możliwości wzmocnienia mobilizacji kapitału prywatnego.
Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz na Ziemi, zaangażowanie twojego rządu w tworzenie globalnej sieci inteligentnych stref/miast hybrydowych finansowanych z „kapitału prywatnego” jest niezachwiane, ponieważ twój rząd realizuje globalną agendę polityczną, której nie stworzył i której nie może zmienić.
Na przykład w Wietnamie zaangażowanie w budowę inteligentnych miast jest znaczące. Wietnamskie media państwowe, The Voice of Vietnam (VoV), donoszą:
Wietnam przechodzi gruntowną transformację, mając jasny cel: budowę inteligentnych miast, które służą ludziom. Wysiłki te opierają się na strategiach krajowych, takich jak Plan zrównoważonego rozwoju inteligentnych miast na lata 2018–2025 z wizją do 2030 r., Krajowy program transformacji cyfrowej do 2025 r. z wizją do 2030 r., Strategia rozwoju e-administracji w kierunku cyfrowego rządu oraz Projekt 06 dotyczący danych populacji i tożsamości cyfrowej.
VoV twierdzi, że mieszkańcy inteligentnych miast mogą „zgłaszać problemy bezpośrednio władzom, które reagują i podejmują działania naprawcze”. Wietnamscy obywatele inteligentnych miast mogą zgłaszać problemy związane z „bezpieczeństwem publicznym, zarządzaniem środowiskiem, opieką zdrowotną, […] edukacją” i innymi kwestiami za pośrednictwem zainstalowanej aplikacji inteligentnego miasta. VoV z entuzjazmem zauważa, że centralnie zlokalizowane, monitorowane przez sztuczną inteligencję Inteligentne Centra Operacyjne (IOC)—Urban lub City Brains—połączone z urządzeniami użytkowników i ich wietnamskimi identyfikatorami elektronicznymi (VNeID), wydanymi przez wietnamskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MPS), skutecznie zmieniają „smartfony” mieszkańców wietnamskich inteligentnych miast w „mikrofony”.
VoV dodaje:
Obywatele również muszą wykazać się zaangażowaniem: weryfikując VNeID na poziomie 2, przesyłając dokumenty osobiste na swoje konta cyfrowe, korzystając z krajowego portalu [. . .] usług publicznych, pobierając lokalną aplikację smart city i korzystając z płatności bezgotówkowych, gdy tylko jest to możliwe. Każde dotknięcie ekranu stanowi kolejny krok w kierunku realizacji wizji Wietnamu dotyczącej nowoczesnych, inteligentnych i przyjaznych mieszkańcom miast przyszłości.
Państwo przejmujące niemal niewyobrażalną kontrolę nad życiem każdego „obywatela” jest częścią planu transformacji cyfrowej Wietnamu – Projektu 06. Wietnamski rząd rozpoczął już proces zamrażania nawet 86 milionów z około 200 milionów rachunków bankowych w Wietnamie, chyba że zostaną one „zweryfikowane” za pomocą zatwierdzonego przez państwo cyfrowego identyfikatora (uwierzytelnianie biometryczne lub VNeID).
Jest więc oczywiste, że każdy obywatel „musi” się do tego dostosować, a transformacja cyfrowa, pomimo całej tej mglistej retoryki o integracji, jest jawnie wykluczająca. Projekt 06 jest prowadzony przez Państwowy Bank Wietnamu (SBV) w ścisłej współpracy z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego (MPS).
Główną rolą MPS jest zapewnienie porządku społecznego oraz gromadzenie, analizowanie i ocena informacji w celu „zapobiegania, wykrywania i zwalczania wszelkich spisków i aktów naruszenia bezpieczeństwa narodowego oraz eliminowania wszelkich zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego”, ochrony „partii” i „państwa” oraz „wypełniania międzynarodowych zobowiązań i obowiązków”.
Plan cyfrowego nadzoru został promowany przez premiera Pham Minh Chinh i innych urzędników państwowych, ale inicjatywa polityczna Projektu 06 nie powstała z inicjatywy rządu wietnamskiego. Dzięki swojej deklarowanej „wizji do 2030 r.” Projekt 06 jest mocno zakorzeniony w globalnej agendzie rządzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ).
Wietnamskie Ministerstwo Planowania i Rozwoju zauważyło, że transformacja cyfrowa kraju przyczyni się do zmniejszenia emisji (CO2), choć oczywiście ma ona na celu umożliwienie państwowej inwigilacji ludności. W styczniu tego roku podsekretarz generalny ONZ Amandeep Singh Gill powiedział, że jest pod wrażeniem podejścia Wietnamu opartego na partnerstwie publiczno-prywatnym (wielopodmiotowym) do „wykorzystania technologii cyfrowych na rzecz zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu”.
Na własne oczy widziałem, jak Wietnam energicznie i aktywnie rozwija się w obszarach transformacji cyfrowej i sztucznej inteligencji. [. . .] Potrzebne są ramy, które zapewnią, że wszyscy skorzystają z postępu technicznego i nikt nie zostanie pominięty. [. . .] Global Digital Compact oferuje takie ramy na poziomie globalnym, a gotowość Wietnamu do odgrywania aktywnej roli w kluczowych obszarach [sic] jest mile widziana i doceniana przez Organizację Narodów Zjednoczonych.
Global Digital Compact, przyjęty bez głosowania we wrześniu 2024 r. przez państwa członkowskie ONZ jako załącznik do Paktu na rzecz przyszłości ONZ, stanowi „globalne ramy” ONZ mające na celu ułatwienie „działań wielu zainteresowanych stron” w celu umożliwienia „osiągnięcia celów zrównoważonego rozwoju”. ONZ zdefiniowała „cyfrowe dobra publiczne” jako oprogramowanie, dane, modele sztucznej inteligencji i wszystkie treści publikowane w Internecie. Ponadto zdecydowała, że „cyfrowa infrastruktura publiczna” oznacza zasadniczo cały sprzęt i infrastrukturę fizyczną wszystkich systemów komunikacji cyfrowej.
ONZ stwierdziła, że uważa „cyfrowe dobra publiczne i cyfrową infrastrukturę publiczną za kluczowe czynniki sprzyjające inkluzywnej transformacji cyfrowej i innowacjom”. Dodała, że „rządy, sektor prywatny, społeczeństwo obywatelskie, środowiska techniczne i akademickie oraz organizacje międzynarodowe i regionalne” powinny współpracować, aby „wykorzystać cyfrowe dobra publiczne i cyfrową infrastrukturę publiczną do promowania rozwiązań służących realizacji celów zrównoważonego rozwoju”.
Innymi słowy, ONZ zdecydowała, że internet i technologie cyfrowe w całości powinny być wykorzystywane do realizacji globalnych programów politycznych ONZ w zakresie zarządzania. ONZ zaprosiła „sektor prywatny i podmioty filantropijne [oligarchów]” do sfinansowania transformacji cyfrowej.
Ludność może nie chcieć zgodzić się na cyfrową transformację swojego świata, ani na stopień nadzoru publiczno-prywatnego, który jest jej narzucany. Być może przewidując pewien opór, ONZ zdecydowała, że wszystko, co podważa jej program transformacji globalnego zarządzania, stanowi „formę przemocy”, którą nazywa „dezinformacją i wprowadzaniem w błąd”:
Musimy pilnie przeciwdziałać wszelkim formom przemocy, w tym [. . .] wszelkim formom mowy nienawiści i dyskryminacji, dezinformacji i wprowadzaniu w błąd. [. . .] Zobowiązujemy się do 2030 r. [. . .] ocenić wpływ dezinformacji i wprowadzania w błąd na osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju. […] Ponadto pilnie […] wzywamy platformy mediów społecznościowych do zapewnienia badaczom dostępu do danych […], aby stworzyć bazę dowodową dotyczącą sposobów przeciwdziałania dezinformacji i mowy nienawiści, która może stanowić podstawę dla polityki, standardów i najlepszych praktyk rządowych i branżowych.
Pomysł, że rządy i prywatne korporacje powinny tworzyć „polityki” mające na celu zwalczanie „dezinformacji i fałszywych informacji”, może na pierwszy rzut oka wydawać się rozsądny, ale wszystko zależy od tego, kto decyduje o tym, co stanowi dezinformację i fałszywe informacje. ONZ jasno stwierdza, że dezinformacja i fałszywe informacje obejmują informacje, które podważają jej politykę dotyczącą „zdrowia publicznego i działań na rzecz klimatu”.
Kwestionowanie globalnej transformacji cyfrowej, której celem jest „promowanie rozwiązań służących realizacji celów zrównoważonego rozwoju”, zagraża „działaniom na rzecz klimatu” i dlatego stanowi dezinformację, której rządy i prywatne korporacje powinny „przeciwdziałać i zająć się nią”. Rządy na całym świecie wdrażają przepisy i regulacje mające na celu przejęcie kontroli nad informacjami, które możemy udostępniać, mając na uwadze ten cel.
Oczywiście nie może to być bardziej antydemokratyczne, ale rządy funkcjonują jako oligarchie, a nie demokracje. Żaden z rządów, które uchwaliły lub zamierzają uchwalić przepisy dotyczące cenzury internetowej, nie jest inicjatorem tych polityk lub działań legislacyjnych. Wynikają one z globalnego zarządzania ONZ i jej agencji, gdzie sprawowana jest rzeczywista władza orbitalna.
Prawdziwa władza orbitalna
W części 1 omówiliśmy metaforyczną eksplorację globalnego rządu przeprowadzoną przez technokratę NRx Curtisa Yarvina, którą nazwał on „władzą orbitalną”. Globalna transformacja naszych środowisk miejskich jest już napędzana przez taką władzę.
Jest to oligarchiczna, publiczno-prywatna lub wielopodmiotowa globalna władza zarządzająca. Think tanki polityczne wspierane przez oligarchów, takie jak CityLab Bloomberga, oraz finansowane przez państwo think tanki partnerstwa publiczno-prywatnego, takie jak Chińska Akademia Technologii Informacyjnych i Komunikacyjnych (CAICT), kształtują politykę i opracowują odpowiednie inicjatywy wdrożeniowe.

CAICT nazywa siebie „wyspecjalizowanym think tankiem dla rządu oraz platformą innowacji i rozwoju dla branży”. CAICT działa jako „czynnik sprzyjający innowacjom i rozwojowi w społeczeństwie informacyjnym”. Jest to partnerstwo publiczno-prywatne, które „odgrywa ważną rolę w strategii i polityce” w odniesieniu do transformacji cyfrowej w Chinach.
Chińskie media państwowe niedawno poinformowały o oficjalnym uruchomieniu przez Chiny planu zapewnienia „zasobów przetwarzania danych w całych Chinach” w celu połączenia City Brains i innych elementów inteligentnego miasta w ramach „mega projektu obliczeniowego”, który stworzy regionalne centra danych. Na podstawie tych doniesień można by pomyśleć, że to KPCh kieruje wdrożeniem tego projektu. Takie wrażenie jest jednak mylne. To CAICT zaproponowało koncepcję „Krajowej zintegrowanej platformy mocy obliczeniowej i planowania sieci”, która dała początek rzekomo państwowemu megaprojektowi obliczeniowemu.
CAICT jest również partnerem ONZ, z którym zawarto porozumienie w sprawie wdrożenia „transformacji cyfrowej zgodnej z celami zrównoważonego rozwoju” w całej Afryce. Rządy afrykańskie nie projektują „cyfrowej przyszłości Afryki” w takim samym stopniu, jak rząd chiński nie kieruje „transformacją cyfrową” w Chinach. Transformacja ta jest globalnym programem rządzenia, wykraczającym daleko poza wpływ jakiegokolwiek elektoratu lub społeczeństwa, a rola rządów krajowych polega jedynie na stworzeniu sprzyjającego środowiska (patrz część 1) dla ustanowienia wynikającego z tego globalnego rządzenia.
ONZ w pełni popiera i promuje tę światową transformację cyfrową. Ponadto ONZ ustanowiła już globalne struktury rządzenia, „w których dominuje miasto”. Ta nieustanna transformacja globalnej polityki i norm społecznych jest dokładnie tym, czego chcą i do czego dążą technokraci NRx. Orbitalna władza, którą Curtis Yarvin uważa za niezbędną do „rozkwitu” „tysięcy niezależnych suwerennych państw i miast-państw”, jest budowana przez ONZ i jej międzynarodowe korporacje „interesariuszy”.
ONZ jest przede wszystkim projektem kierowanym przez oligarchów. W 2014 r. profesor historii międzynarodowej Ludovic Tournès, pisząc dla The Journal of Modern European History, podkreślił znaczący wpływ rodziny Rockefellerów na utworzenie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pod koniec lat 50. XX wieku finansowany przez Rockefellerów projekt badań specjalnych zaczął publikować swoje wyniki, czego kulminacją była publikacja w 1961 r. pełnego raportu zatytułowanego „Perspektywy dla Ameryki: raporty panelu Rockefellera”.
Dążąc do wzmocnienia globalnego zarządzania ONZ, projekt badawczy Rockefellera zalecił podział świata „na mniejsze jednostki”, które „składałyby się z instytucji regionalnych podlegających międzynarodowemu organowi o rosnącej władzy [ONZ]” (str. 26). Badacze ostatecznie zalecili:
Najbardziej naturalne porozumienia wielonarodowe mają często charakter regionalny. […] Uważamy, że takie regionalne podejście ma znaczenie w skali globalnej. […] Najpilniejszą potrzebą jest determinacja, by podążać w kierunku, który one wyznaczają. Porozumienia regionalne nie są już kwestią wyboru. Są one narzucone przez wymagania technologii, nauki i ekonomii. Naszym zadaniem jest przyczynienie się do tego procesu poprzez konstruktywne działania [strony 188–190].
Idea globalnego systemu zarządzania, opartego na regionalnej równowadze sił, była realizowana przez transatlantycką sieć oligarchów – której czołowymi członkami są Rockefellerowie – od początku XX wieku. W ramach procesu „konstruktywnych działań” mających na celu ustanowienie nowego porządku świata, w 1965 roku Rockefellerowie zwołali międzynarodową konferencję w swojej rezydencji Villa Serbelloni w Bellagio we Włoszech. Dzisiaj nazywane Bellagio Center, spotkanie w willi w 1965 roku doprowadziło do powstania think tanku Club of Rome, który w 1968 roku ugruntował swoją pozycję jako „grupa rdzennych myślicieli o podobnych poglądach”.
We wrześniu 1973 roku Klub Rzymski zaproponował model globalnego zarządzania, który podzielił świat na dziesięć regionów. W swoim raporcie zatytułowanym „Regionalized and Adaptive Model of the Global World System” (Regionalny i adaptacyjny model globalnego systemu światowego) opisali te regiony globalnego zarządzania jako „królestwa”.

W tym samym roku David Rockefeller wraz z amerykańskim politologiem i doradcą politycznym Zbigniewem Brzezińskim założył think tank Trilateral Commission. Nic dziwnego, że Trilateral Commission rości sobie prawo do „wpływania na […] politykę zagraniczną i strategie bezpieczeństwa narodowego” w trzech regionach świata, które nazywa filarami: Ameryce Północnej, Europie i Azji i Pacyfiku. Obecny model regionalnych królestw – „filarów” lub „biegunów” – jest powszechnie określany jako wielobiegunowość, a wynikający z niego wielobiegunowy porządek świata (MWO) jest uważany za perspektywiczny.
Monachijska konferencja bezpieczeństwa (MSC) jest najważniejszą międzynarodową konferencją poświęconą polityce bezpieczeństwa publicznego i prywatnego, na której co roku spotykają się głównie, ale nie wyłącznie, zachodni „decydenci”, aby nawiązywać kontakty i kształtować międzynarodową politykę obronną i bezpieczeństwa. Raport MSC 2025 informuje nas, że następuje „zmiana globalnego rozkładu sił”, dodając, że „świat wielobiegunowy niesie ze sobą znaczące obietnice”. Zaznacza jednak również, że nowa wielobiegunowa biurokracja globalnego zarządzania nie może utrudniać „wspólnego podejścia do globalnych kryzysów i zagrożeń”.
MSC stwierdziło, że „depolaryzacja […] może skierować wielobiegunowość na pozytywną ścieżkę”, gdzie „depolaryzacja” odnosi się do procesu akceptacji przez narody swoich różnic społeczno-politycznych i być może kulturowych, ale dostosowania się do swoich odpowiednich „biegunów” w celu rozwiązania „globalnych kryzysów” poprzez wspólne działania. Aby wyjaśnić kwestię „depolaryzacji”, w imieniu „decydentów” reprezentowanych przez MSC, w raporcie MSC odwołano się do wypowiedzi ówczesnego kanclerza Niemiec Olafa Scholtza z 2023 r., który stwierdził, że aby „utrzymać multilateralizm w wielobiegunowym świecie”, konieczne jest utrzymanie „większego udziału w porządku międzynarodowym i integracji z nim”. Innymi słowy, depolaryzacja to wielobiegunowa decentralizacja prowadząca do większej centralizacji w ramach globalnego „porządku”.
Jest to ta sama sztuczka decentralizacji prowadząca do renacjonalizacji (patrz część 1), którą preferują technokraci NRx. Depolaryzacja nie zmienia globalnego zarządzania przypadkowo. Wpływowe think tanki polityczne kierowane przez oligarchów, takie jak brytyjski Chatham House i jego siostrzana organizacja, amerykańska Rada Stosunków Zagranicznych (CFR), od ponad wieku próbują stworzyć depolaryzowany regionalny system globalnego zarządzania oparty na równowadze sił.
Rada Stosunków Zagranicznych jest jednym z wielu zachodnich think tanków kierowanych przez oligarchów, które konsekwentnie promują wielobiegunowość. W 2023 r. zespół analityków CFR wyraził swoją opinię na temat tego, co stanowiłoby idealny „biegun” w wielobiegunowym porządku świata:
UE [Unia Europejska] jest związkiem opartym na sieci, który pozwala swoim członkom działać wspólnie w niektórych kwestiach, a w innych niezależnie. UE […] ma znacznie większą władzę nad swoimi członkami, którzy pozostają suwerennymi państwami, niż jakakolwiek inna organizacja regionalna. Jest jedyna w swoim rodzaju. […] UE opracowała model, który inne organizacje regionalne naśladują i dostosowują na różne sposoby. […] Praktycy polityki zagranicznej powinni mieć nadzieję, że te bloki odniosą sukces. Potężne unie regionalne są niezbędnymi pośrednikami między instytucjami międzynarodowymi lub globalnymi a rządami państwowymi i lokalnymi.
Według CFR, Unia Europejska (UE) stanowi dla nas idealny „wzór” dla bieguna MWO. Przemawiając podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2025 r., dyrektor Komitetu Spraw Zagranicznych Komunistycznej Partii Chin, Wang Yi, podkreślił, że „Chiny zawsze postrzegały Europę jako ważny biegun w wielobiegunowym świecie”. Chiny obecnie przewodzą dążeniom do utworzenia Azjatyckiej Unii. Komunistyczna Partia Chin i CFR wydają się zgadzać co do idealnego „pola”.
Chociaż państwa narodowe rzekomo pozostają „suwerenne”, pole UE wywiera „władzę nad swoimi członkami” – rządami państw członkowskich. Argument CFR jest wewnętrznie sprzeczny i bezsensowny. Rządy państw narodowych nie mogą być jednocześnie „suwerenne” i podporządkowane przywództwu swojego „pola”. Nie do pomyślenia jest, aby analitycy CFR nie rozumieli tego punktu. To, co oferują, to propaganda MWO.
Cały sens regionalnego „pola” lub „unii” polega na pełnieniu roli całkowicie niepotrzebnego „pośrednika między instytucjami międzynarodowymi lub globalnymi a [. . .] rządami”. CFR definiuje „instytucje międzynarodowe lub globalne” jako ONZ, jej wyspecjalizowane agencje oraz grupy takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i G20 (Grupa Dwudziestu).
Właśnie omówiliśmy globalny sojusz G20 na rzecz inteligentnych miast. Obejmuje on kapitalizm interesariuszy, w którym rządy i ich partnerzy z sektora prywatnego „wspólnie podejmują decyzje [w celu] zmiany przeznaczenia aktywów miejskich na potrzeby wdrożenia infrastruktury cyfrowej”. Biorąc pod uwagę zaangażowanie ONZ w globalne zarządzanie, w którym „miasto dominuje”, materializuje się rozpoznawalny charakter prawdziwej „władzy orbitalnej”.
Rządy, które są funkcjonalnymi oligarchiami (patrz część 1), są włączane do regionalnych biegunów w ramach wielobiegunowego porządku świata, do którego aktywnie dążyły pokolenia globalistycznych oligarchów. Bieguny te nadadzą uprawnienia publiczno-prywatnym „organizacjom międzynarodowym” – zdominowanym przez prywatny kapitał (oligarchów) – do ustalania polityki dla państw członkowskich regionalnego bieguna, eliminując w ten sposób wszelkie znaczące przejawy suwerenności narodowej. Jednocześnie prywatnie finansowane „strefy” inteligentnych miast są wyodrębniane z państw narodowych, ponieważ globalne zarządzanie zmierza w kierunku „zbiorowego podejmowania decyzji dotyczących miast ponad granicami państwowymi”.
„Orbitalna władza” Curtisa Yarvina była metaforą, ale nie ma nic metaforycznego w celowej, kierowanej przez oligarchów transformacji naszego świata. To, co budują, odzwierciedla „mozaikę” państw sieciowych – korporacji rządowych Technates – zaproponowaną przez technokratów NRx. Celem jest cyfrowe zniewolenie ludzkości przez prywatny kapitał. Rządy nie tylko nie opierają się tej rodzącej się tyranii, ale wręcz chętnie przyspieszają ten proces, ponieważ są funkcjonalnymi oligarchiami.
Znając rodzaj feudalnej tyranii, jaką zapowiadają, kto chciałby mieszkać w technacie rządowo-korporacyjnym? Niestety, miliony najbardziej bezbronnych ludzi na ziemi nie mają zbytniego wyboru co do miejsca zamieszkania, a architekci technatów rządowo-korporacyjnych traktują ich jako swoich pierwszych „klientów”.
Władza orbitalna nad uchodźcami
W 2025 r. Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) poinformował, że migracja uchodźców w 2024 r. była „spowodowana konfliktami, prześladowaniami, łamaniem praw człowieka i niestabilnością”. Uchodźcy uciekali z stworzonych przez człowieka stref wojennych, spowodowanego przez człowieka zniszczenia gospodarczego i prześladowań – w przeważającej większości z krajów tzw. globalnego Południa – ale nie ma żadnych oznak ucieczki ludzi przed kryzysem klimatycznym, antropogenicznym lub innym.
Oczywiście ludzie muszą uciekać przed klęskami żywiołowymi, takimi jak powodzie i pożary lasów. Nie ma jednak dowodów na wzrost częstotliwości lub nasilenia klęsk żywiołowych związanych z pogodą. Ponownie zbyt często okazuje się, że śmiertelna skala np. katastrofalnych powodzi, choć niewątpliwie spowodowana ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, jest pogłębiana przez bardzo złe decyzje planistyczne. Niemniej jednak, jak informuje UNHCR, zmiany klimatyczne nie są czynnikiem powodującym masową migrację.
Jednak ONZ i jej partnerzy nieustannie odnoszą się do uchodźców jako osób uciekających przed „kryzysem klimatycznym”. Ponieważ nie ma uchodźców klimatycznych, główny komunikat PR, który twierdzi coś przeciwnego, ma rzekomo uzasadniać i ułatwiać realizację globalnej agendy zarządzania – celów zrównoważonego rozwoju (SDG). Brak dowodów na istnienie kryzysu klimatycznego nie ma znaczenia. Liczy się tylko nasza zbiorowa wiara w propagandę.
W 2018 r., na krótko przed przyjęciem przez ONZ Globalnego porozumienia w sprawie migracji, podczas corocznego zwołanego przez ONZ Forum Burmistrzów ds. Mobilności Ludzi, Migracji i Rozwoju, liderzy społeczni z osiemdziesięciu miast utworzyli Radę Burmistrzów ds. Migracji (MMC) ONZ. MMC jest projektem sponsorowanym przez Rockefeller Philanthropy Advisors, którego celem jest „wprowadzenie namacalnych zmian w życiu migrantów miejskich, osób przesiedlonych i społeczności przyjmujących na całym świecie”. Ponadto deklaruje on, że „przyspiesza ambitne globalne działania w zakresie migracji i przesiedleń, aby stworzyć świat, w którym migranci miejscy, osoby przesiedlone i społeczności przyjmujące mogą się rozwijać”.
Technokratyczny akceleracjonizm NRx (patrz część 1) jest obecnie obecny na wszystkich poziomach globalnego zarządzania. Rockefeller Philanthropy Advisors otwarcie deklaruje, że jego „misją jest przyspieszenie filantropii w dążeniu do sprawiedliwego świata poprzez zapewnienie głębokiej globalnej wiedzy specjalistycznej”. Łatwo sobie wyobrazić, że powszechne stosowanie terminu „przyspieszać” lub jego odmian jest jedynie odzwierciedleniem modnej terminologii, ale jest on wszechobecny i naiwnością byłoby pomijać jego ideologiczne znaczenie.
ONZ nakreśla swój cel w powiązanym z nim Global Compact:
Naszą ambicją jest: przyspieszenie i zwiększenie globalnego zbiorowego wpływu biznesu poprzez […] realizację celów zrównoważonego rozwoju (SDG) za pośrednictwem odpowiedzialnych przedsiębiorstw i ekosystemów, które umożliwiają zmiany.
W tym celu ONZ dodaje:
Global Compact ONZ kieruje programem Accelerators, którego celem jest głębokie zakorzenienie praktyk zgodnych z celami zrównoważonego rozwoju w działalności biznesowej i całym łańcuchu wartości, aby przyspieszyć postępy i zwiększyć wpływ Agendy 2030. Program Accelerators, dostępny dla firm uczestniczących w Global Compact ONZ, jest realizowany w ścisłej współpracy z krajowymi sieciami Global Compact i ma na celu wywołanie zmiany zachowań w wielu firmach na poziomie lokalnym, osiągając maksymalny wpływ i skalę.
Global Compact ONZ to rzekomo „niewiążący” program polityczny, przyjęty po raz pierwszy przez Organizację Narodów Zjednoczonych w 2000 roku. Program ten nie koncentruje się na współpracy międzyrządowej i praktycznie nie ma nic wspólnego z państwami narodowymi. ONZ opisuje go jako „największy na świecie projekt zrównoważonego rozwoju przedsiębiorstw”.
Agenda 21 jest również niewiążącym „planem działania”, który w 1992 roku położył podwaliny pod globalny zrównoważony rozwój. Globalny program polityczny Agenda 21 wpłynął na życie prawie wszystkich mieszkańców Ziemi w kolejnych latach. ONZ koordynuje politykę na całym świecie, a nazywanie jej programów politycznych „niewiążącymi” nie ma sensu, jeśli sektor publiczny i prywatny ściśle się ich trzymają.
ONZ jest zdeterminowana, aby stworzyć „globalne zarządzanie, w którym dominują miasta”. W związku z tym MMC otrzymała od ONZ uprawnienia do „wywierania wpływu na decyzje polityczne na szczeblu krajowym i międzynarodowym”. Ponieważ akceleracjonizm technokratyczny NRx przenika praktycznie wszystko, co robi ONZ, MMC twierdzi, że „przyspiesza globalne działania w zakresie migracji i wysiedleń”.
MMC utworzyło grupy zadaniowe z innymi sieciami miast-państw, na przykład C40 , aby zarządzać migracją spowodowaną kryzysem klimatycznym, niezależnie od faktu, że ONZ przyznaje, że nie ma uchodźców klimatycznych. Ponadto, zdaniem MMC, stosunki międzynarodowe oparte na suwerenności westfalskiej są „systemem zepsutym” i dlatego stworzyło ono ścieżkę finansową dla inwestorów, aby bezpośrednio finansować plany miast-państw dotyczące uchodźców.

Fundusz MMC Global Cities Fund dla migrantów i uchodźców ma na celu zmianę niesprawnego systemu poprzez bezpośrednie finansowanie miast-państw. Fundusz Cities Fund oferuje międzynarodowym darczyńcom „kanał” inwestycyjny, który pozwala ominąć rządy krajowe i bezpośrednio przekazywać „międzynarodowe zasoby do władz miejskich”. Ma to umożliwić „władzom miejskim i ich lokalnym partnerom realizację własnych projektów”.
Celem inwestycji jest wsparcie „władz miejskich” w zarządzaniu „ich społecznościami migrantów i przesiedleńców”. Kanał inwestycyjny stworzy „rynek rozwiązań kierowanych przez miasta”, a powodem tego wszystkiego jest zapewnienie wdrożenia „Globalnego porozumienia w sprawie migracji” ONZ.
ONZ twierdzi, że jej Globalne porozumienie w sprawie migracji (GCM) opiera się na „wartościach suwerenności państwowej”. Jak właśnie omówiliśmy, nie ma na to zbyt wielu dowodów. Zamiast tego Globalne porozumienie ma na celu zastosowanie „wspólnego podejścia do migracji międzynarodowej we wszystkich jej wymiarach”.
Wymiary te zostały ujęte w dwudziestu trzech celach GCM. Pierwszym celem jest zebranie jak największej ilości danych od uchodźców i migrantów ekonomicznych. Trzecim celem jest opracowanie systemów wymiany tych danych z zainteresowanymi stronami. Towarzyszy temu cel 4, który ma na celu zmuszenie „wszystkich migrantów do posiadania dowodu tożsamości”, przez co ONZ rozumie identyfikator cyfrowy. Na poziomie miasta lub „gminy” ONZ chce wykorzystać migrantów do wdrożenia identyfikatorów cyfrowych jako środka wykluczenia:
Wykorzystaj istniejące praktyki na poziomie lokalnym, które ułatwiają udział w życiu społeczności, takie jak interakcja z władzami i dostęp do odpowiednich usług, poprzez wydawanie wszystkim osobom mieszkającym w gminie, w tym migrantom, kart rejestracyjnych zawierających podstawowe dane osobowe.
Oznacza to, że „udział w życiu społeczności” i dostęp do usług będą uzależnione od posiadania zatwierdzonego przez ONZ, zgodnego z wymogami identyfikatora cyfrowego.
Jak wielokrotnie omawialiśmy, badania przeprowadzone przez ONZ jasno pokazują, że nie ma imigracji związanej z kryzysem klimatycznym. Cel 2 koncentruje się na „minimalizowaniu czynników” powodujących przepływy migracyjne, ale nie identyfikuje praktycznie żadnych innych czynników poza rzekomym wpływem tzw. kryzysu klimatycznego na migrację.
Spośród dwunastu klauzul celu 2 tylko jedna krótko wspomina o „konflikcie”, ale tylko w zakresie „uwzględnienia odpowiednich zaleceń wynikających z procesów konsultacyjnych prowadzonych przez państwa, takich jak wytyczne dotyczące ochrony migrantów w krajach dotkniętych konfliktem”. Pomimo pełnej świadomości, że ludzie muszą uciekać przed wojną, prześladowaniami i ubóstwem, a nie zmianami klimatycznymi, GCM ONZ, rzekomo mający na celu pomoc pozbawionym środków do życia i najbardziej narażonym uchodźcom, praktycznie nie odnosi się do żadnej z rzeczywistych przyczyn ich trudnej sytuacji.
Nawet cel 7, dotyczący „zmniejszenia podatności na migrację”, nie zawiera żadnych odniesień do prześladowań, ubóstwa czy konfliktów. Zamiast tego kładzie nacisk na zapewnienie uchodźcom „identyfikacji”, prawdopodobnie dlatego, że w przeciwnym razie nie można zapewnić im pomocy humanitarnej. Dzieci uchodźców powinny zostać włączone do krajowych systemów identyfikacji, a „zainteresowane strony” powinny być w pełni zaangażowane w proces identyfikacji dzieci.
Niewątpliwym celem „celów” GCM ONZ jest wykorzystanie imigracji do umocnienia globalnej agendy ONZ w zakresie zarządzania. Wyraźnie podkreśla to „cel 19: Stworzenie warunków dla migrantów i diaspor, aby w pełni przyczyniały się do zrównoważonego rozwoju we wszystkich krajach”.
ONZ chce „wykorzystać korzyści płynące z migracji jako źródła zrównoważonego rozwoju”. Głównym celem jest:
Zapewnienie pełnej i skutecznej realizacji Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030 [. . .] poprzez wspieranie i ułatwianie pozytywnego wpływu migracji na realizację wszystkich celów zrównoważonego rozwoju.
Wyraźny brak prawdziwej troski ONZ o trudną sytuację uchodźców jest wystarczająco zły, ale kiedy weźmiemy pod uwagę, kogo wybiera ona jako swoich „partnerów” do pomocy w planowanej migracji, rzeczywistość, która się przed nami jawi, przyprawia o mdłości.
Uchodźcy Gov-Corp Technates
Titus Gebel jest byłym prezesem zarządu Seasteading Institute Patri Friedmana – wspólnego projektu Petera Thiela i Friedmana – oraz partnerem w NeWay Capital. Jest założycielem Tipolis Inc oraz czołowym inwestorem i doradcą prawnym Próspera, a wcześniej pełnił funkcję doradcy prawnego pierwotnego programu ZEDE rządu Hondurasu (patrz część 1).
W 2018 roku Gebel opublikował książkę Free Private Cities: Making Governments Compete For You. W swojej książce opisuje, w jaki sposób prywatne korporacje – tj. sovcorps Yarvina – mogą świadczyć usługi rządowe. Zasugerował, że klienci powinni podpisać umowę w zamian za zarządzanie, które otrzymują od swojej sovcorp. Dostawcy usług zarządzania w różnych miastach-państwach konkurowaliby o klientów (obywateli), którzy mieliby swobodę odejścia, zgodnie z umową, jeśli nie podobałyby im się prywatne usługi rządowe oferowane w ich strefie (gov-corp Technate).
Wydaje się, że Gebel zasadniczo plagiatował idee technokratów NRx, po raz pierwszy przedstawione przez Curtisa Yarvina i Nicka Landa około dziesięć lat przed tym, jak Gebel przypisał sobie zasługi za swój rzekomo „całkowicie nowy” model gov-corp Technate. Gebel, będący ewidentnie technokratą NRx, założył Tripolis Inc – w raju podatkowym Singapurze – w celu stworzenia nowych modeli innowacyjnego zarządzania. Za pośrednictwem Tripolis Inc Gebel i jego grupa partnerów-aniołów biznesu mają nadzieję stać się „właścicielami i operatorami” własnych miast międzynarodowych:
Miasta międzynarodowe to prywatnie zarządzane społeczności oparte na jasnych umowach, które zapewniają, umożliwiają i ułatwiają możliwości i wybór. Miasta międzynarodowe będą powstawać w wielu miejscach na całym świecie. [. . .] Międzynarodowe Miasta opierają się na koncepcji Specjalnych Regionów Administracyjnych (SAR) i są kolejnym etapem ewolucji Specjalnych Stref Ekonomicznych (SEZ). [. . .] Międzynarodowe Miasta będą kwitnącymi ośrodkami biznesu i innowacji.
Specjalne Regiony Administracyjne (SAR) zostały sformułowane przez chiński rząd pod przewodnictwem Deng Xiaopinga w ramach polityki „jeden kraj, dwa systemy”. Hongkong, Makau i Tajwan zostały prawnie wyznaczone przez rząd chiński na SAR na początku lat 80. XX wieku. Celem było zapewnienie autonomii regulacyjnej terytoriom, które miały zostać zjednoczone, chociaż Tajwan nie zobowiązał się jeszcze do zjednoczenia. Fakt, że Gebel uważa większe SAR za „kolejny etap ewolucji” SEZ, świadczy o ambicjach terytorialnych osób realizujących program miasta-państwa.

Gebel jest również doradcą szwajcarskiej fundacji Andan Foundation, kierowanej przez jej założyciela, dr Christiana H. Kälina (lub Kaelina). Fundacja Andan wyjaśnia swój cel:
Andan kieruje inicjatywami sektora prywatnego mającymi na celu wsparcie rodzin uciekających ze swoich domów z powodu wojny, konfliktów wewnętrznych i zmian klimatycznych. Identyfikuje i opracowuje innowacyjne, zrównoważone rozwiązania. […] Andan priorytetowo traktuje projekty, które zwiększają możliwości gospodarcze, finansowe i polityczne zarówno dla populacji uchodźców, jak i społeczności, które ich przyjmują. Andan ułatwia i wspiera partnerstwa między sektorem prywatnym a agencjami ONZ, rządami, organizacjami pozarządowymi i instytucjami akademickimi zajmującymi się uchodźcami i migrantami.
Andan proponuje biznes, który wykorzystuje „możliwości” związane z uchodźcami, osobami ubiegającymi się o azyl i migrantami ekonomicznymi. Fundacja dodaje, że jej „głównym, długoterminowym projektem jest projekt Andan Free Global City – lub „Miasto Międzynarodowe”, jak nazywa go Gebel – który, jak twierdzi, ma potencjał, aby „całkowicie zmienić i zreformować sposób, w jaki radzimy sobie z rosnącym globalnym kryzysem uchodźczym i migracyjnym”:
Obecnie świat wydaje miliardy dolarów rocznie na bezowocne i długotrwałe zarządzanie uchodźcami w obozach i środowiskach miejskich. […] Naszym celem jest całkowita zmiana sposobu postrzegania uchodźców i migrantów. […] Potrzebujemy ponownie bezpiecznej przystani, nowego miejsca, w którym uchodźcy i inni migranci zmuszeni do opuszczenia swoich domów otrzymają szansę na życie. [. . .] Potrzebujemy wolnych miast globalnych – autonomicznych, samorządnych podmiotów subnarodowych, które zapewniają bezpieczne środowisko. [. . .] Aktywnie współpracujemy również z kilkoma rządami na całym świecie, a także z kilkoma dużymi inwestorami, którzy są gotowi sfinansować utworzenie pierwszego wolnego miasta globalnego, które zapewni również godziwy zwrot z kapitału prywatnych inwestorów.
Kälin, doradca między innymi szwajcarskiego rządu, sugeruje przeczytanie artykułu Alberta Stecka z 2022 roku, aby naprawdę zrozumieć, co on, Gebel i inni międzynarodowi technokraci NRx proponują:
[Kälin] postrzega swoje Andan Global City nie tylko jako projekt humanitarny, ale także jako dochodowy pomysł na biznes. [. . .] W mieście Kälin [uchodźcy] byliby zmotywowanymi pracownikami i założycielami przedsiębiorstw. [. . .] [Kälin] prowadzi rozmowy z przedstawicielami ONZ i Światowego Forum Ekonomicznego. [. . .] Największym wyzwaniem jest znalezienie kraju, który zapewni niezamieszkane lub słabo zaludnione terytorium dla autonomicznego miasta, mówi. [. . .] Początkowo mogłoby tam mieszkać kilkadziesiąt tysięcy osób – z perspektywą, że ostatecznie miasto mogłoby stać się metropolią liczącą miliony mieszkańców. Prywatne finansowanie ma zatem kluczowe znaczenie dla powodzenia tak dużego projektu, mówi przedsiębiorca Titus Gebel. [. . .] Gebel, który urodził się w Niemczech, jest również założycielem Fundacji Wolnych Miast, która działa na rzecz utworzenia specjalnych stref ekonomicznych w różnych krajach, wzorując się na Shenzhen w Chinach lub europejskich wolnych miastach w średniowieczu.
Podobnie jak wszystkie organizacje technokratyczne NRx, Fundacja Andan stanowczo opowiada się za cyfrowymi identyfikatorami i sugeruje, że technologia blockchain „ma potencjał, aby stworzyć nowe rozwiązania dla systemów identyfikacji uchodźców” oraz że cyfrowe identyfikatory, przechowywane w ujednoliconym rejestrze, powinny być „bezpośrednio dostępne dla uchodźców i imigrantów”. Gdy cyfrowy bliźniak uchodźcy zacznie działać, uchodźcy mogą służyć jako „zmotywowani pracownicy” w Wolnym Globalnym Mieście—gov-corp Technate. Przypuszczalnie, jeśli nie będą wystarczająco zmotywowani, ich dostęp do pieniędzy i żywności „może zostać zamrożony”, a oni sami mogą zostać „wykluczeni z dostępu do wszystkich drzwi” niezbędnych usług, dopóki nie odnajdą właściwej motywacji.
Christian Kälin jest również prezesem Henley & Partners, brytyjskiej firmy konsultingowej specjalizującej się w lukratywnym przedsięwzięciu, które, jak twierdzi Kälin, „zapoczątkował”. Henley & Partners reklamuje się jako „światowy lider w dziedzinie migracji inwestycyjnej i obywatelstwa przez inwestycje”.
Obsługując klientów, którymi są „międzynarodowi przedsiębiorcy i inwestorzy”, Henley & Partners (H&P) twierdzi, że pomaga „osobom zamożnym i bardzo zamożnym” w uzyskaniu „dostosowanego do indywidualnych potrzeb prawa pobytu i obywatelstwa poprzez inwestycje”. Zasadniczo Kälin i H&P doradzają „osobom bardzo zamożnym” – w tym oligarchom – gdzie inwestować, aby kupić wizy pobytowe i obywatelstwo, a następnie zarządzają procesem składania wniosków w ich imieniu.
Historia programów „obywatelstwa za inwestycje” (CBI) nie jest zbyt budująca. Na przykład Paolo Zampolli, globalny wysłannik prezydenta Trumpa ds. specjalnych partnerstw, był ewidentnie zaangażowany w pozornie korupcyjny program CBI, w ramach którego sprzedawano rezydencję w Republice Dominikańskiej chińskim miliarderom, takim jak Ng Lap Seng, którzy byli przedmiotem dochodzenia ONZ w sprawie przekupstwa urzędników ONZ. John Ashe, były przewodniczący Zgromadzenia Ogólnego ONZ, również był podejrzany o udział w tym procederze, ale zginął w niezwykle dziwnym „wypadku” z sztangą na krótko przed tym, jak miał zeznawać w tej sprawie.
Kälin został nazwany „królem paszportów” za swoje pionierskie działania w dziedzinie CBI. Jednak według amerykańskiej organizacji Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP) firma H&P była zamieszana w liczne korupcyjne praktyki związane z CBI. Na przykład w latach 2006–2013 w karaibskim państwie Federacja Saint Kitts i Nevis.
Fundacja Dywersyfikacji Przemysłu Cukrowniczego Saint Kitts i Nevis (SIDF) została „utworzona w 2006 r. w celu uniezależnienia gospodarki wyspy od cukru”. SIDF przekształciła grunty rolne w grunty inwestycyjne. Zakup terytorium został sfinansowany przez rząd i „zamożnych” klientów H&P ubiegających się o prawo pobytu w Saint Kitts i Nevis, z których wielu miało powiązania z przestępczością lub było poszukiwanych w różnych jurysdykcjach.
Pieniądze z funduszu SIDF zostały następnie przeznaczone na inwestycje w firmy, z którymi Kälin był ściśle powiązany. H&P twierdziło, że nie doszło do konfliktu interesów. Fundusz SIDF przestał działać około 2017 r. W związku z utratą ważnych gruntów rolnych i brakiem jakichkolwiek oznak zwrotu z inwestycji rządowej w SIDF, OCCRP zauważyło, że „ostatecznymi przegranymi byli mieszkańcy Saint Kitts i Nevis”.
Kälin był najwyraźniej finansistą stojącym za kampanią ponownego wyboru na stanowisko premiera Saint Kitts i Nevis Denzila Douglasa, przeprowadzoną w 2010 r. przez Strategic Communications Laboratories Group (SCL). W 2018 r. w tymczasowym raporcie śledczym brytyjskiego parlamentu, wydanym przez wpływową komisję ds. cyfryzacji, mediów, kultury i sportu (DMCSC), zauważono:
211. Powiedziano nam, że za większością działań kampanii SCL Elections stoi Christian Kalin, prezes Henley and Partners, który zorganizował finansowanie kampanii przez inwestorów, a następnie zlecił SCL napisanie manifestu i nadzorowanie całego procesu kampanii. W zamian [. . .] firma Henley and Partners uzyskałaby wyłączne prawa do paszportów tego kraju w ramach programu obywatelstwa za inwestycje (CBI). [. . .] Christian Kalin [był] opisywany jako osoba, która zawarła „pakt z Faustem”. Wraz z wyłącznymi prawami do paszportów pojawił się rząd, który byłby przychylny panu Kalinowi i jego klientom.
Brytyjska firma zbrojeniowa SCL jest spółką macierzystą znanej firmy Cambridge Analytica (CA), która była powszechnie oskarżana o manipulowanie wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r. oraz brytyjskim referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej (UE) „BREXIT”. CA nielegalnie pozyskała również dane milionów użytkowników Facebooka. Stąd dochodzenie parlamentarne w Wielkiej Brytanii.
CA, a tym samym SCL, jest ewidentnie powiązana z firmą Palantir Petera Thiela. Gdy podejrzenia o manipulację wyborczą przez CA i kradzież danych znalazły się w centrum międzynarodowej uwagi, Palantir zaprzeczyła tym powiązaniom. Jednak gdy New York Times ujawnił, że jeden z jej pracowników – menedżer biznesowy Palantir Alfredas Chmieliauskas – współpracował z CA w celu stworzenia „profili behawioralnych” użytkowników mediów społecznościowych biorących udział w głosowaniu, firma Palantir zmieniła swoje oświadczenie i stwierdziła, że pan Chmieliauskas nie działał w tym czasie w imieniu Palantir, chociaż był jej pracownikiem przez cały ten okres.
Programy CBI firmy H&P nie ograniczały się do Karaibów. Według doniesień okazały się one całkowicie skorumpowane na przykład na Cyprze. Kiedy w 2017 r. maltańska dziennikarka śledcza Daphne Caruana Galizia zaczęła ujawniać udział H&B w skorumpowanym programie indywidualnych inwestorów (IIP) na Malcie – maltańskim programie CBI – kolejne przesłuchania ujawniły e-maile wskazujące, że H&P zainicjowało przeciwko niej strategiczne pozwy przeciwko udziałowi publicznemu (SLAPP). Wydaje się, że H&P zamierzało złożyć pozew w Wielkiej Brytanii, ponieważ chciało mieć „przychylnego sędziego”. Daphne Caruana Galizia, która odegrała również kluczową rolę w ujawnieniu Panama Papers, została zamordowana w wyniku zamachu bombowego na samochód na Malcie w październiku 2017 r.
Niedawno Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) orzekł, że maltański program CBI jest nielegalny. Jako państwo członkowskie UE, maltański paszport zapewniał niektórym budzącym wątpliwości „osobom o bardzo wysokich dochodach” obywatelstwo UE. Nie bez powodu ETS scharakteryzował programy CBI, w tym te prowadzone przez H&B, jako sprawiające, że „nabycie obywatelstwa staje się zwykłą transakcją handlową”.
Kälin, który przyznał, że niektórzy klienci H&B byli „problematyczni” i nie przeszli kontroli „due diligence” przeprowadzanej przez H&B, nie zraził się orzeczeniem ETS. Był entuzjastycznie nastawiony do globalnej ekspansji programów CBI, a w szczególności do planu administracji Trumpa, aby wydawać wizy stałego pobytu każdemu, kto może sobie pozwolić na cenę 5 milionów dolarów. Jeśli Kälin chciałby przenieść się do Stanów Zjednoczonych, z pewnością stać go byłoby na amerykańską „złotą kartę”.
Cztery lata wcześniej, w 2021 r., wiele funduszy hedgingowych stanęło w obliczu potencjalnej ruiny w wyniku short squeeze GameStop. Kiedy użytkownicy Reddita zauważyli masowe krótkie pozycje na akcjach sieci sklepów GameStop, najwyraźniej spowodowali gwałtowny wzrost popytu na te akcje i podwyższyli ich cenę, koordynując zakupy akcji na dużą skalę. W ten sposób osoby posiadające krótkie pozycje – obstawiające spadek ceny akcji – poniosły ogromne straty. Dzięki swojej firmie Arnova Capital Christian Kälin zarobił fortunę na akcjach GameStop, które posiadała jego firma. Przed ogłoszeniem przez WHO światowej pandemii trafnie przewidział również, że ceny energii gwałtownie wzrosną podczas pseudopandemii. Zwrot z inwestycji Kälin w wysokości 2000% z początkowej inwestycji w Arnova Capital jest naprawdę niezwykły.
Fundacja Andan, założona przez Kälina i doradzana przez Gebela, która dąży do czerpania zysków z migracji uchodźców poprzez tworzenie Wolnych Miast Globalnych, jest „długoletnim” partnerem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Celem partnerstwa jest „wspieranie i ułatwianie zaangażowania sektora prywatnego” w zarządzanie międzynarodową migracją uchodźców w celu stworzenia „publicznych i prywatnych inicjatyw, które zapewnią długoterminowe rozwiązania dla uchodźców”.

Z każdej części globalnej agendy polityki migracyjnej ONZ emanuje obrzydliwy smród neokolonializmu. Partnerstwo publiczno-prywatne ONZ, kierowane przez oligarchów, wdraża strategię, której celem jest wykorzystanie migrantów i uchodźców do osiągnięcia celów ONZ. Nie podejmuje się żadnych poważnych prób rozwiązania problemów powodujących masową migrację. Migrant jest po prostu „zasobem ludzkim”, który należy zidentyfikować, oznaczyć i przenieść do społeczności na całym świecie, aby osiągnąć cele polityki ONZ.
ONZ chce zbudować globalną sieć inteligentnych miast Technates, ponieważ to również ułatwi wdrożenie jej globalnego zarządzania; nawiązała współpracę z technokratami NRx, którzy chcą wykorzystać przesiedleńców jako siłę roboczą i którzy postrzegają „pobyt” uchodźców w swoich miastach Technates jako „opłacalny pomysł na biznes”; ONZ wspiera i zachęca rządy krajowe do przekazania terytoriów oligarchicznym inwestorom w ramach przygotowań do nowej agendy miejskiej, a ONZ chce, aby wszystkie życia, w tym życia uchodźców i migrantów ekonomicznych, były kontrolowane przez technologię cyfrową powiązaną z cyfrowym identyfikatorem ich cyfrowego bliźniaka.
Sieci, systemy technologiczne i „kanały” inwestycyjne są gotowe, aby umożliwić „założycielom” korporacji rządowych Technates o bardzo wysokim majątku netto zakup obywatelstwa, jeśli tylko zechcą, oraz utworzenie korporacji rządowych Technates poprzez inwestowanie w specjalne strefy ekonomiczne lub już realizowane projekty inteligentnych miast. W 2024 r. UNHCR oszacowało, że 123,2 mln osób zostało wysiedlonych i szukało schronienia. Najwyraźniej technokraci NRx, tacy jak Titus Gebel i Christian Kälin, mają nadzieję zapewnić takie schronienie w zamian za zyski.
Gov-corp Technates w Stanach Zjednoczonych
W 2023 roku, podczas kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, nazywając to „kwantowym skokiem”, Donald Trump zaproponował początkowo budowę dziesięciu „miast wolności” w USA. Jak donosi Bloomberg:
Ostateczny cel jest śmiały: miasta technologiczne wolne od przepisów stanowych i większości przepisów federalnych — w tym przepisów podatkowych, głównych przepisów dotyczących ochrony środowiska, takich jak ustawa o czystej wodzie i ustawa o zagrożonych gatunkach; przepisów dotyczących ochrony pracowników, takich jak ustawa o sprawiedliwych standardach pracy i ustawa o bezpieczeństwie i higienie pracy; oraz ustawy o przystępnej opiece zdrowotnej.
Obecnie w Stanach Zjednoczonych istnieje około 300 specjalnych stref ekonomicznych, a potencjał rozwoju koncepcji Freedom City w tym kraju jest już wyraźnie widoczny. Pomysł Freedom City, choć zapewnia międzynarodowym korporacjom takie same korzyści regulacyjne jak specjalne strefy ekonomiczne, nieco odbiega od innych inicjatyw tego typu. Miasta Freedom City będą budowane na działkach terytorium Stanów Zjednoczonych sprzedanych bezpośrednio prywatnym inwestorom.
Początkowo administracja Trumpa próbowała sprzedać terytorium Stanów Zjednoczonych oligarchom poprzez przepisy dotyczące sprzedaży gruntów publicznych zawarte w projekcie ustawy Trumpa One Big Beautiful Bill. Ze względu na sprzeciw opinii publicznej i polityków, klauzule dotyczące sprzedaży gruntów publicznych zostały usunięte przed uchwaleniem ustawy. Technokraci NRx stojący za administracją Trumpa są jednak zdeterminowani. Obecnie próbują wykorzystać proponowany przez Trumpa Sovereign Wealth Fund (SWF) w tym samym celu.
Nieodłącznym elementem amerykańskiego planu SWF jest zamiar likwidacji—sprzedaży—amerykańskich gruntów publicznych (terytorium) w celu pozyskania kapitału. Nie wiadomo jeszcze, czy ta strategia zadziała tam, gdzie zawiodła ustawa Big Beautiful Bill. Istnieje potężna międzynarodowa sieć, kierowana przez amerykańskich technokratów NRx, która bada wszystkie możliwości utworzenia w Stanach Zjednoczonych korporacji rządowych Technates—Freedom Cities—.

Sam Altman, protegowany Petera Thiela i sam będący technokratą NRx, stał blisko Larry’ego Ellisona z Oracle, Masayoshi Sona z SoftBank i prezydenta Trumpa, kiedy Trump ogłosił projekt Stargate swojej administracji.
Według OpenAI Altmana:
Stargate Project to nowa firma, która zamierza zainwestować 500 miliardów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat w budowę nowej infrastruktury sztucznej inteligencji dla OpenAI w Stanach Zjednoczonych. [. . .] Pierwszymi inwestorami kapitałowymi w Stargate są SoftBank, OpenAI, Oracle i MGX. SoftBank i OpenAI są głównymi partnerami Stargate, przy czym SoftBank ponosi odpowiedzialność finansową, a OpenAI odpowiedzialność operacyjną. Masayoshi Son będzie pełnił funkcję prezesa. Arm, Microsoft, NVIDIA, Oracle i OpenAI są kluczowymi początkowymi partnerami technologicznymi. [. . .] Wszyscy z niecierpliwością czekamy na dalsze budowanie i rozwijanie sztucznej inteligencji — a w szczególności AGI [sztucznej inteligencji generatywnej] — z korzyścią dla całej ludzkości. Uważamy, że ten nowy krok ma kluczowe znaczenie na tej drodze i umożliwi kreatywnym ludziom odkrycie, jak wykorzystać sztuczną inteligencję do rozwoju ludzkości.
„Wszyscy” odnosi się do globalnej społeczności technokratów NRx, której członkami są Sam Altman, Larry Ellison i Masayoshi Son (Masayoshi Yasumoto). Zamiar wykorzystania sztucznej inteligencji do „podniesienia poziomu ludzkości” oznacza połączenie nas z technologią i przekształcenie nas w programowalne „istoty technoplastyczne”.
Masayoshi Son jest szefem holdingu inwestycyjnego SoftBank Group (SBG), który osiągnął znaczne zyski z inwestycji w chińskie firmy technologiczne, takie jak Alibaba. Wynika to głównie z kontroli nad chińską firmą TikTok, zajmującą się mediami społecznościowymi. ByteDance, największa firma zajmująca się mediami społecznościowymi na świecie pod względem przychodów, jest obecnie wyceniana na około 330 miliardów dolarów. To sprawia, że 4% udziałów SoftBank w ByteDance jest warte około 13,2 miliarda dolarów.
Nie wiadomo jeszcze, czy transakcja Larry’ego Ellisona o wartości 14 miliardów dolarów, polegająca na wykupieniu udziałów ByteDance w amerykańskiej działalności TikTok, pomoże Masayoshi Sonowi zwiększyć jego udziały w ByteDance. Z pewnością powinno to zapewnić mu solidną dywidendę. Trump mówił o „czterech lub pięciu światowej klasy inwestorach”, którzy skorzystają na tej transakcji, ale zarówno on, jak i Ellison nie chcieli oficjalnie wymienić ich nazwisk.
Projekt Stargate został uruchomiony z wielką pompą, zgodnie z retoryką projektu Heritage Foundation Project 2025, ponieważ Stany Zjednoczone miały rzekomo zamiar wyprzedzić chiński program rozwoju sztucznej inteligencji DeepSeek, który ma kluczowe znaczenie dla projektu Hangzhou City-Brain. Bliższa analiza projektu Stargate podważa jednak całą koncepcję konkurencji.
Przed uruchomieniem projektu Stargate, we wrześniu 2024 r., Blackrock, jego spółka zależna Global Infrastructure Partners (GIP), Microsoft i MGX ogłosiły utworzenie Global AI Infrastructure Investment Partnership (GAIIP) w celu wspierania innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji. Było to przedsięwzięcie o zasięgu globalnym, ale skupiało się na wspieraniu innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych. Wśród partnerów realizujących GAIIP znalazła się firma NVIDIA.
Jako członek-założyciel GAIIP, inwestor w dziedzinie sztucznej inteligencji z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, MGX, jest również „głównym partnerem” w projekcie Stargate. MGX jest własnością funduszu majątkowego (Mubadala) Emiratu Abu Zabi, rządzonego przez byłego prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich, szejka Mohameda bin Zayeda Al Nahyana. Wkrótce po uruchomieniu Stargate w styczniu 2025 r., w lutym Sam Altman odwiedził Abu Zabi, aby omówić z MGX finansowanie Stargate. Doprowadziło to do pierwszej, przyspieszonej rundy inwestycyjnej w wysokości 6,6 mld dolarów na rozpoczęcie działalności Stargate.
BlackRock, a w szczególności jego GIP, otrzymuje miliardy dolarów inwestycji private equity od chińskich państwowych podmiotów inwestycyjnych, takich jak Państwowa Administracja Aktywów Zagranicznych i China Investment Corporation (CIC). Gdy Trump zaostrzył swoje rzekomo twarde stanowisko konkurencyjne wobec Chin, do kwietnia 2025 r. chińscy finansiści wycofywali się ze swoich ogromnych zobowiązań w zakresie private equity w Stanach Zjednoczonych. Niewątpliwie było to bardzo nie na rękę Blackrock, MGX i innym partnerom GAIIP.
Twórcy DeepSeek AI w Chinach byli uzależnieni od amerykańskiej międzynarodowej firmy NVIDIA i jej procesorów H20, które są produkowane na licencji na Tajwanie. NVIDIA jest „kluczowym partnerem technologicznym” Stargate. Po początkowym „zakazie” sprzedaży H20 do Chin, podobno po kilku spotkaniach z Jensenem Huangiem – współzałożycielem i dyrektorem generalnym partnera GAIIP, firmy NVIDIA – administracja Trumpa zaczęła znosić zakaz eksportu H20 mniej więcej tak szybko, jak został on nałożony, w kwietniu 2025 r. Później stało się to oficjalnym stanowiskiem, ponieważ wydaje się, że początkowy zakaz był błędem.

W maju 2025 r. Trump został wysłany do Abu Zabi, gdzie podpisał umowę na dostawę amerykańskich chipów AI, w tym procesorów NVIDIA, do centrum transformacji cyfrowej Abu Zabi AI. Podpisano również powiązaną umowę o współpracy amerykańskich firm technologicznych w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji w emiracie i całych Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Trump nazwał tę umowę „Partnerstwem na rzecz przyspieszenia rozwoju sztucznej inteligencji między Stanami Zjednoczonymi a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi”.
W ramach wyraźnego uatrakcyjnienia umowy, zaledwie kilka tygodni przed zawarciem umowy między Trumpem a ZEA, Steve Witkoff, wysłannik Trumpa na Bliski Wschód, spotkał się z szejkiem Tahnoonem bin Zayedem Al Nahyanem na Sardynii. Szejk Tahnoon jest bratem emira Abu Zabi, doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego ZEA oraz dyrektorem generalnym MGX (Mubadala). Szejk Tahnoon zgodził się zainwestować 2 miliardy dolarów w World Liberty Financial, przedsięwzięcie związane z kryptowalutami, którego właścicielami są rodziny Witkoff i Trump.
Chociaż wygląda to na rażącą korupcję, oficjalni weryfikatorzy faktów uznali wszystko za nienaganne i określili dla nas prawdę. Wszelkie sugestie, że ten ciąg wydarzeń wyraźnie świadczy o korupcji na wysokim szczeblu politycznym, zostały oficjalnie uznane za „bezpodstawne plotki”.
Autorytatywny serwis weryfikujący fakty Snopes poinformował nas:
Chociaż obie transakcje miały miejsce w ciągu dwóch tygodni i były w nie zaangażowane te same osoby, nie ma dowodów na to, że pierwsza transakcja między MGX a World Liberty Financial była bezpośrednią łapówką za drugą transakcję, która dotyczyła chipów.
Na szczęście zatwierdzeni weryfikatorzy faktów odpowiedzieli na wszystkie nasze pytania i tym samym sprawa została zamknięta.
W medialnej wojnie słownej, a ewidentnie tylko o to chodzi, Chiny podobno zakazały importu procesorów NVIDIA RTX Pro 6000D – następców modelu H20. Jednak Chiny nie muszą importować procesorów z USA, ponieważ partnerstwo AI między ZEA a Chinami, a konkretnie centrum transformacji cyfrowej w Abu Zabi, ma umowę z administracją Trumpa na dostawę procesorów i służy jako „kluczowa baza dla chińskich firm zajmujących się sztuczną inteligencją”.
Rzekoma „konkurencja” Stargate z DeepSeek AI wygląda bardziej jak „partnerstwo”. Co więc może się jeszcze dziać w tej sprawie?
Kiedy magazyn Forbes poinformował o uruchomieniu Stargate w styczniu 2025 r., jego dziennikarze stwierdzili, że „szczegóły przedsięwzięcia są na tym wczesnym etapie niejasne”. Trudno zrozumieć, dlaczego tak twierdzili. Szczegóły nie były niejasne. W listopadzie 2024 r. firma OpenAI Sama Altmana, siła napędowa Stargate, ogłosiła swój „plan infrastruktury sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych”.
AI w Ameryce: plan gospodarczy OpenAI, czyli Stargate. Został on opublikowany przed oficjalnym ogłoszeniem Stargate przez Biały Dom i nie było potrzeby, aby dziennikarze byli „niepewni” co do jakiegokolwiek jego aspektu.
„Plan” mówi o potrzebie połączenia „wizji i innowacji sektora prywatnego z oświeceniem sektora publicznego, aby odblokować nową technologię”; planu „budowy infrastruktury niezbędnej do wytworzenia wystarczającej ilości energii”; inwestycji w rozwój „technologii energetycznych nowej generacji, w tym zrównoważonych źródeł, takich jak rozszczepienie, fuzja i inne obiecujące technologie”; oraz zwraca uwagę na potrzebę „rozsądnych zasad”, które pomogą „innowatorom prosperować poprzez zachęcanie do inwestycji [. . .] i większą swobodę”.
„Plan” technokratów NRx określa również rzekomą potrzebę stworzenia Miast Wolności:
Potrzebujemy podstawowej strategii, która zapewni, że inwestycje w infrastrukturę przyniosą korzyści jak największej liczbie osób i zmaksymalizują dostęp do sztucznej inteligencji. Obejmuje to politykę i inicjatywy, które zachęcają, a nie hamują rozwój programistów; wspierają prężną kadrę pracowniczą przygotowaną do pracy z AI oraz ekosystemy laboratoriów, start-upów i większych firm; oraz zapewniają Ameryce pozycję lidera w dziedzinie AI w przyszłości, na przykład:
Strefy gospodarcze AI, utworzone przez władze lokalne, stanowe i federalne we współpracy z przemysłem, które znacznie przyspieszają procesy wydawania pozwoleń na budowę infrastruktury AI, takiej jak nowe panele słoneczne, farmy wiatrowe i reaktory jądrowe.
Będą to miasta, które Bloomberg nazywa „miastami wolnymi od prawa stanowego i większości przepisów federalnych”. Podobnie jak plan Freedom Cities w Stanach Zjednoczonych poprzedził Stargate, tak umowa Wielkiej Brytanii z Blackrock dotycząca utworzenia „wolnych portów” w Wielkiej Brytanii (patrz część 1) poprzedziła wdrożenie projektu UK Stargate technokratów NRx. To ta sama sieć technokratów NRx narzuca ten sam model niezależnej jurysdykcji oparty na specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) wszędzie, gdzie tylko spojrzeć.
Mark Lutter, na przykład, zasiada w zarządzie Frontier Foundation, która została utworzona w celu promowania inicjatywy Freedom City w Stanach Zjednoczonych. Jak omówiliśmy w części 1, Lutter jest również założycielem i dyrektorem wykonawczym Charter Cities Institute, które deklaruje, że jest dumne z wspierania rozwoju Freedom Cities w Stanach Zjednoczonych. Titus Gebel, który chce czerpać zyski z migrantów i uchodźców, ściśle współpracuje z Lutterem. Jak wspomniano wcześniej, Lutter pełnił funkcję głównego ekonomisty w NeWAY Capital, a Gebel jest partnerem NeWay Capital.
Nick Allen, prezes Frontier Foundation i współpracownik Luttera, bardzo chętnie skorzystałby z oszustwa Trumpa związanego z funduszem SWF i powiedział magazynowiWIRED, że tereny federalne w pobliżu miast takich jak Boise w stanie Idaho, Grand Junction w stanie Kolorado i Redmond w stanie Oregon byłyby doskonałymi miejscami do budowy technatów rządowo-korporacyjnych.
W imieniu Frontier Foundation Allen dodał:
Jeśli uda nam się uzyskać ustawowe przeniesienie gruntów od rządu Stanów Zjednoczonych w celu utworzenia partnerstwa publiczno-prywatnego, funduszu powierniczego, a nawet prywatnej korporacji, wówczas koszty kapitału będą niższe. […] Jest tak wiele kapitału i tak wiele woli politycznej, a jednak nie ma możliwości rozwoju tych [pionierskich] technologii. A ta niemożność wynika z braku przestrzeni i zbyt wielu regulacji.
NeWay Capital utworzyło Freedom Cities Coalition (FCC), które promuje ideę Freedom Cities jako „miast bez ograniczeń”. Oznacza to miasta i miasteczka, w których nie ma żadnych regulacji, a oligarchowie mogą robić, co im się podoba. Oprócz NeWay Capital, FCC jest również wspierane przez Pronomos Capital, kierowane przez technokratów NRx Petera Thiela, Marca Andreessena i Joe Lonsdale’a.
FCC twierdzi, że Freedom Cities lub, w terminologii Stargate, „AI Economic Zones” (strefy gospodarcze AI) stanowią „najśmielsze rozwiązanie Ameryki, które pozwoli uwolnić pełen potencjał naszego kraju”. Zostaną one zbudowane w „strefach jasności regulacyjnej”, które będą „specjalnie wyznaczonymi obszarami”, gdzie „przedsiębiorcy” będą mogli „działać z prędkością ludzkiej pomysłowości” bez konieczności martwienia się o jakiekolwiek nadmierne federalne przepisy lub regulacje.
FCC dodaje:
Miasta wolności to coś więcej niż tylko strefy ekonomiczne. [. . .] Wyobraź sobie społeczności, w których mieszkania są dostępne i przystępne cenowo, [. . .] gdzie przełomowe technologie błyskawicznie trafiają z laboratoriów na rynek, ponieważ innowatorzy mają swobodę tworzenia nowych rozwiązań. W ten sposób przezwyciężymy stagnację, pokonamy Chiny i stworzymy nową amerykańską erę. Miasta wolności dają nam szansę, aby po raz kolejny udowodnić, co Amerykanie mogą osiągnąć, gdy uwolnią się od przestarzałych systemów i otrzymają możliwość budowania przyszłości.
W odniesieniu do lokalizacji miast wolności FCC zauważa, co następuje:
28% terenów w Stanach Zjednoczonych należy do rządu federalnego i jest gotowych do innowacyjnego zagospodarowania.
Jeśli plany administracji Trumpa dotyczące funduszu SWF zostaną zrealizowane, otworzy to drzwi dla technokratów NRx i innych oligarchów do wykupienia terytorium Stanów Zjednoczonych w celu budowy swoich rządowo-korporacyjnych technatów. Wydaje się, że wola polityczna z pewnością istnieje.
Stephen Moore, wieloletni doradca ekonomiczny Trumpa, popiera model miasta-państwa. Moore jest byłym głównym ekonomistą Heritage Foundation, która stała za projektem 2025 „Promise to America”.
Administracja Trumpa doszła do władzy, obiecując walkę ze szkodliwym wpływem „amerykańskich elit” i dlatego chciała zdystansować się od projektu 2025 „Promise” Heritage Foundation, który był finansowany między innymi przez rodziny Koch i Bradley, należące do tzw. amerykańskich elit. Niezależnie od tego, większość dekretów wykonawczych Trumpa, wydanych po jego drugim dojściu do władzy, została praktycznie napisana przez Heritage Foundation w ramach projektu 2025.
Ta sama grupa amerykańskich elit stoi również za State Policy Network (SPN), która zaproponowała „Compact For America” na krótko przed pierwszym zwycięstwem Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku. To, co Trump nazwał Freedom Cities w 2023 r., Compact for America, którego krajowym rzecznikiem był Stephen Moore, nazywało się w 2015 r. Prosperity Districts. Terminologia uległa zmianie, ale zamiar utworzenia w Stanach Zjednoczonych korporacji rządowych Technates pozostał niezmieniony.
Jak omówiliśmy w części 1, podobnie jak „władza” jest tworzona w celu nadzorowania niezależnej jurysdykcji specjalnej strefy ekonomicznej (SSE), tak Prosperity District (PD) byłby władzą rządzącą w granicach jurysdykcji dozwolonych przez podatne „Prosperity States” w Stanach Zjednoczonych.
Po zatwierdzeniu PD będzie sprawować uprawnienia policyjne, kontrolować wszystkie „usługi komunalne” poprzez partnerstwa publiczno-prywatne oraz ustanawiać wszystkie regulacje w ramach swojej jurysdykcji. Podobnie jak w przypadku „organu” sprawującego władzę w SSE, PD będzie się rozszerzać, zwracając się do chętnych stanów o rozszerzenie swojej działalności:
Utworzenie lub rozszerzenie PD zastępuje w swoich granicach wszystkie przepisy stanowe powyżej poziomu konstytucji stanowej, prawa zwyczajowego, prawa karnego i istniejących porozumień. PD utworzone w stanach dobrobytu wyzwalają mieszkańców, ponownie przekształcając stany w bastiony wolnego rynku, federalizmu i ograniczonego rządu.
Można śmiało powiedzieć, że Trump nie wymyślił koncepcji Miasta Wolności. Jest to po prostu zmiana nazwy pomysłu oligarchów dotyczącego Dzielnicy Dobrobytu. Od ponad dziesięciu lat rządowo-korporacyjna Technate jest preferowaną przez technokratów NRx drogą do korporacyjnego „dobrobytu” i kontroli społecznej.
Podczas swojej pierwszej kadencji administracja Trumpa próbowała wprowadzić Stephena Moore’a do zarządu Rezerwy Federalnej, aby zapewnić korzystną politykę pieniężną dostosowaną do tworzenia Prosperity Districts. Demokratyczne skrzydło establishmentu zareagowało ostro na ewentualną nominację Moore’a i próba ta nie powiodła się. Wraz z rozpoczęciem drugiej kadencji Trumpa technokraci NRx—nowa generacja amerykańskich elit z Doliny Krzemowej—połączyli siły ze swoimi bardziej tradycyjnymi partnerami oligarchami w tym samym celu: budowie Freedom Cities, Prosperity Districts, SEZ, korporacji rządowych Technates, nazywajcie je jak chcecie.
Współpracuje z nimi również amerykańska społeczność wywiadowcza. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że korporacje technokratów NRx, takie jak Palantir Petera Thiela i Oracle Larry’ego Ellisona, mają głębokie powiązania z amerykańskim wywiadem.
America’s Frontier Fund (AFF) to rzekomo „non-profit” fundusz venture capital z fundacją non-profit, wspierany przez członków klubu Bilderberg Erica Schmidta i Petera Thiela. AFF jest zasadniczo inwestycją wpływową amerykańskich służb wywiadowczych i aparatu bezpieczeństwa narodowego. Został założony i jest obecnie kierowany przez Gilmana Louie. Jest on „byłym” dyrektorem generalnym In-Q-Tel, inwestycyjnego ramienia CIA (1999–2006), a następnie pełnił funkcję doradcy ds. obrony, bezpieczeństwa narodowego i wywiadu dla rządu USA. Warto zauważyć, że Louie stał na czele In-Q-Tel, kiedy „przyspieszył” rozwój startupu o nazwie Palantir.

Celem AFF jest wykorzystanie „obietnicy technologii pionierskiej”. Jest to ta sama „technologia pionierska”, na której opiera się „Nowa agenda miejska” ONZ, mająca na celu budowę inteligentnych miast-państw na całym świecie. Nie jest przypadkiem, że jest to dokładnie ta sama „technologia pionierska”, którą technokraci NRx stojący za AFF chcą wykorzystać do zniewolenia ludzkości. W końcu jest to część tego samego globalnego planu rządowo-korporacyjnego Technate.
Globalna agenda, prowadząca nas w kierunku cyfrowego niewolnictwa, jest nie do pokonania i nie jest czymś, z czego każdy z nas może się wycofać poprzez głosowanie. Naszą jedyną realistyczną opcją jest niepodporządkowanie się przyjęciu „inteligentnej” technologii przyszłości, którą ludzie tacy jak Gilman Louie i jego sieć technokratów NRx powiązanych z wywiadem chcą nam narzucić.
Cały ten globalny projekt rządowo-korporacyjny Technate nie mógłby być bardziej antydemokratyczny. Mroczne Oświecenie i Technokracja, popierane przez technokratów NRx, reprezentują szczyt totalitarnej ideologii. Entuzjazm ich oligarchicznych partnerów do przyjęcia tej samej mozaiki miast-państw wynika również z chęci kontrolowania wszystkich i wszystkiego.
Schmidt, Thiel i Louie odegrali kluczową rolę w utworzeniu AFF pod poprzednią administracją Bidena. Błędem byłoby wyobrażać sobie, że globalny plan uwięzienia nas w inteligentnych miastach-państwach jest kwestią partyjną. Spory, które obserwujemy, takie jak sprzeciw Demokratów wobec mianowania Moore’a do Fed, są właśnie tym: drobnymi sporami między szeregowymi członkami partii.
W 2024 r. Future Union, która dąży do „połączenia kapitalizmu sektora prywatnego” z władzą polityczną, ogłosiła Gilmana Louie „najlepszym inwestorem wspierającym demokrację”. Louie nieznacznie wyprzedził innych egalitarnych, kochających demokrację inwestorów technokratycznych NRx, takich jak Peter Thiel, Eric Shmidt i Marc Andreessen, zdobywając główną nagrodę. Gdyby intencje ich akceleracjonistycznych strategii inwestycyjnych nie były tak złowrogie, moglibyśmy się śmiać z tej ironii.
Autor: Iain Davis
Źródło
